Fantastyka · 3 min czytania
Okropna królowa śniegu...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kwiaty omdlewają, przypadając do moich stóp w ostatnich pocałunkach. Rozkładam szeroko ręce, pragnąc złapać wszystko, co stanie mi na drodze. Dotykam gałęzi drzew, a one błyskawicznie pokrywają się szronem i usychają pod moim dotykiem, które miał być przecież taki ciepły i dobry. Chciałabym się rozpłakać ale nie mogę, dotyk zimnych, lodowych kryształków na upudrowanych policzkach nie jest zbyt przyjemny. Więc po prostu idę dalej, szukając kogoś, kto mógłby bez obaw wziąć mnie za rękę. Właściwie dużo łączy mnie z Midasem. On zamieniał ludzi w złoto. Ja zamieniam serca w lód, który przy odrobinie szczęścia mógłby uchodzić za diamenty. I on i ja, robimy to całkiem nieświadomie. I on i ja mamy takie ciepłe ręce... tylko nikt nie może poczuć ich dotyku.
Nie to, żebym się przejmowała. Ja przecież nic nie czuję. Ja przecież nie mam uczuć. Nigdy o tym nie mówiłam, ale mam w szafie półeczkę przeznaczoną na serca ludzi, których już zamroziłam. Odkładam je, numerując i zapisując w specjalnym zeszycie. Któregoś dnia - być może - przybędzie dobra księżniczka na białym jednorożcu i oswobodzi uwięzione serduszka. Księżniczka ma wiele imion, których nie…