Akcja · 8 min czytania
Omen:Wyspa pełna tajemnic cz2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
21. styczeń roku pańskiego 1714. Minęło już 704 dni odkąd jestem na tej przeklętej wyspie. Wciąż czuję się tu nie swojo. Dziadek powiedział, że z czasem przywyknę do nowego miejsca, i że kiedyś nazwę go swoim domem, ale ja w to wątpię. Jedyne czego teraz chcę, to z stąd uciec, uciec z Omana. Wczoraj jak każdego poranka poszedłem po wodę. Z niewiadomego powodu obudziłem się trochę wcześniej niż zwykle, przed dziadkiem, a to on zawsze wstawał pierwszy. Otworzyłem drzwi… * - O rzeż w dupę !!! Ale piździ. – pociera dłonie i z uśmiechem rozgląda się - Pięknie.- posmutniał - O nie. Strumień pewnie zamarzł. No to marsz do wodospadu - powiedział sam do siebie i pomaszerował z spuszczoną głową przez śnieg do pasa. Zima w elfich górach jest piękna. Wszystko: gałęzie drzew, szczyty gór i chata pokryte bielszym od mleka , skrzącym się tak że jest wstanie oślepić , śniegiem. W tych górach to zimą, a nie wiosną zaczyna się życie. * Huk spadającej wody było słychać z daleka. Gdy chłopak przyszedł nad wodospad zamarł. Była tam ona naga. Brała kąpiel. Była piękna. Jak wtedy na skale. Nie. Wypiękniała jeszcze bardziej. Piersi stały się większe, pośladki jędrniejsze, a włosy dłuższe. Znał ją już prawie dwa lata ale wciąż nie mógł się na nią napatrzeć. Naga czy ubrana, nie miało to znaczenia. Zawsze była piękna, bo ciało było rzeczą drugorzędną. Najważniejsza była twarz. Twarz niemal symetryczna, bielsza od śniegu. Duże zmieniające kolor oczy. Pełne krwisto czerwone usta i uśmiech, który stopiłby cały dzisiejszy puch. Była najpiękniejszą elfką, a te słynęły wręcz ze swej urody. - Zamarzniesz jak nie będziesz się ruszać!!! – powiedziała z groźną miną - Ale skoro tu już jesteś, to bądź tak miły i umyj mi plecy – odwróciła twarz w stronę spadającej wody , twarz chłopaka była bardziej czerwona niż jej usta. Nie wiedział, że to ostatni raz kiedy się czerwieni, teraz mu to przeszkadza, a kiedyś będzie mu tego brakowało. Dante zacisnął zęby wszedł do lodowatej wody i podszedł do niej. - Daj mydło - powiedział z trudem wyciągając dłoń - Upadło mi. Jest tam. Mógł byś podnieść?? - wskazała palcem na środek stawu. Podglądacz zanurkował w wskazanym miejscu i wyłowił mydło. Nikol stojąc w wodzie po kolana z podziwem obserwowała wyczyn chłopaka. Elfy górskie mają wyższą temperaturę ciała niż ludzie, ale mimo to nie odważyła by się wskoczyć do wody na środku jeziorka. Wiedziała, że woda tam będzie mieć ok. – 40 stopni, a ta w której stała jakieś -5. Wodospad uniemożliwiał zamarznięcie wodzie. -O to pani mydło – powiedział. - Jesteś niesamowity wiesz?? - Uśmiechnęła się po czym wzięła od niego mydło - To chyba dobra nauczka. Nie waż się mnie nigdy więcej podglądać. A teraz lepiej wracaj do chaty, bo zamarzniesz - spojrzała na niego z uśmiechem. Był cały siny, ale zachowywał się jak by wcale nie zmarzł. - Przepraszam – rzekł ze smutną miną - Nie mogłem się oprzeć, jesteś taka piękna. - Spadaj, chcę się w spokoju wykąpać – Na jej policzkach pojawiły się rumieńce. - Nero spójrz kogo my tu mamy!!! – szczerbaty gość spojrzał na dwójkę pod wodospadem. - Niezła jest. Ja ją rżnę pierwszy!!! – paskudny uśmiech na twarzy Nero był przerażający. - Po moim trupie!!! – Młodzik zasłonił elfkę własnym ciałem - Mówisz, masz!!! - szczerbaty szybkim ruchem wyjął kuszę. Bełt utkwił w piersi młodego który upał z pluskiem do wody. Która szybko stała się czerwona od krwi - Hahaha. Piękny dźwięk. - Nero roześmiał się paskudnie - No chodź mała będzie ci dobrze!!! Nikol podbiegła do kamienia na którym były jej rzeczy, wyciągnęła nóż i rzuciła się na napastników raniąc jednego w twarz . Ten szybko ją powalił na ziemię i obezwładnił. - Sprawdźmy jak piszczysz mała. A mogliśmy się dobrze bawić po dobroci - przyłożył jej nóż do gardła. - NIE BĄDŹ TAKI PRĘDKI!!!