Inne · 3 min czytania
Olor de los duranzas
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pozwoliła, aby nad jej ciałem zawładnął zapach brzoskwiń, które tak uwielbiała. Leżała jeszcze przez chwilę w ciepłej wodzie, usłanej delikatnymi płatkami róż. Po czym z gracją księżniczki wyłoniła się z wanny, czując pod stopami miękki dywanik w kolorze kawowym, z jaśniejszym o ton zygzakiem. Wyciągnęła zadbaną dłoń po flanelowy szlafrok, szczelnie się nim opatulając. Wyszła z łazienki i usiadła po przeciwległej stronie łóżka, obserwując bruneta swojego życia. Wsłuchiwała się w wygrywane przez niego akordy, łączące się z wdziękiem w upojną melodię. Każda nuta pieściła jej niespokojną duszę, przynosząc ukojenie. Jęknęła cichutko. Odwrócił się do niej twarzą i pozwolił usadowić się na kolanach. Odłożył gitarę, bo posiadał najcenniejszy instrument na świecie – piękną kobietę, pachnącą tak, że pragnął jej do szaleństwa. Zachodzące właśnie słońce, zdążyło tylko zauważyć, jak ich usta splatają się w namiętnym pocałunku. Resztę zasłoniła noc oraz brzoskwinie, którymi rozkoszował się brunet, kiedy oboje wygrywali namiętne maestro.
***
Kwiatek rozchylił swe płatki, sycąc się subtelnym zapachem kawy. Wciągnęła woń w nozdrza, pozwalając, aby objęła władzę nad jej rozkapryszonymi zmysłami. Na…