Filozofia · 2 min czytania
Okaleczenie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stąpać po rozgrzanych do czerwoności kawałkach węgla to sztuka nie lada. Zwłaszcza jeśli się to robi bez odpowiedniej znajomości tejże. Od jakiegoś czasu mam wrażenie jednak, że owe węgielki wcale mnie nie parzą, a wręcz przeciwnie - dobrze mi jak po nich chodzę. Może to dziwne uczucie, z uwagi na to jak się czuję w sytuacji, w której każdy normalny człowiek byłby wsytraszony swoją reakcją. Ja jednak ani się nie boję, ani nie dziwię. Dobrze mi z tym co ze mną robią owe żarzące się węgliki.
Kiedy ostrze noża wbijało się w środkową część dłoni, myślałem, że to cud. Przyjemny dreszcz przeszedł mi po plecach udowadniając, że przyjemność jakiej doznałem jest prawdziwa. O dziwo, nie polało się zbyt dużo krwi. Zresztą ciepły czerwony płyn wzbudził jeszcze większą euforię w moim umyśle. Wyjmując nóż poczułem jeszcze większą przyjemność z faktu iż mogłem okaleczyć tak łatwe do zepsucia moje ciało.
Młotek. Zwyczajowo używany