Romans · 3 min czytania
Oni mogą żyć, ale tylko razem...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ten pisk opon, usłyszany chwilę po rozstaniu z Adrianem, wzbudził w niej niepokój. Odwróciła się niewiele zastanawiając, pobiegła za odgłosem gwałtownego hamowania. Coś jej mówiło, że zdarzyło się coś niedobrego. Za zakrętem znieruchomiała... Widząc leżącego, zakrwawionego chłopaka w granatowej bluzie na ulicy stanęła w miejscu. -To niemogło się tak skończyć... -Przecież to nie prawda... -To tylko zły sen, koszmar... -tłumaczyła sobie w myślach. -Wezwijcie pogotowie!!! -słysząc ten krzyk oprzytomniała. Ruszyła szybkim krokiem w stronę poszkodowanego. Przedzierała się przez tłum gapiów. Klęknęła przy nim. To był Adrian. Nic do niej niedocierało. Oczy zasłoniła kurtyna łez, które niekontrolowane spływały po policzkach. Ktoś krzyknął, że przyjechało pogotowie. Niekazali jej odejść. Sprawdzili puls... -Niewyczuwalny... -powiedział lekarz. Dokonali jeszcze niezbędnych badań, które mogły wykazać jego stan zdrowia. -Nieżyje... -szepnął lekarz. To jedno słowo, wyszeptane w ten zwykły dzień, to jedno słowo padło jak wyrok na jej dalsze…