Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Aktualności · 6 min czytania

Opowiadania.pl, czyli trzydzieści procent

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nie udało się Polsce zostać drugą Japonią, wersja z Irlandią numer dwa również nie doszła do skutku. Niektórzy — zwani raz to niepoprawnymi optymistami, innym razem krócej, czyli idiotami — jeszcze łudzą się, że Warszawa stanie się drugim Dublinem. A ja mam nadzieję, że takie Skierniewice nie będą nowym Derry, bo Kraków, według doniesień o notorycznych walkach bandytów utożsamianych z Wisłą i Cracovią, stał się poniekąd Belfastem… A i zostało jeszcze choćby miasto irlandzkie, o pięknej nawie Limerick. I właśnie to miasto, swego czasu głośne przede wszystkim z fabryki komputerów, stało się spoiwem, które pozwala mi na połączenie i Polski, i Irlandii (właściwie obu Irlandii).

Od co najmniej kilku lat spada poziom czytelnictwa w Polsce — alarmują o tym i co bardziej oczytani telewizyjni celebryci, i opiniotwórcze dzienniki. Obecnie ponoć poziom czytelnictwa ociera się o trzydzieści procent. Czyli gdzieś co trzeci Polak w zakończonym niedawno roku przeczytał jakąś książkę. Czy od deski do deski? Tego nie wiem. Dla badaczy czytelnictwa każda książka jest książką. Sztuka jest sztuka — jak to wielu powtarza. I tak wśród owych trzydziestu procent są i ci, którzy przeczytali choćby książkę kucharską. Dziwi mnie to nieco, bo jakoś nie wyobrażam sobie, aby można było przeczytać tę publikację od deski do deski. Do tego z wypiekami na policzkach. Może gdybym był 120-kilogramowym miłośnikiem golonek i pączków, to miałbym w sobie więcej zrozumienia. Empatia to zbyt wielkie słowo… Mnie książki kucharskie jawią się jako te jedyne, które warto czytać pobieżnie, zerkając najpierw na skorowidz czy spis treści, a następnie na ilustracje. Treść, zwana późniejszą zawartością garnka, jest na końcu. I te wątpliwości… Dwa czy cztery jajka, od jakiej kury… Krupczatka czy poznańska… I tak dalej…

I tak w kraju z mizernym poziomem czytelnictwa — tych psioczących na ceny książek zapraszam do bezpłatnych bibliotek — bardzo modnym zajęciem jest pisanie. I tak ci znani, w domyśle lubiani, piszą książki. A ci anonimowi, liczeni w milionach, internauci piszą i publikują. Na własnych blogach, stronach, na portalach społecznościowych. Internet to doskonałe miejsce dla rozmaitej maści artystów klawiatury — można też założyć konto na którymś z portali. Portali, które publikują za darmo, ale i bez szans zysku w przypadku zdobycia popularności. Do najpopularniejszych z owych zalicza się serwis „Opowiadania.pl”. Tysiące użytkowników, wiele setek tysięcy opowiadań, felietonów i poezyjek.

Skusiłem się i ja — naiwny, i założyłem tamże konto. Przez niecały rok udało mi się zamieścić kilkanaście krótkich form. Odkurzyłem kilka staroci, poprawiając przecinki; dodałem kilka tekstów dotyczących aktualności. Nie zdobyłem ani rzeszy fanów, ani nie stałem się obiektem drwin. Otrzymałem kilkanaście pozytywnych odzewów i kilka tych, które takimi nazwać trudno. Moje treści przeczytało nieco ponad tysiąc osób. Mało… Nie rozreklamowałem się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Opowiadania.pl, czyli trzydzieści procent — czytnik · opowiadania