Erotyka · 14 min czytania
Okazja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 5
Karolina jechała do pracy dopiero na dwunastą. Chętnie wogóle by dzisiaj nie pracowała, ponieważ kiepsko się czuła po wczorajszej eskapadzie w klubie. Mimo, że obiecała Dodzie, że tam nie pójdzie, aż do jej szczęsliwego powrotu ze Stanów, nie wytrzymała. Złamała się i obiecując sobie, że tylko wejdzie, wypije jedno piwo, zamieni pozdrowienia z kilkoma znajomymi i wyjdzie - poszła tam. Wyszła z klubu rano w ssstanie fffssskazującym na spore spożycie alkoholu, kompletnie sfrustrowana, niezadowolona z przebiegu zdarzeń i straszliwie tęskniąca za Dodą, jako że musiała wracać do pustego mieszkania, gdzie nikt, ale to nikt na nią nie czekał.
Teraz chciało jej się spać i nie mogła zapanować nad utrzymaniem potwornie ciężkich powiek w pozycji "góra". Autobus powoli zbliżał się do miejscowości, gdzie miała wychodzić. Liczyła przystanki, które jeszcze zostały do przejechania i pilnowała się, żeby nie zasnąć.
Na przedostatnim przystanku wsiadł przednimi drzwiami przystojny facet w czarnej podkoszulce i krótkich szarych spodniach od dresu. Najpierw zauważyła, że jego mocno opalone ramiona ściekały potem. Za chwilę zobaczyła, że jego tors unosi się w gwałtownych wdechach zmęczonego wysiłkiem sportowca. Nie siadał, tylko stał w przejściu między fotelami dla pasażerów.
I nagle odwrócił do tyłu głowę spoglądając w jej kierunku wzrokiem pełnym zainteresowania. Jego twarz wydała jej się tak dalece znajoma, że w pierwszej chwili chciała uprzejmie skinąć głową. Ale w jej rysach zastygł tylko niedokończony wyraz grzecznościowego uśmiechu złamany nieco wahaniem. "Skąd ja tego gościa znam?" - zadawała sobie pytanie usiłując szybko to sobie przypomnieć, bo przecież już musiała wysiadać...
Kiedy przeciskała się obok niego w ciasnym przejściu między rzędami foteli, niefortunnie zrobiła to przodem do niego i wtedy poczuła ostry zapach jego potu. Nie starał się jej nic ułatwić. Chciał, żeby otarła się o jego spocone ciało, a ona czuła, jak patrzy na nią z poziomu swojego słusznego wzrostu.
Wreszcie kiedy to krępujące przeciskanie miało się ku końcowi, on odezwał się łamaną polszczyzną, ale za to aksamitnym męskim powalajacym głosem...
- Ja wychodzić tu...
Część 22 / 5
Zaśmiała się nerwowo z tej jego jawnej drwiny i w tym samym momencie, o zgrozo, uświadomiła sobie z całą wyrazistością, kto to jest i skąd go zna.
Wysiadła z autobusu na wpół przytomna z wrażenia. Nie chciała uwierzyć, że to możliwe i że to nie śni jej się. Przed nią szosa, wzdłuż niej dwa domy w zasięgu wzroku. Musi iść jeszcze sto metrów ścieżką równoległą do asfaltu i potem w bok długą drogą przez las, na końcu której dopiero znajduje się przytulisko - jej miejsce pracy. Spłonęła rumieńcem, a pod brzuchem poczuła te niewidzialne mrówki, które nagle właśnie tam zaczęły budować sobie mrowisko... To był ten gość. Aktor z filmów pornograficznych. Z tego krążka, który oglądały z Dodą przed jej wyjazdem dla urozmaicenia sobie codziennych wspólnych igraszek w łóżku.
Pamiętała, jak obie wpatrywały się w jego poczynania na ekranie i życzyły sobie w podnieceniu mieć kiedyś takiego ogiera we wspólnym łóżku. Ten facet jest teraz na żywo, tu na tym pustkowiu. Stoi albo idzie za nią. Jest pół nagi... Nie odwróciłaby się teraz za nic do tyłu... Przyspieszyła kroku.
- Hey, girl! Wait a while! - uslyszała zniewalajacy aksamit.
Ciarki przeszły jej po krzyżu. Lepiej teraz się zatrzymać, niż wejść do lasu. Raz kozie śmierć. Przystanęła i odwróciła sie w stronę wołajacego. Spojrzała w dal z nadzieją, że to może nie on jednak. Ale próżna była nadzieja. To ten sam brutal z krążka.
Kiedy znalazl się tuż przy niej była juz całkiem znieczulona od nadmiaru napięcia. Zrezygnowana bała sie ruszyć. Na dźwiek jego głosu w bezposredniej bliskości omal nie zemdlała.
- Przez ty, ja wysiadać nie ta stacja. Co jest tutaj? Gdzie ja być? Podniosła wzrok i zobaczyła uroczy uśmiech na zawadiackiej gębie filmowego fuckera.
Część 33 / 5
- Trzeba poczekać... na nekst bas - mówiła powoli, bo bała się, że nie zrozumie - Nekst autobus... Zaraz bedzie nekst...
- Next? Ja mieć czas. Dużo czas. Ja mieć jogging. Teraz duzo czas....
- Ale ja do pracy muszę - wyrwało jej się, ale cóż mogła właściwie innego powiedzieć. Może zrozumie i da jej spokój?
- Praca? Gdzie jest praca?
Karolina podniosła rekę wysoko wskazując palcem niebo nad lasem, bo myślała, że w ten sposob może pominie las, jako obszar, przez który musi powędrować, aby dotrzeć do pracy. Ale była naiwna.
- Forest. Praca w lesie. Good job. Ja iść z toba. Są tam young people? Młodzież?... Ja szukać młodzież.
I dziewczyna ujęta za rękę poszła na nogach z waty pociagnięta przez niego jak bezwolna lalka. Jeszcze próbowała walczyć cichutko słowami, ale nie wiedziała, czy to usłyszał.
Część 44 / 5
- Nie ma jang pipul, nie ma jang pipul... tylko starcy...
Skręcili do lasu.
Szła poł kroku za nim wciąż trzymana za rekę. W nozdrza wciskał jej się świeży zapach lasu i ostry jego spoconego ciała. Marzyła tylko, żeby wybrał odpowiednie miejsce na gwałt. Żeby to nie były jakieś cierniste krzaki albo mrowisko. Najbardziej nie lubiła pajęczych sieci atakujących znienacka miedzy drzewami i jak mrówki wchodzą jej do cipy. Tymczasem gwiazdor ciskał aksamitne słowa.
- Trzy miesiące robić film. Jutro the end. Koniec. Szkoda, że ja nie znać wcześniej. Ty może lubić grać. Jesteś ładna, zgrabna, ty mieć wszystko, co potrzeba. Uroda, body, jak to u was... ciało.
- Ciało do ciało, usty do ust - zaintonował piosenkę swoim pieprzonym podniecajacym głosem, którą Karolina słyszała kilka razy ostatniej nocy. Zatrzymał się, odwrócił do niej przodem i zapytał:
- What is your name?
- Karolina.
Część 55 / 5
- Wow! Beautiful name!
- I'm Tommy.
- Wiem - powiedziała dziewczyna ryzykownie, bo już wiedziała, że nikt i nic jej nie pomoże...
- Do you know me?
- Yesss...
Maślanymi oczyma omiotła jego nagie ramiona i mokrą od potu podkoszulkę, potem szyję z wystajaca grdyką. Tuż nad brodą z ciemnym dwudniowym zarostem zobaczyła jego grube, namiętne wargi. Pamiętała, co te wargi potrafią robić z kobietą... Ręce zawiesiła wysoko na jego szyi, splotła mocno dłonie za jego karkiem i podciągając się lekko do góry wydała z siebie przejmujace rozpustne westchnienie. Przylgnęła ustami do jego warg. Kisiel w majtkach dopełnił reszty i zatopił pozostałe, szczątkowe już fragmenty niepokoju o zachowanie kobiecej wstrzemięźliwości, jeśli chodzi o obcych facetów...
Gwiazdor, jeszcze trochę zaskoczony, zawahał się tylko przez moment. Uczepiło się go w końcu świeżutkie pachnące dniem leśne dziewczątko z rozgrzanym drżącym ciałem i to mu się spodobało najbardziej. Dość miał już profesjonalistek na codzień,…