Komedia · 3 min czytania
Oko za oko
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
OKO ZA OKO
– Jak, to nie pochowacie?! - wrzasnęła wdowa Karolakowa. – Za darmo się nie da! - odparł ksiądz Andrzej Biedak. A, kto grabarzowi zapłaci za ciężką prace? Kto organiście odpali za "Anielski orszak"? Chłopakom też trzeba wyrównać, bo przecież ciężką trumnę poniosą. Nie wspomnę już o sobie, bo przecież msze też musi ktoś odprawić. – Ale u nas bieda aż piszczy – powiedziała zrezygnowana. No co ja mam go teraz w ogródku zakopać? Niech, że się ksiądz zlituje. Ksiądz Biedak podrapał się po łysej głowie. – Karolakowa ten twój chłop, to pijak był i nicpoń! – Wiem, ale do kościoła zawsze chodził. Nawet pijany. – Chodził, ale na składkę nie dawał! - ksiądz tak mocno trzasnął pięścią w biurko, że Karolakowa aż podskoczyła na krześle. Jej wielkie niczym arbuzy piersi, zakołysały się zwracając uwagę księdza. – A może i jest sposób, aby księdzu za wszystko zapłacić - zaczęła nieśmiało – przecież mój Kazik miał... cztery złote zęby. A na tamtym świecie już mu chyba potrzebne nie będą, więc... – Czyś ty Karolakowa na głowę upadła!? Toż, to profanacja. Grzech ciężki! - wrzasnął nie odrywając wzroku od jej rozkołysanych piersi. Ale może załatwimy, to w inny sposób... Karolakowa uśmiechnęła się kokieteryjnie zauważając rosnącą wypukłość na sutannie księdza. Ten odruchowo zacisnął nogi, ale nic nie było już w stanie ukryć w jaki sposób…