Przygoda · 5 min czytania
Olga
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nowy Rok 2009 wskoczył już w układankę czasu, a przejmujący, zimny wiatr ustami Trójzęba Neptuna błąkał się po ulicach New Yorku. - Cholerna pogoda - zmełła przekleństwo w ustach Olga, tuląc swą twarz w postawionym wysoko kołnierzu zimowego, eleganckiego płaszcza. Poszatkowany ulicami Greenpoint przetrawiał tego ranka sylwestrowe libacje, a spracowani nocnymi wrażeniami balowicze - nierzadko wężykiem - wracali do wynajętych swych włości. - Hej ślicznotko, usłyszała za sobą wołanie - może napijemy się w Nowym Roku? - Odwal się pijaku - odrzekła Olga, ale w tej samej chwili pożałowała swych słów. Znajdowała się na ulicy Driggs, tuż przy lokalnym parku, słynnym skądinąd z codziennych spotkań okolicznych lumpów w polskiej dzielnicy, celebrujących lepsze jutro w Nowym Roku. - Ważniaczko chodź do nas! - rozległy się głosy, od ławki parkowej okrążonej przez zaniedbanych mężczyzn, która zastawiona była wódką w butelkach po popularnych napojach chłodzących. Ławkowy stół okraszonych był obficie polskimi specjałami, jak na Nowy Rok przystało. Wszystko poowijane niechlujnie "w delikatesowy" papier, stwarzało wrażenie letniej balangi, a wkoło lodem pokryte chodniki - zima. Zimny, lodowaty wiatr uporczywie zachęcał do rozgrzwki alkoholowej, coraz częstsze toasty i przekleństwa odstraszały rannych spacerowiczów, którzy omijali zawadiaków, okrążając ich z daleka. - Toż to wróżka - rozpoznał Olgę jeden z mężczyzn. - To świetnie, teraz nam powróży! - zadecydował prowodyr grupy, patrząc "łakomym" wzrokiem na kobietę, która prezentowała się bardzo atrakcyjnie, mimo swoich pięćdziesięciu kilku lat. - Tak...tak!!! - podchwyciło zgodnie pięciu podpitych mężczyzn. - Jest ślisko, pomożemy pani! Nie pytając o zdanie Olgi, dwóch potężnie zbudowanych mężczyzn chwyciło za ręce ofiarę i zaczęło ciągnąć bliżej ławki. Wkoło żywej duszy. - Zostawcie mnie! - proszę. - Co gardzisz rodakami? - będziesz grzeczna, wypijesz z nami, powróżysz, to sobie pójdziesz - zadecydował "szef". Olga z determinacją szarpała się, jak złowiona na wędkę ryba. Śliska, lodowa nawierzchnia plątała nogi, dając szansę…