Komedia · 3 min czytania
OPERATOR
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Oferta nowej sieci telefonii komórkowej wydawała się być podejrzanie korzystna. Oto za naprawdę symboliczną opłatą można było nabyć świetny telefon – co tam telefon, to był istny Ronaldinho komórek, cud techniki o 7 tysiącach skomplikowanych opcji, poczynając od możliwości kręcenia pełnometrażowych filmów, na scyzoryku kończąc. Do tego mikry, niezauważalny pod względem finansowym abonament, w którym mieściły się nieokiełznane hordy darmowych smsów, mmsów i rozmów. Rewelacja.
Udałem się więc do salonu owej sieci, obejrzałem dokładnie umowę i nie znalazłszy na niej żadnych prawnych kruczków, zostałem Abonentem. Kiedy wróciłem do domu, obejrzałem umowę jeszcze raz, i wtedy znalazłem wydrukowany maleńką czcionką napis, który głosił: „Nabywca telefonu i abonamentu zobowiązuje się być dobrym człowiekiem”.
Hm. Dziwne to. Stwierdziłem jednak, że nie ma się specjalnie czym przejmować, że ja to chyba dobrym człowiekiem i tak jestem, no i poza tym kto i jak jest w stanie sprawdzić czy żyję w taki a nie inny sposób. Ledwo to pomyślałem, dostałem smsa: „Nie myśl o sobie jako o dobrym człowieku. To grzech pychy. Wybaczam. Twój operator”.
Byłem lekko zaskoczony. Cóż jednak robić. Skarciłem się za pychę i przystąpiłem do wysyłania smsów w stylu: „Hej! To mój nowy numer! Pozdro, Jarek” Pierwszego takiego smsa wysłałem do Uli, dziewczyny poznanej kilka dni wcześniej na imprezie, ot, sympatycznej brunetce z aksamitnym głosem i skąpym ubiorem. Po krótkiej chwili…