Fantastyka · 5 min czytania
Ona zostanie tu na zawsze
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Świat poszedł naprzód IV Ona zostanie tu na zawsze
Widziałem, wyrywali sobie ścierwo zębami Widziałem, grozili sobie karabinami Widziałem, podawali sobie z uśmiechem dłonie Widziałem, siadali na tronie w koronie
Widziałem, chodzili po sobie butami Widziałem, jeździli po sobie czołgami Hej czy nie wiecie nie macie władzy na świecie
KULT – Hej czy nie wiecie
Nawet nie pamiętam swego imienia. Zamknięta w pustce zimnych ścian bez jakiejkolwiek nadziei patrzę w ogromne lustro. Te wszystkie lata spędzone w przenikliwej samotności, okrutnie wdzierają się w mój zmęczony umysł. Nie wiem jak się tu znalazłam, nie wiem po co, dlaczego... Jak zła istota musiała mnie tu zamknąć i skazać na wieczne potępienie, przeklinanie...! Zabrano mi wszystkie barwy świata, którymi cieszyłam się na wolności, pozostawiono tylko groźną biel. Biel... Kiedyś kojarzyła się nieustająco z niewinnością, szczęściem. Teraz najchętniej utopiłabym ją we własnej krwi, zhańbiła nieskalaną skórę na pohybel wrogom i oprawcom. Nikt mnie nie odwiedza. Snuję się jedynie z kąta w kąt i patrzę na swe odbicie. Ono nie pozwala zapomnieć wielkich zielonych oczu, kiedyś naiwnych, szarych włosów i spiczasto zakończonych oczu, z powodu ich kształtu wielu niewinnych oddało swe życie lub straciło w imię okrutnej nietolerancji. Długa biała szpitalna koszula czyni ze mnie bladą, wyniszczoną istotę bez przyszłości. Czasem, bliska Końca, osuwam się na śnieżną podłogę i płaczę, starając się wyrwać wenflon z ramienia, rozbić kroplówkę – po to, by znów zobaczyć swą krew, zakończyć mękę w pułapce. Często wspominam okres wolności. Nieskażony świat, który był dla mnie dzieciństwem, zalała nowa plaga. Dziwna rasa wypełzła spod ziemi, przypłynęła zza morza, by wraz ze swą technologią zburzyć nasze świątynie. A my? My, ród elfów, niczego nieświadomi, staliśmy na pomoście, w Helioborei. Pamiętam to jak dziś. Wiatr rozwiewał moje włosy, a ja trzymałam naręcze najpiękniejszych orchidei jakie zdołałam zebrać w Wiszących Ogrodach, by powitać Obcych jako sojuszników. Ale Oni nie chcieli rozmawiać. Pamiętam również Ich ogromne okręty, destrukcyjną broń i śmierć, która szła tuż za Nimi. Tego ranka, gdy mogliśmy zostać przyjaciółmi, pomost zatonął, Helioborea spłonęła niczym ognista hekatomba, złożona na…