Romans · 7 min czytania
Ona...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jak co dzień położyła się spać o tej samej godzinie...Zgasiła lampkę z imieniem Alina...Tak właśnie się nazywała. Rozmyślała o wszystkim, co się wydarzyło dzisiejszego dnia. Myślała właściwie tylko o nim... Ale nie dopuszczała do siebie myśli, że się zakochała... "Dziwnie się zachowuje"- pomyślała. Nie dawało jej to spokoju, nie mogła zmrużyć oczu... Zza okna słychać było strugi deszczu opadające na okno. Była zima. "Nad zwyczaj dziwna pogoda"... W domu głucha cisza, wszyscy już dawno śpią. Tylko Alinę męczyły te uciążliwe myśli. Nie robiła sobie nadziei, przecież wiedziała, że aż takie szczęście nie może na nią spłynąć. Uświadamiała sobie, że jej dusza romantyczki gdzieś znikła. Uchodziła za twardą, nie dostępną dziewczynę. Kiedyś jeszcze coś kryło się pod tym pancerzem, który stworzyła codzienność, rutyna...Kryła się pod nim wrażliwa dziewczyna z dobrym i gorącym sercem, które gotowe jest przyjąć każdego. Teraz jest pełna wątpliwości, niespełnionych marzeń. Straciła jakiekolwiek nadzieje. Wierzy jedynie w Boga. Twierdzi, że to On jej pomaga przechodzić przez życie z podniesionym czołem. Ale czy ma racje? Przyjęła postawę feministki, bawi się uczuciami chłopaków… Nagle jej myśli przerwała wiadomość. Gdy tylko usłyszała dźwięk komórki, bardzo się zdziwiła. Nigdy nie przypuszczała, że nadawcą wiadomości może być on. Daniel. Przeszył ją dreszcz. Po tym napływ gorąca. Radość. "Dobranoc, śnij o mnie". Przecież nigdy nie pisali sobie takich wiadomości. Skąd mu to przyszło do głowy. Czyżby to przez te parę zdań, które wcześniej zamienili również drogą elektroniczną. Nie rozumiała go kompletnie. Ale mimo wszystko ucieszyła się. Pomyślała: "świat jest dziwny"; wreszcie zasnęła.
Minęło kilka dni. Alina była coraz szczęśliwsza. Zaczęła wierzyć w to, że naprawdę może być szczęśliwa oraz w to, że pech wreszcie ją opuścił. Jednak on w ciągu kilku minut się zmienił. Nie wierzyła w to, co widzi, w to, co On pisze. Było jej przykro. Chciała się rozpłakać i nie wychodzić z domu przez tydzień. Ale nie dała się! Podniosła czoło, nie płakała. Powiedziała, że da mu nauczkę. "Jeszcze mnie popamięta!"- tylko to miała w głowie. Postanowiła się nie odzywać, ale jednak obmyśliła inny plan, dzięki, któremu zrani Daniela. Wciąż nie mogło do niej dojść to, jak szybko zmieniła się akcja. Była tak zdumiona, że nie potrafiła działać... Kiedy jednak uznała, że jest gotowa nawet nie musiała czekać. Chłopak sam pierwszy się odezwał. Zrobił dokładnie tak jak przewidywała.
-Chcę się z Tobą spotkać. -Ok. Kiedy i gdzie? -U mnie, jutro wieczorem...
Można powiedzieć, że wpadł w jej sidła. Wszystko szło zgodnie z planem. Robił dokładnie to, co przewidziała Alina, chociaż On nic nie podejrzewał. Dumna z siebie poszła spać. Z tą samą dumą wstała i robiła wszystko tego dnia. Z myślą jedynie o tym jak świetnie go przewidziała. Myślała juz o nim jak o płytkim chłopaku. Nie myliła się, Daniel taki był. Zielone oczy i blond włosy, które nie opuszczał żel do włosów i powiew suszarki po myciu świadczył tylko o wyglądzie.
Dochodziła siedemnasta. Z satysfakcją zaczęła się stroić i robić wszystko by jak najlepiej wyglądać. Przybyła punktualnie. Oczywiście, gdy ją zobaczył bardzo…