Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 7 min czytania

ona.pl

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ona.pl

Poznał Ją przypadkowo, w środę albo w czwartek, nie pamięta już dokładnie. Pamięta jedynie, że pił mocną kawę a za oknem padało. Siedział wtedy do późna w biurze, jak co dzień zresztą. Bo właśnie w biurze ją poznał – w otoczeniu faksów, komputerów i nieprzejrzanych dokumentów porozkładanych na biurku. To zabawne, ale Jej stwierdzenie o nieskończoności horyzontu, którą chciałaby poczuć stojąc pośrodku pustyni, nasuwało mu na myśl całe kilogramy piachu wkradające się w każdy zakamarek spoconego ciała. Czuł się z tą myślą dziwnie, bo zdanie, co wielokrotnie przychodziło mu na myśl ma w sobie dziwny pęd do niespotykanego poziomu wyalienowania: według niego w pustyni można poczuć jedynie samotność a on momentami tak właśnie się czuł. Tak też rozumiał nieskończoność horyzontu, o której Ona wspominała – jako jedną wielką samotność. Samotność w nieskończoności – doświadczał jej od czwartego października dwutysięcznego drugiego roku. To wtedy „skończyło się nieskończone”, nieskończone, które wywołało w nim pogoń do zamknięcia się w swojej samotni, w kazamatach kłębiących się myśli zmieszanych z nocnym potem i pogardą człowieczeństwa na widok kobiety. Nigdy więcej – mówił wtedy...

***

Dlaczego Ją zapamiętał? Może prze tę pustynię? Może przez horyzont? A może przez Jej obojętność wobec rzygania, o której mówiła zupełnie zwyczajnie? Nie wie tego. Mimo wszystko zapamiętał Ją. Zapamiętał taką, jaką spotkał po raz pierwszy, zamyśloną i nieco przestraszoną. Patrzyła nieufnie, tak jakby ulokowany na kliszy obraz miał trafić donikąd, albo zostać nieujawniony pozostając schowany we wnętrzu aparatu, którym został spłodzony. Zapamiętał Ją i zapisał w pamięci. W pamięci swojej i komputera. Bo po raz pierwszy zobaczył Ją w sieci, w serwisie on-line codziennej gazety, zresztą bardzo poczytnej. Nie wiedział dlaczego zalogował się do serwisu i dlaczego napisał do Niej kilka zdań nie tworzącej żadnej sensownej całości. Czuł, że nic mu z Jej strony nie grozi i nie chodziło tu wcale o anonimowość globalnej sieci. Chciał po prostu Ją poznać, wiedzieć jak ma na imię, jaka jest kiedy się śmieje a jaka, kiedy nadchodzi jesień. (Może tym razem...?) Jej spojrzenie wydawało mu się nieufne i bojaźliwe, zamglone i niedostępne. Czy zawsze ma taki wyraz twarzy? Czy może kiedy robiono to zdjęcie czegoś się obawiała, czegoś chciała uniknąć? To też chciał wiedzieć, choć nigdy o to nie pytał. Odpowiedziała drugiego dnia. Nie pamięta co dokładnie napisała, ale sam fakt, że odpisała znaczył dla niego wiele. Ale w swoich słowach wydawała się być bardzo surowa i stanowcza, zupełnie inna niż zamyślona kobieta na zdjęciu. Wydawało mu się, że słowami chce ukryć samą siebie i samą siebie za coś ukarać. Ta surowość zastanawiała go. Pytał sam siebie czego właściwie doświadcza myśląc o tej kobiecie, pytał dlaczego właśnie Ona, nie inna. Pytał, choć jego pytania nigdy do Niej nie docierały, skasowane z ekranu monitora tuż po ich napisaniu. Nie wysyłał ich, za to wysyłał inne, mniej odważne. A potem co…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
ona.pl — czytnik · opowiadania