Komedia · 7 min czytania
Ona czy On?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mimo, że był jeszcze sierpień, wielu uczniów zebrało się przed Liceum Ogólnokształcącym im. Juliana Słowackiego. Tego dnia wywieszono listę osób przyjętych do szkoły. Wsród nich, była może ta z imieniem Aleksandry Miller, która teraz stała w bramie całkowicie pewna siebie i wierząca, że nie ma takiej opcji aby nie była przyjęta do tej szkoły. Zawsze miała dobre oceny i była pilną uczennicą, mimo to wybrała liceum o mniejszej renomie, nawet jeśli była w stanie się dostać do lepszego. Tak naprawdę nie miała jeszcze żadnych sprecyzowanych planów na przyszłość. Chciała po prostu pójść do jakiegoś liceum, więc wybrała te w którym było najwięcej jej znajomych. To samo miała zamiar uczynić, gdy będzie się wybierała na studia. Już teraz wiedziała, że większość pójdzie na pedagogikę. Nie szczególnie ją ‘ciągneło’ w tym kierunku, lecz mimo to uważała, że w grupie będzie jej raźniej. Wprawdzie nie miała jakiś szczególnie dobrych kontaktów z klasą, ale nie była też ‘outsiderem’. Wierzyła, że jeśli będzie miała w pobliżu znajome twarze, będzie jej łatwiej. Gdy tak stała, rozkoszując się perspektywą, że wszystko ma zaplanowane i zapewnione, zauważyła swoją przyjaciółkę. - Ania! – Zawołana przez nią dziewczyna odwróciła się w jej kierunki z lekkim przestrachem. Ola od razu do niej podeszła, nie zwracając uwagi na wyraz jej twarzy. – I jak tam Ania? Dostałaś się? Głupie pytanie. Oczywiście, że musiałaś się dostać! - Witaj Ola. – Odpowiedziała jej. –Tak, dostałam się. Reszcie dziewczyn też się udało… a paru… nie… Dopiero teraz Ola przyjrzała się twarzy przyaciółki, która unikała z nią kontaktu wzrokowego. - Ania… O co chodzi? Coś się stało? - Bo… Ja… Ty… - Zaczęła się jąkać, po czym wzięła głeboki oddech i powiedziała: - Lepiej żebyś sama to zobaczyła… Dziewczyna w ogóle nie rozumiała zachowania swojej przyjaciółki, póki ta nie zaprowadziła jej do tablicy z listą przyjętych uczniów. Jak bardzo by nie szukała, nie mogła na niej znaleźć swojego nazwiska… Szukała nawet na innych profilach niż ten który wybrała. Ale nie było jej ani na społeczno-prawnym, ani na informatycznym, ani nawet na sportowym. Nie było jej też wśród uczniów rezerwowych… - Przykro mi Ola… - Powiedziała z całą szczerością Ania. - TOBIE przykro?! - Krzyknęła na nią Ola. – Jakim cudem ty się w ogóle tutaj dostałaś?! Miałam lepszą od ciebie średnią! A mimo to…! Co z ciebie za koleżanka?! Boże…! Jestem setki razy lepsza od ciebie, a mimo to…! Jakim cudem to się stało?! Tym razem Ania nie miała już zatroskanej miny. Była wściekła na twarzy. - Nie wydzieraj się na mnie! To nie moja wina, że ciebie tu nie ma! Radź sobie sama! – Po czym odwróciła się do Oli plecami i opuściła teren szkoły . Nadal wściekła, Ola nie miała zamiaru biec za nią i przepraszać, tym bardziej, że wcale nie czuła się winna tego co powiedziała. Skierowała swoje kroki w kierunku sekretariatu szkoły, aby poznać przyczynę tego nieporozumienia. Na miejscu się dowiedziała, że żadna Aleksandra Miller nie składała podania do tej szkoły, czego już do końca nie mogła zrozumieć. Bardzo dobrze pamiętała jak je wypełniała. Oczywiście była jeszcze ta kwestia, że nie…