Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Thriller · 18 min czytania

Oko.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Grzmot. Z nieba posypały się iskry i za chwilę zaczął padać deszcz. Był tak gęsty, że letnie ubranie od razu przesiąkło wodą. Stało się ciężkie. Biegł od przystanku aby być szybciej w domu. Miał niedaleko. Ludzie chronili się wszędzie. Na gankach domów, w budkach telefonicznych. Zaskakująca ucieczka przed naturą. A on przecinał kolejne ulice pędem, którego nikt nie umiałby zatrzymać. Gdzie się tak śpieszył ? Do domu ? Swojego domu… ***

- Wystarczy że będzie pan pamiętał dawać posiłki i wydzielać lekarstwa. Pomimo że dom jest piętrowy on zamieszkuje tylko na dole i tylko parter jest umeblowany. Na górę proszę nie wchodzić. Po cóż miałby ktoś wnosić go codziennie na górę ? Aha… jeszcze jedno. W sprawie mycia będzie przychodził specjalista dwa razy na tydzień. Proszę nie urządzać głośnych imprez. W razie kłopotów proszę prosić o pomoc sąsiada pana Johnson’a jest policjantem z zawodu myślę, że umiał by pomóc. To klucze oraz zapasowe. Proszę ich pilnować i cóż… Życzę… Powodzenia ? – powiedziała młoda urzędniczka wręczając mężczyźnie stos papierów z dwiema parami kluczy. Stał teraz sam w słoneczny dzień naprzeciw pięknego, piętrowego, białego domu. Budowla miała ganek a po jej murach można było poznać, że upłynęło wiele lat od kiedy piersi mieszkańcy się tu osiedlili. Obszedł go jeszcze w około. Na tyłach znajdował się zarośnięty ogródek. Trawa nie ścięta, czyli tylko z frontu był przyjemny dla oka. Chwasty wyrastały już do pasa a dalej widać było fundamenty jakiegoś pomieszczenia gospodarczego. Postanowił i tam zajrzeć. Gdy otwierał drzwi uderzył go zapach zgnilizny i zaraz znalazł tego przyczynę. Na ziemi leżał rozkładający się szczur. W kącie zniszczona łopata i kilka innych zepsutych narzędzi, których zapewnie nie dało się ukraść. Wreszcie wszedł do domu od tyłu aby sprawdzić wyjście do ogrodu. Z trudem otworzył ciężkie drzwi obijane żelazem. Zamknął je uważnie, bardzo skrzypiały. Gdy się obrócił nagle, przed jego oczyma dosłownie metr od niego znalazł się starzec na wózku inwalidzkim. Prawie podskoczył ze zdumienia. Tamten był ubrany w jakiś czerwony sweter. Brzuch dosyć sporych rozmiarów ukryty w fałdach materiału. Twarz zdobiło kilka małych blizn. Stary człowiek miał siwą brodę i krótkie włosy. Spojrzenie. Jego oczy patrzyły przenikliwie jakby na wylot przez ciało. Jedno było zupełnie inne od drugiego. Może szklane ? Prawe zdawało się być niczym sokół do łowów dla drugiego które atakowało pełne agresji swoją ofiarę. - Ja… - nie zdążył wymówić ani słowa gdy tamten pokiwał głową. Stał tak przez dłuższą chwilę i znów wytrącił go z zamyślenia gwizd, który usłyszał z pokoju przed nim. To był czajnik szybko pobiegł w tamtą stronę i automatycznie zalał herbatę. Mówiono mu, że ten starzec jest już całkowicie niedołężny. Znów był za jego plecami. Szklanka z wrzątkiem stłukła się na kafelkach… ***

Deszcz przestał padać. I tak był cały mokry. Postanowił zapalić, wyjął więc na szczęście nie przemoczoną paczkę papierosów z plecaka. Malboro czerwone to jego ulubiona marka. Nie tylko dlatego, że w pewnym okresie tak często występowała w filmach gangsterskich. Sentyment do lat beztroski ? Kiedy był mały ukradł pewnego dnia papierosa z paczki swej matki. Cały podniecony pobiegł szybko po kolegę i kolejnego. Było ich trzech. Zapałki zdobyli wcześniej aby nie wzbudzać podejrzeń. Papierosa trzymał w całej młodej dłoni ciekawskiego chłopca. Zapalił. I zaciągnął się mocno dymem. Od kiedy pali ? ***

- Daleko jeszcze ? – zapytał niebieskooki brunet siedzący na tylnim siedzeniu. Zapalał papierosa. - Ty weź nie pal w aucie ! – zawołał Mark. Był ubrany w czarny garnitur i jeansy. - Już dojeżdżamy. Mieszkam za rogiem… O tu ten dom nieoświetlony ! – wykrzyknął podniecony mężczyzna gospodarz przyszłej imprezy. Miał podkrążone z niewyspania oczy mimo z miejsca, z którego zerwali się kilkadziesiąt minut temu spisywał się całkiem nieźle. Teraz czuł się, jak młody bóg u boku pięknej dziewczyny o długich brązowych niczym orzech włosach. Czuł także piękny zapach – nadchodzącej wiosny. Poznał ją stosunkowo niedawno i w niezwykle „filmowy sposób”, potrącił ją na korytarzu i wypadły jej wszystkie książki. Gdy je podnosili uderzyli się głowami i wtedy poznał imię dziewczyny oraz, jak piękny ma głos. Nie mógł wypaść źle więc pomimo znacznej dawki alkoholu jaką wypił miał nadzieje, że starzec nie będzie nic kombinował w nocy i pozwoli spokojnie się całej grupie zrelaksować. Ostatnie nieprzespane dni spowodowane były jakąś złą aurą wokół domu. Po prostu nie dało się w nim spać ani mieszkać. Dziwne sny… Zaparkowali niebawem przy krawężniku ponieważ stary dom nie posiadał podjazdu a kilkunastu właścicieli nie chciało weń nic zainwestować. Cała piątka wysiadła. Poza osobami, które prowadziły wcześniej dialog, samochodem jechała także koleżanka pięknej dziewczyny o imieniu Anna. W sumie nie wiedzieli skąd się wzięła ale liczyło się to, że ta dziewczyna zawsze miała przy sobie whiskey. Nikt nie wiedział dlaczego zawsze przy sobie nosi alkohol… Po chwili weszli do ciemnego przedpokoju. Panowała całkowita cisza i tylko szybkie oddechy i syrena karetki gdzieś daleko oznajmiały, że czas nie stanął. Gospodarz zapalił światło i w całym długim korytarzu zrobiło się jasno. Mogli robić wszystko głośno bo starszy człowiek nie mógł mówić ani sam się podnieść z łóżka. On nigdy u niego nie bywał w nocy. Nigdy ? Raz musiał pójść po książkę, którą zostawił na stoliku nocnym. Zobaczył wtedy, że jedno oko starca w ogóle nie śpi, jest cały czas otwarte i go obserwuje. Przestraszył się pierwszy raz od czasów wczesnej młodości kiedy bał się, że jego dziewczyna jest w ciąży… - To gdzie palimy kurwa ? – zawołał podniecony brunet wbiegając do salonu i zapalając światło. On przełamał mroczną barierę. - Ja dziś nie jaram. – powiedziała Anna wyjmując z torebki Jacka Daniels’a i w ciągu kilku sekund otwierając butelkę i wypiła kilka mocnych łyków. Wszyscy rozsiedli się w salonie tworząc zwarte koło. Rozpalenie różowej „fajki pokoju” zajęło chwilę. Palili jednak wszyscy nawet kierowca i Ann się skusiła. Gospodarz rozsiadł się naturalnie obok swego obiektu westchnień z niecnym planem. Wszystko jednak rozegrało się zupełnie inaczej niż mu się wydawało… Ostatnie chwile to rozmarzenie. I sen tak głęboki i piękny. Postacie coraz bardziej rozmazane i tylko te wielkie oczy patrzące z progu tak jakby zza drzwi… Łąka porośnięta wysoką trawą i ich dójka. Ona pół naga ale nie dostrzegł jej nagości… Cień. Stał nad nim starzec cały nagi. Ten starzec. W ręku trzymał list z rozerwaną pieczęcią i piszczał plując krwią na wszystkie strony a jego oko patrzyło spokojnie… Młody mężczyzna obudził się i spostrzegł niesamowity porządek w pokoju. Nikogo już nie było. Tylko ona. Już wstała i zbierała swoje rzeczy poukładane jedno obok drugiego na stole. - No to ja już lecę. – powiedziała poprawiając swoje włosy i orając między nimi paznokciami. Ileż w tych ruchach było wdzięku kobiety na zejściu ! - Odwiozę cię. – powiedział także wkładając swoje rzeczy do kieszeni. Klucze gdzie te klucze ?! Wyszli razem on jeszcze upewnił się która godzina. Była szósta rano. O ósmej musi podać leki. Zdąży. Mieszkała dzielnicę dalej. Jej dom wyróżniał się spośród innych bloków. Był cały ciemnożółty. Skądś go znał… Nie wiedzieli co się działo poprzedniego wieczoru więc gdy pocałował ją na dowidzenia w te piękne lica postanowił od razu zadzwonić do znajomego i zapytać dlaczego nie obudzili go przed wyjściem. A z telefonu dowiedział się tylko tyle, że nie był wcale u niego wczoraj. Przecież dokładnie go pamiętał ! ***

Papieros powoli się kończył, wyjął więc następnego i zaczął kombinować. Jego opuchnięte z niewyspania oczy dokładnie jednak widziały kontury domu. Jak wejść żeby nie spotkać starca ? W tym momencie może go obserwować i natknie się na pewno na niego gdzieś na korytarzu. Zbliżał się powoli do domu. ***

Kilka dni po wydarzeniu z ziołem siedział sobie w fotelu. Oczy miał szeroko otwarte pomimo, że położył starca spać, nie ufał mu. Pił jakieś podrzędnie whiskey i czytał książkę na zajęcia. Minuta za minutą. Co pół strony spoglądał na drzwi. Co dwie strony podnosił się sprawdzić czy nikt za nimi nie ostoi. Co rozdział sprawdzał czy starzec spokojnie śpi. Im więcej jednak pił tym częściej sprawdzał chociażby czy gaz w kuchni jest zakręcony a mniej czytał. Wybiła dziesiąta gdy usłyszał dzwonek do drzwi. Książka od razu upadła na podłogę. Młody człowiek rzucił się do okna. Przy drzwiach stał jego sąsiad. Czego chciał o tak późnej porze ? Ostrożnie stąpając aby nie potrącić żadnego z dzwoneczków podszedł do drzwi. Wyłączył alarm od środka i otworzył. - Cześć sąsiad ! Sory, że tak późno wpadam ale wiesz żona gdzieś poszła dziecko śpi… A co słychać u ciebie ? Drugi lokator pewnie też kima o tej porze. – powiedział przekraczając próg. Pomimo. że czasami był nachalny, nie miał zbyt wielu…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%