Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

"Okręt" Rozdział I :"Teraźniejszość

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Za małym drewnianym oknem padał drobny kłujący deszcz. Garmst skupiony czekał na powrót ze zwiadu Zeguxa. Spojrzał na niebo. Ciemne chmury powoli odchodziły na północ zostawiając na sobą czysty błękit letniego Lindorskiego nieba. Garmst wiedział, że dopóki padał deszcz mogli czuć się bezpiecznie, lecz teraz ochrona, którą dała im przyroda znikła. Nadszedł czas by sam zdobył czas potrzebny do wykonania zadania. Odwrócił swój wzrok od okna i skierował swoje błękitne oczy na siedzącego w głębi pokoju Eldakar. Chłopak ostrzył swój miecz. Garmst chciałby żeby jego podopieczny nigdy nie musiał go użyć, ale wiedział, że jest to nieuchronne, jeśli chcą by przetrwało Królestwo Lindoru. Z rozmyślań wyrwały go lekkie drgania przed chatą. Znał ten dźwięk (a właściwie czuł go). Powracał Zegux. Garmst domyślał się, jakie wieści będzie miał jego przyjaciel i dlatego już od paru godzin ładował w sobie magiczną moc… Drzwi otworzyły się a do pokoju wpadł młody elf w brązowej tunice i łukiem na plecach. Od razu padł na ziemie wyglądał jakby przebiegł kilka kilometrów. Jednak prawda była taka, że przebiegł nie kilka a kilkanaście kilometrów. Biegł całą noc i pół dnia. Dopiero w domu Garmsta mógł odpocząć. -Mistrzu! Zbliżają się!- Zegux nawet nie próbował ukryć swojego przerażenia. Garmst w charakterystyczny dla siebie sposób nie dał po sobie po znać, że przejmuje się przerażeniem przyjaciela. Wiedział o tym, co mu przekazał już wiele godzin. Czuł, że w przyrodzie dookoła nich, co się zmienia. Coś się zbliża. Nie wiedział, co ale czuł, że niedługo się dowie. Pozostawało tylko pytanie czy da rade to zatrzymać, jeśli tak to na jak długo. Na ile zda się jego „Wielkiego Maga Lindoru” potęga wspierana przez „Strażnika Elfiego Grodu” w starciu z czymś, co podbiło kraj o wielotysięcznej tradycji? Wiedział jedno musiał wytrzymać na tyle by dać szanse Eldakarowi. Spojrzał na niego. Widział w jego oczach, że przerażenie Zeguxa w jego oczach kogoś, kto nie zna strachu zrobiły ogromne wrażenie. Garmst przeszedł na starodawny, elficki by Eldakar ich nie zrozumiał. -Uspokój się. Nadszedł wreszcie czas by dokonało się to, po co opuściłeś Elltoris.- Zegux uspokoił oddech. Strach w jego oczach przerodził się w wole walki. Spojrzał na Eldakara. -Nie spodziewałem się, że to on… Musze się przygotować.- Po tych słowach, Zegux wstał z kolan i poszedł do swojego pokoju skąd dało się słyszeć syk wyciąganych mieczy i szczęk zbroi. Eldakar nic już nie rozumiał. 2 dni temu Zegux wyruszył po prowiant a wrócił dopiero teraz i to w jakim stanie! Zastanawiał się, na przybycie, czego przygotowuje się Zegux... Jego rozmyślania przerwał Garmst: -Eldakar. Posłuchaj mnie uważnie.- Garmst otworzył klapę w podłodze (Eldakar przez 3 lata jak tu mieszkają nigdy jej nie widział.)- Pod domem biegnie tunel wychodzi na powierzchnie w górach Esenti. Za chwile pójdziesz tym tunelem. Przy końcu będzie na ciebie czekał ktoś ze złotych wierzchowcem. Nie ważne, co się będzie działo nie odwracaj się ani tym bardziej nie wracaj. Teraz Eldakar totalnie nic nie rozumiał. Zegux się przygotowuje do walki, Garmst opowiada mu o jakimś tunelu i wysyła w góry. -Mistrzu, o co tu chodzi? Gdzie mam na was czekać? -Wszystkiego dowiesz się od złotego jeźdźca. A teraz idź się pakować. Już tu nie wrócisz. Eldakar teraz się przeraził. Nie tym, że Zegux człowiek, który według niego nie znał strachu trząsł się jak osika, nie tym, że COŚ szło w ich kierunku, ale tym, co zobaczył w twarzy starca. W jego oczach już nie płynęła magia. Ona w nich szalała! Nie przypominała spokojnego dużego strumienia jak zawsze. Przypominała potężne tsunami gotowe do zniszczenia wszystkiego na swojej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"Okręt" Rozdział I :"Teraźniejszość — czytnik · opowiadania