technologia · 10 min czytania
Opowiadania z Wieloświata: Nakładka na Życie cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 4
– Wstawaj, Magdaux.
Usłyszałam przyjazny głos mojego natrętnego „budzika” wygenerowany bezpośrednio pod czaszką. Oczywiście pierwszy sygnał dla zasady został zignorowany. W ogóle to po co ktoś wymyślił pierwszy sygnał? Nie ważne… Chciałam choćby o chwilę przedłużyć błogi sen wykreowany przez implant towarzyszący.
– Magdaux, pozostało ci tylko pięć zapasowych minut. Potem konieczna będzie reorganizacja planu.
– Już wstaję, Onja! Nie musisz mnie dręczyć… – sapnęłam z pretensją do mojego prywatnego AI i zrzuciłam pościel z konopnych włókien powleczonych warstwą z czegoś tam ekologicznego.
Leniwie przetarłam oczy. Pokój wyglądał jak po przejściu huraganu, a na zewnątrz lało jak z cebra.
– Onja, włącz półwirtual i narzuć jakąś ładniejszą pogodę.
– Oczywiście, Magdaux.
Uwielbiałam ten moment, kiedy mój szary brudny pokój zmieniał się w czyste, schludne, uporządkowane pomieszczenie; gdy generowana wirtualna powłoka pokrywała zapuszczone meble i ściany, a filtr wizyjny usuwał wszystkie elementy zidentyfikowane przez implant jako… drażniące. Pogoda za oknem również przeszła metamorfozę w wiosenny miraż, a nakładka dźwiękowa wymazała odgłosy deszczu uderzającego o parapet.
Część 22 / 4
– No, teraz można wstać – oznajmiłam z satysfakcją, przeciągnęłam się i zwlekłam zrelaksowane ciało z łóżka, porzucając kuszącą pościeli. Na podobiznę włoskiego strajku przeciw pobudkom, karykaturalnie powolnym krokiem wkroczyłam do łazienki i zatrzymałam się na wprost owalnego lustra zawieszonego nad umywalką. Zwierciadło, będące jednocześnie pulpitem, powitało mnie standardową groteskową emotką z uśmiechem.
– Onja, włącz GG – nakazałam i zaczęłam myć zęby w oczekiwaniu, aż AI załaduje spersonalizowane profile wyglądu sprzężone z Gender Generatorem w skrócie GG… Kto w ogóle wymyśla te nazwy?
– Ta sukienka… Nie; to za bardzo chłopięce… Ło młatko! – oplułam się pastą na bazie naturalnego koagulatu z wodorostów i drobinek mineralnych. – Chyba byłam pijana, kiedy składałam ten wygląd?
– Potwierdzam, Magdaux.
– Dobra pójdźmy w standard, bo czas ucieka. Wyświetl wariant SzaraMysz231. Spojrzałam na nijaką spódnicę i resztę kompozycji bez symboli, bez kolorów i w neutralnych do porzygu krojach. – Zatwierdzam. Włącz prysznic i program higieniczny – rozkazałam i niechętnie wkroczyłam do przepastnej kabiny, gdzie system gąbek i tamponów zamocowanych na adroidycznych ramionach zaczął dokładnie myć i szorować skórę. Te zmywarki dla ludzi ponoć zmniejszały zużycie wody o dziewięćdziesiąt procent.
Wyszłam już sucha i spryskana samoutwardzalnym polimerem na bazie inteligentnego włókna – dziś w kolorze perłowym.
Uuu! Szaleństwo obyczajowe. Chodzę po mieście wciśnięta w perłowy kondom. Cudnie…
– Idziesz do pracy fizycznie czy przez wirtual, Magdaux?
Część 33 / 4
– Fizycznie – rzuciłam od niechcenia i rozłożyłam ramiona na boki, a Onja zakryła mnie projekcją wybranego wcześniej ubioru, wgrywając stosowne symulacje czuciowe. Odpowiednie kody zostały również załadowane do META-sieci, żeby inni widzieli mój wybór.
– To na mnie pora – westchnęłam ciężko.
– Udanego dnia, Magdaux.
– Przecież idziesz ze mną, Onja. Zawsze jesteś ze mną…
– Algorytmy empatyczne nakazują…
– Tak, tak; pamiętam. Chodźmy już, bo algorytmy płacenia podatku egzystencjalnego mówią, że tak trzeba – zażartowałam.
***
Biuro Do Spraw Archiwizacji Kultury, w którym pracowałam, jak zwykle tętniło życiem. Uśmiechnięci pracownicy – wszyscy oczywiście w kwiecie wieku i w idealnej kondycji fizycznej – zajmowali się swoimi sprawami, tworząc w wielkim openspejsie sztuczną atmosferę „ważnych spraw biznesowych”. W rzeczywistości nikt w Europie od dawna nie musiał pracować, ale jedno z pięciu centralnych AI zwanych potocznie „Wrzodami na dupie ludzkości”, wyuczonych psychospołecznie, przeprowadziło eksperyment: kilka tysięcy jaźni zamkniętych w pełnym wirtualu i przez rok zawieszonych bez żadnych obowiązków. Wnioski były zatrważające: depresja i letarg mentalny oraz spadek masy korowej średnio o 10%...
Część 44 / 4
I dlatego właśnie oddano ludzkości możliwość pacy.
Huraaa!! Kurwa, cudnie… Chwała WDL-om.
– Magdaux, wyczuwam poirytowanie. Czy włączyć ci kojącą muzykę?
– Nie trzeba, Onja. Wystarczy mi moja gorąca herbata – pomyślałam przez implant, wyjątkowo wścibski implant!
– Kurde, sama nie wiem: co mnie tak dziś wszystko irytuje? – westchnęłam i siorbnęłam naparu ze świeżo wydrukowanego kubka.
– Magadaux… – Usłyszałam znajomy głęboki, ale delikatny głos, który wywołał we mnie lekką ekstazę.
– Magdaux, wyczuwam…
– Onja, daj żyć, proszę! – AI implantu…