Romans · 7 min czytania
Ona i on
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zachód słońca zabarwił wodę fiordu karminem. Lekki wiaterek tworzył fale na jej powierzchni, a grzbiety delfinów mąciły spokojną toń. Tuż przy linii horyzontu niebo miało barwę głębokiej czerwieni, która stopniowo przechodziła w pomarańcz, żółć, zieleń, błękit i na końcu ciemny fiolet. Wszystkie te koloru odbijały się w morzu, niczym w lustrze. Jednak jej oczy nie były w stanie tego dostrzec. Dziewczyna stała na balkonie niewielkiego domku wynajmowanego jej rodzinie na okres wakacji. Spoglądała w dal i uśmiechała się lekko, choć po jej policzkach spływały łzy. Tęskniła. Jakże mocno tęskniła za tym, którego pozostawiła w domu. Niecierpliwie odliczała dni do powrotu. Wydawała majątek, by tylko poczuć przez chwilę poczuć jego obecność i ciepło bijące od trzech słów: "Tęsknię za tobą". Dwa razy udało im się porozmawiać. Jego głos - tak spokojny, nie pasujący zupełnie do jego fizjonomii - wywoływał na jej twarzy rumieńce, a delikatny uśmiech uparcie nie chciał opuścić jej ust. Prawda, nie byli ze sobą długo. Poznali się zaledwie kilka dni przed jej wyjazdem do kraju wikingów. Jednak chwile spędzone razem przepełnione były intensywnością. Lubiła być blisko niego. Czuć jego zapach. Lubiła, gdy głaskał jej dłoń i szyję. Gdy bawił się kolczykami. Gdy ją całował - czasem powoli, rozkoszując się dotykiem jej ust, a innym razem gwałtownie i namiętnie, jakby jutro miało nigdy nie nadejść. Lubiła jego śmiech z błahych powodów. Lubiła spojrzenie jego ciemnych oczu, jakie rzucał, gdy opierała głowę o jego ramię. Lubiła, jak ją przytulał, gdy drżała z zimna. Poznali się dość głupio. Na portalu randkowym w internecie. Ona założyła konto przez przyjaciółki. Uważała to za znakomity pomysł na zwalczenie nudy i poprawienie sobie humoru. W jege przypadku swój czynny udział miała również przyjaciółka. Zafascynował ją od początku. Najpierw spodobało jej się zdjęcie. Śmiała się, że wygląda jak Heath Ledger w "10 things I hate about you". Później opis - mieli podobne zainteresowania, oboje lubili komiksy (choć nieco innego gatunku), no i grał na gitarze basowej. I jeszcze jedno - miał kolczyki i tatuaż, czyli coś, czego jej idealnemu facetowi nie mogło zabraknąć. Jednak by do niego napisać zbierała się cały dzień. Zupełnie nie wiedziała, jak zacząć rozmowę z nim. W końcu się przemogła. Zamiast standardowych formułek, umieścił w wiadomości zapis, że nie jest dobra z rozpoczynaniu takich znajomości i żeby uznał, że mają to za sobą. Odpisał. Wymieniali e-maile przez kilka dni, stopniowo się poznając. Już wtedy czuła, że jest kimś wyjątkowym. W końcu wymienili się numerami telefonów i umówili na spotkanie. Przez następne dni chodziła po domu podekscytowana. Jednocześnie... Trochę się bała. Bo jak mu się nie spodoba? Albo on okaże się jednak totalnym idiotą? To ją bardzo niepokoiło. Wciąż leczyła zranione serce po ostatnim takim okazie... Jednak jej obawy okazały się nieuzasadnione. Spotkanie odbyło się w przyjaznej atmosferze. Dużo rozmawiali, zwłaszcza na temat książek oraz fantastyki. On jej opowiadał o rpg. Ona jemu o swoich wpadkach. Od razu złapali wspólny język. Widać było, że zaczyna między nimi płonąć ogień - na razie nieśmiało, ale…