Inne · 1 min czytania
ON WRÓCI...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
jak co dzień przyszedł od strony lasu po szarym kobiercu z mgieł
czarna jak noc opończa łopotała na wietrze niczym Jolly Roger z trupim uśmiechem
gnijącą ręka pomachał a zapach Śmierci doleciał, wypełnił nozdrza pozostał, zatruwał
uwodził...
puste oczodoły szukały wyżarte źrenice wwiercały…