Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 7 min czytania

Okno

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Winston zerwał się jak oparzony z łóżka i pomknął w kierunku okna. Spełniły się jego najgorsze przeczucia. To już trzecia szyba od kiedy wprowadził się do tego mieszkania. Wyjrzał przez puste ramy i spojrzał w dół. Na chodniku, wśród odłamków szkła, w kałuży krwi leżała kobieta. Wokół niej walały się torby z zakupami. - Tego już stanowczo za wiele - mruknął Winston - Trzeba koniecznie coś z tym zrobić... Wypuszczając poranne wiatry udał się w kierunku półki. Popierdując sennie wyciągnął książkę telefoniczną i pośpiesznie ją otworzył. - C...D...E...Egzaminy, Egzekucje...Jest! - powiedział z entuzjazmem sam do siebie - Egzorcyści. Winston czym prędzej wykręcił pierwszy z brzegu numer telefonu i czekał aż ktoś się odezwie. - Tu biuro do spraw egzorcyzmów. Słucham? - odezwał się przyjemny, kobiecy głos. - Czy mógłbym zamówić egzorcystę? Mam mały problem z oknem. - Wydaje mi się, że w takim razie powinien pan się udać do szklarza. - Nie sądzę. Proszę umówić mnie z egzorcystą. - Jak pan sobie życzy. Może być dzisiaj po południu? - Jasne. Więc jesteśmy umówieni? - Proszę czekać. Ktoś z agencji się do pana zgłosi - odparła chłodno sekretarka i odłożyła słuchawkę. Winston ubrał się i wyskoczył przekąsić coś na śniadanie do baru "Pani K.". Cały czas myślał o swoim problemie z oknem. Gdy przekroczył niepewnie próg knajpy, ujrzał Dicka siedzącego przy barze. Pomachał mu ręką i udał się w jego kierunku. - A więc mówisz, że to już trzecia szyba? - spytał Dick, dusząc niedopałek Red&White'a w popielniczce. - Najgłupsze z tego wszystkiego jest to, że za każdym razem spada na jakiąś babę wracającą z zakupami z warzywniaka obok i muszę płacić im odszkodowania. - Może powinieneś wezwać szklarza? - Było już czterech... Wszyscy mówią, że okno jest jak nowe. - Więc chyba masz jakiegoś wroga, stary. - uśmiechnął się Dick. - Wiesz co powiem ci coś w tajemnicy ale obiecaj, że nikomu tego nie powiesz. - szepnął mu na ucho Winston - No jasne stary, spokojna głowa. Czy ja kiedyś coś wypaplałem? - Wydaje mi się, że to okno jest nawiedzone. Dick parsknął śmiechem. - Stary, czy ty robisz ze mnie... - Przede mną, w tym mieszkaniu mieszkał samotnie jakiś facet. Jak mył szyby to poślizgnął się na parapecie i wypadł właśnie przez to okno. Myślę, że mógł je opętać albo coś w tym guście... - Chyba oszalałeś stary... - ...dlatego wezwałem dzisiaj egzorcystę. - odparł z przekonaniem Winston - Wiesz co ja o tym myślę? - Dick uśmiechał się pobłażliwie - Że powinieneś wezwać lekarza. - Już byłem u psychiatry. Myślałem, że lunatykuję ale lekarz stwierdził, że ze mną wszystko w porządku. - Nie byłbym tego taki pewien. I radzę ci uważać na tych egzorcystów. To sami oszuści - westchnął Dick i wyszedł z baru "Pani K.". Na dźwięk dzwonka Winston ucieszył się jak dziecko. Energicznym ruchem otworzył drzwi aby powitać egzorcystę. - Daj pan tysiąc dolarów... - ślinił się jakiś żebrak przed jego drzwiami. Winston zatrzasnął drzwi i dalej czekał na egzorcystę. Godzinę później rozległo się pukanie. Winston zerwał się z kanapy

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%