Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Wojna · 5 min czytania

Opadanie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dudniący bezlitośnie ból głowy był nie do wytrzymania. Drążył czaszkę niczym dzięcioł stukający w spróchniały konar. Ból głowy był jedynym uczuciem silniejszym od strachu jaki odczuwał Janek. Trzecie było chyba zimno. Przenikliwe zimno zdające się wychodzić poza fizyczne granice i dotykać psychiki. Ten straszny stan i majaki spowodowane gorączką zobojętniały mu już zresztą wszystko. Stał wsparty o drewnianą ścianę budynku w którym się znajdował, dygocząc cały i z wolna kręcąc głową. Był wychudzony i blady. Otworzył sine, popękane usta. Oddech miał płytki i nieregularny. Było zimno... widział jak jego oddech zamienia się w szybko znikającą mgiełkę. Wciąż był przytomny, wiedział jednak że to już koniec. Obraz jaki miał przed oczyma: obskurne wnętrze zatęchłego baraku zdawał się przesuwać coraz wolniej. Wydawało mu się że zapada się sam w sobie, coraz głębiej i głębiej w nicość. Nicość ta zdawała mu się jednak o wiele przyjemniejsza niż ostatnie dwa miesiące. Nagle usłyszał, jak mu się zdawało gdzieś z daleka, dźwięk gwałtownie otwieranych drzwi. Teraz wszystko potoczyło się błyskawicznie, ale z kolei wypadków zdawał sobie sprawę „partiami”, jego umysł nie był w stanie odbierać na bieżąco wszystkich bodźców płynących z zewnątrz. Ktoś wszedł, uderzył go, przewrócił się. Ból był jednak odległy, jakby sam czół jedynie jego nikły cień. Zobaczył nad sobą kilku mężczyzn w mundurach... Znał te mundury... nienawidził ich bardziej niż czegokolwiek innego na świecie. Żołnierze powiedzieli coś w obcym języku, zaśmiali się straszliwie i wywlekli go za stare, podziurawione palto na zewnątrz. Pchnęli go aż się przewrócił. Upadł na biały puch. Był zimny... nie tak zimny jednak jak ten przenikliwy chłód który go męczył już od dwóch dni. Leżał przez chwile bezwładnie twarzą skierowaną w niebo. Patrzył na gęste płatki śniegu spadające wszędzie dookoła. Część z nich oświetlała jedna z obozowych lamp, stara i słaba. Jakieś ujmujące piękno dostrzegł w tym widoku. Chciał wyrazić swój zachwyt, nie miał na to jednak siły. Otworzył tylko usta. Żołnierze zbliżyli się do niego i znów zaczęli się z czegoś śmiać, jednocześnie jeden z nich miotał do Janka jakieś wyjątkowo nienawistne pojedyncze wyrazy których chłopak jednak nie rozumiał. Poza tym....…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Opadanie — czytnik · opowiadania