akcja · 6 min czytania
Operacja Krecik - Rozdział 2: Świt decyzji
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Chloè spała głęboko, otulona spokojem praskiej nocy, kiedy cichy szelest ubrań wybudził ją z letargu. Otworzyła oczy, ledwie unosząc ciężkie powieki, i dostrzegła znajomą sylwetkę poruszającą się w półmroku sypialni.
— František? Dlaczego nie śpisz? — wymamrotała zaspanym głosem.
Jej narzeczony, już w trakcie zapinania guzików munduru, odwrócił się do niej z uspokajającym uśmiechem.
— Przepraszam, kochanie. Wezwano mnie pilnie do jednostki. Pewnie jakiś ćwiczebny alarm, nic poważnego — odpowiedział tonem, który miał ją uspokoić.
Chloè, wciąż półprzytomna, skinęła głową, próbując zaakceptować jego słowa. František podszedł do łóżka, pocałował ją delikatnie w czoło, a potem wrócił do szykowania się. Kilka minut później, ubrany w idealnie skrojony mundur, zniknął za drzwiami, zostawiając ją samą w ciemnościach.
Mimo zmęczenia, które ciągnęło ją z powrotem w objęcia snu, niepokój zaczął stopniowo wypełniać jej myśli. Coś w nagłym wezwaniu Františka wydało jej się nie w porządku. Próbowała ponownie zasnąć, lecz zmartwienia nie dawały jej spokoju. Ostatecznie, zrezygnowana, wstała i udała się do kuchni.
Zapaliła małą lampkę i nastawiła wodę na kawę. Ciepłe światło rzucało miękkie cienie na ściany, tworząc atmosferę, która powinna ją uspokoić, ale napięcie w niej tylko rosło. W oczekiwaniu na zagotowanie się wody włączyła radio, licząc na to, że poranne wiadomości odwrócą jej uwagę.
Część 22 / 3
Po chwili poszła wziąć prysznic, mając nadzieję, że ciepła woda zmyje z niej napięcie. Gdy spłukiwała włosy, ciche słowa z radia dochodzące z kuchni sprawiły, że zamarła.
— …czeski rząd zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego…
Te kilka słów wystarczyło, by jej niepokój gwałtownie się nasilił. Nadzwyczajne posiedzenie w środku nocy? To musiało oznaczać coś poważnego.
Chloè szybko dokończyła prysznic, owinięta ręcznikiem wróciła do kuchni i usiadła przy stole z filiżanką parującej kawy. Chwyciła tablet i zaczęła przeglądać wiadomości. Informacje były jeszcze szczątkowe, ale wiele lokalnych portali donosiło o pilnym spotkaniu Rady Bezpieczeństwa. Detale były skąpe, lecz wystarczająco niepokojące, by jej obawy stały się uzasadnione.
Chwyciła telefon i wybrała numer swojego informatora z Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
— Halo, Chloè? — odezwał się głos po drugiej stronie, wyraźnie zdenerwowany.
Część 33 / 3
— To ja. Możesz mi powiedzieć, co się dzieje? — zapytała.
— Nie mam zbyt wiele czasu, ale… ambasada Rosji w Pradze została zamknięta. To wszystko, co mogę teraz powiedzieć.
Chloè poczuła, jak zimny dreszcz przebiega jej po plecach.
— Zamknięta? Ale co to oznacza? Musisz mi coś więcej powiedzieć!
Mężczyzna zawahał się przez chwilę, zanim cicho dodał:
— Przyjdź na Zamek…