Thriller · 4 min czytania
oko wyobrażni
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Szedł wzdłuż ciemnej, ponurej i wydawało by się już dawno wyludnionej ulicy, nie zważał na nic, przechadzał się zdenerwowanym krokiem metr za metrem. Stąpał zdecydowanie i w dośc szybkim tempie. Ulice choc puste, wydawały się jak by mialy oczy i uszy, że widzą i słyszą wszystko. W rzeczywistości tak właśnie jest. Ludzie nie śpią, wiedział o tym Jason i wiedziała o tym cała ‘’sekta’’, choc to niezwykle zgromadzenie nie ma podstaw by nosic to miano. Była godzina 23.30. Jason wchodził właśnie na plac cmentarza żydowskiego, gdzie jak od kilku dni spotyka się grupa rówieśników która cudem wyszła ze szpitala, cudem bo to nie są zwykli ludzie, a raczej zwykła młodzież. Jason, Billy, Candy, Stev i Alex byli pacjentami Specjalistycznego Szpitala dla ludzi cierpiących na urazy psychiczne. Każdy z nich ma swoją historie, swój własny przegląd i wizję świata. To było ich trzecie spotkanie. Nie pili alkoholu i nie palili trawki, ich spotkania miały inny cel, w ich odczuciu był to sposób na rozwikłanie szeregu zagadek jakie stawiała przed nimi ich własna wyobraźnia. To szpital ich połączył, sprawił że dążą do tego by poznac w całości historię towarzyszy i wykorzystac ich wiedzę w swojej misji. W ich rozmowach nie było zbędnych haseł i słówek dla uatrakcyjnienia swojej wizji. Każdy wypowiadał się w bardzo sprecyzowany sposób, o swojej pozycji i celu do zrealizowania. Szatan przychodzi do mnie w każdy piątek o godzinie 24.00, jest perfekcjonistą jeśli chodzi o poczucie czasu, nigdy się nie spóźnił, zawsze gdy wybija ta godzina, siada obok mnie i zaczynamy naszą walkę. Bardzo szanuję, jest dla mnie kimś komu mogę zaufac, przekazac informacje i zapytac: co dalej? nie ma takiej drugiej osoby na świecie. Gdy pojawia się, ja już jestem gotowy na przywitanie go i pozdrowienie. Zawsze jest ubrany w czarny kaftan z kapturem, narzucony na siebie i przewiązany w pasie czerwonym powrozem. Nie widziałem jego twarzy, mówi że jeśli