Horror · 7 min czytania
On cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Julia pomyślała, że już dłużej nie wytrzyma. Wstała ze znienawidzonej kanapy, wyjęła papierosa z prawie pustej paczki Cameli i wyszła na balkon. Była zimna noc, pachnąca jesienią i palonymi liśćmi. Niebo, nietypowo jak na tą porę roku, usiane było gwiazdami. Stała z popielniczką w lewej ręce, zaciągając się papierosem tak mocno, że zaczęło kręcić się jej w głowie. Trochę sie uspokoiła ale nadal nie mogła pozbyć się dręczących ją myśli. Wróciła do mieszkania, szczelnie zamykając za sobą drzwi balkonowe. Weszła do kuchni, i wyjęła z lodówki butelkę piwa. Poczuła jak kot łasi się do jej nóg dając tym samym do zrozumienia, że jest głodny. Jeszcze nie teraz, pomyślała i wróciła na niewygodną kanapę. Przykryła się kocem, i położyła laptopa na kolanach. Kot zaraz znalazł się obok niej, spragniony pieszczot i ciepła. -Nie tylko ja czuję się samotna dzisiejszego wieczoru...- powiedziała prosto w ucho zwierzęcia które tylko cicho zamruczało i mocniej zwinęło się obok niej. Popijając obrzydliwe piwo, gapiła się w pusty ekran komputera. Musiała coś w końcu napisać ale zupełnie nie miała do tego natchnienia. Nigdy nie miała takich problemów. Praca była jej życiem, w którym nie było wielu mężczyzn, a nawet jeśli to pojawiali sie i znikali tak szybko że większości z nich nawet nie pamiętała. Jej kotka była idealnym kompanem-cicha, niezależna, jedyne czego wymagała, to jedzenia i pieszczot. Mężczyźni ją nudzili. Zawsze chcieli o czymś rozmawiać, gdzieś iść albo, co gorsza, uprawiać sex. Nie to żeby tego nie lubiła ale nawet najwspanialsze chwile i największe przyjemności potrafiła zniszczyć niewłaściwa osoba. Chociaż tak bardzo zajęta była pracą i karierą, gdzieś tam na dnie jej duszy ukryte było pragnienie miłości i bliskości, które z upływem czasu coraz mocniej dawało o sobie znać. Samotne wieczory przestały byś zabawne, alkohol i papierosy i nie dawały ukojenia a gdy kładła sie spać, łóżko wydawało się jeszcze większe i jeszcze bardziej puste niż w rzeczywistości. Tego wieczora siedziała do późna, dopiero gdy trochę znieczuliła się piwem mogła zacząć pracować. O 3 w nocy skończyła pisać sprawozdanie dla szefa, który upominał sie o nie już od tygodnia, w piątek zapowiadając, że jeżeli w poniedziałek nie będzie miała niczego by położyć na jego biurku to może nawet nie zjawiać się w firmie. Gdy skończyła drukować 2 egzemplarze dla szefa, wzięła szybki prysznic i nakarmiła od godziny miauczącego już kota, wskoczyła do łóżka i od razu zasnęła. Tak szybko by uczucie samotności znów nie zacisnęło szponów wokół jej serca. Rano obudził ją, drażniący mózg, dźwięk budzika. Zerwała się z łóżka, umyła włosy, zrobiła perfekcyjny makijaż, wcisnęła się w szaro-zielny kostium i ze śniadaniem w jednej, dokumentami w drugiej ręce i papierosem w ustach pobiegła do samochodu. -Muszę wziąć się w garść. Pojawię się wcześniej w pracy, położę sprawozdanie na szefowskim biurku i od razu wezmę się do pracy. Koniec z użalaniem się nad sobą i myśleniem o głupotach. No to w drogę!-uśmiechnęła sie do swojego odbicia w lusterku,