Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 3 min czytania

onino

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wstał... Energicznym ruchem strzepnął z siebie śnieg i poszedł dalej. Znów było mu zimno. Pewnie dlatego, że był lekki mróz i przeraźliwie zimny wschodni wiatr. - Szkoda, że dzisiaj niedziela i wszyscy siedzą w domach bo nie ma do kogo ust otworzyć prawda? - No jak a ja to, że niby nikt? - Nie no ciebie nie liczę, przecież ty jesteś zawsze... Mimo, że znali się od lat, nie rozmawiali ze sobą zbyt często. Z początku toczyli ze sobą krwawą wojnę, która pewnego razu omal nie zakończyła się dla jednego z nich śmiercią. Ale jak to zazwyczaj z wojnami bywa pod koniec sierpnia oboje wyczerpani trudami bitew podali sobie dłonie i zawarli pokój. Od tego czasu zdążyli się polubić i nie odstępowali siebie na krok. - Patrz ktoś idzie! - Szybko chowamy się! Schowali się za drzewo, które dumnie stawiało opór wiatru a przy okazji chroniło ich przed oczami staruszki, która mogła ich zobaczyć, a wtedy wszystko poszło by na marne. - Chyba w końcu nam się poszczęściło! - Tak też widzę tą wypchaną po brzegi torbę! - Jejku już zaczynam sobie wyobrażać co jest w środku... - Ej! Może nie wyobrażaj sobie bo zaczynasz się ślinić! - No... To do roboty! Najpierw upewnili się czy nikt nie idzie za nimi. Odczekali aż staruszka przejdzie obok drzewa za którym byli schowani i powoli miękkim krokiem podeszli po cichu do wypchanej po brzegi torby z zakupami. To było rutynowe zadanie. Mieli to już przerobione setki razy. Najpierw najtrudniejszy

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%