Inne · 21 min czytania
Opowiadanie - Girl or boy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
If i were a boy, u would be my queen If i were a boy, i would give u everything If i were a boy, u wold fall in love with me But now i'm a girl. It means, im just not me Marzenia... Spełniają sie tylko w snach i opowiadaniach :(
W Warszawie w dzielnicy Mokotów mieszka dziewczyna imieniem Dominika. Nie jest podobna do swoich koleżanek. Skrywa w sobie jedno bezcenne pragnienie, którego spełnienie sie byłoby jak danie jej lepszego życia. Ale to jedno z tych marzeń które spełniają sie tylko w snach. Godzina ósma rano. Dominika wstaje i szykuje sie do szkoły. Zakłada luźne dżinsy, szeroką zieloną bluze, czapke z daszkiem do tyłu i czarne adidasy. Szybko czesze krótkie brązowe włosy i zapominając drugiego śniadania wybiega z domu. - Cześć Dominika! - wita ją w progu szkoły Ania, jej jedyna przyjaciółka. - Hej - Witają sie swoim kumplowskim uściskiem dłoni, a Dominika kontynuuje - Co robiłaś w sobote? - A, byłam z mamą u dziadków. -Myślałam że pójdziemy na zakupy. Buty mi sie zniszczyły i... Idąc przez szkołe słychać było różne rozmowy. Ale często kiedy Dominika przechodzi korytarzem daje sie usłyszeć " To on czy ona? " Odpowiedzią zwykle jest " Nie wiem ". Wielu patrząc na nią bierze tę dziewczyne za chłopca lub nie może jej określić. Jest w tej szlole od prawie roku i nadal nie wyjaśniły sie wątpliwości tych wścibskich albo ciekawych osób. I tu dochodzimy do największego pragnienia Dominiki. Ania odciąga ją w strone klasy ponieważ wie jak bardzo frustrujące i wkurzające są dla niej takie sytuacje. -Wiesz, naprawde chciałabym być facetem - powiedziała z wściekłością na twarzy Dominika. Dziewczyny weszły do klasy. Tam było spokojnie bo wszyscy znali i w miare lubili Dominike. Ona też nie miała zastrzeżeń do nikogo. Po lekcjach przyjaciółki poszły do Dominiki pooglądać filmy i odrobić razem lekcje. Wieczór spędziły fajnie. Ok. 22 Ania musiała iść do siebie. - To widzimy sie jutro - zadowolone, pożegnały sie. Wychodząc Ania powiedziała : - Jesteś wyjątkowa, przestań sie przejmować tymi debilami ze szkoły - po czym wyszła. Dominika posiedziala jeszcze troche przy laptopie. Koło 23 zaczęła sie szykować do łóżka. Nie jest jedną z tych osób które siedzą do godzin porannych. Rano kolejny dzień do przeżycia. Dominika zasneła z nadzieją na kolejny dzień spędzony z najlepszą kumpelą. Noc była spokojna, pogodna. Śpiącej dziewczynie towarzyszyło wlatujące przez okno światło księżyca. Ale nie wiedziała że to jej ostatnia noc.
Rano znowu poranny klimat obudził Dominike. Kiedy otworzyła oczy jak zwykle usiadła na łóżku. Ale kiedy spojrzała na swoje ciało miała ochote jeszcze raz sie położyć bo chyba jeszcze sie nie obudziła. Dotknęła swojej MĘSKIEJ klatki piersiowej i padła na łóżko mówiąc cicho : - Co... do... cholery... - była zdziwiona, troche przestraszona ale jednak na jej twarzy widać było uśmiech. A, co do twarzy : - A to co?- powiedziała kiedy zobaczyła sie w lustrze. Miała zupełnie nową twarz. Zupełnie nie podobną do tej którą widziała w odbiciu przez ostatnie 18 lat. Sprawdziła jeszcze dolne partie swojego ciała. Było ok... jeśli mamy na myśli chłopaka. Spojrzała na gwóźdź koło lusterka. Wisiały tam jej naszyjniki i łańcuchy, ale teraz był tam nowy zestaw łańcuchów. Rzucił jej sie w oczy nieśmiertelnik, na którym wyryto imie Dominik. Rozległo sie pukanie do drzwi. - Dom, moge wejść? - to mama. -Jestem Dominik? - nie słysząc pukania te myśli krążyły po głowie Dominiki. - Dobra, zagram w tą gre - pomyślał Dominik. -Dom! - mama dalej stała przy drzwiach. -Tak, wejdź - Kiedy mama weszła do pokoju zadał jej pytanie - Widzisz to co ja? - Widze mojego syna który przegląda sie w lustrze. Możes sie pośpieszyć? - A, tak. Zaraz ide do szkoły. Dominik poszedł sie umyć i doprowadzić swoje włosy do porządku. Kiedy wrócił do pokoju otworzył szafe. Nie było tam już dresów. Znalazł dużo dżinsów rurek, ogromną ilość czapek i wiele fajnych ubrań. -Livin life ( żyć nie umierać ) - powiedział z uśmiechem i zaczął przebierać w rzeczach. Wyszedl na podworko w dzinsach, koszulce i skórzanej kurtce. Miał też trampki i czarną czapke na głowie. Idąc do szkoły zastanawiał sie czy tam też sie coś zmieniło. I myślał jakim cudem wszystko uległo zmianie. Na sposób jaki dokładnie sobie zażyczył. Cieszył sie, że nie jest już dziewczyną. Przekraczając brame na szkolne podwórko usłyszał szepty. Dobiegały od grupki dziewczyn stojących pod szkołą. Uśmiechniętę twarze jakby rozprawiały o nim. Jedna z nich przerwała I odezwała sie do niego kiedy wchodził po schodach. - Cześć Dominik - Czarnowłosa piękność uśmiechnęła sie do niego czarująco. Spojrzał sie na nią I odpowiedział uśmiechem podrywacza. -Dom! – Krzyknęła w jego strone jakaś blondynka. - Znowu do kogoś zarywasz?! – Podeszła I zaczęła do niego wykrzykiwać a swój wywód zakończyła : Koniec z nami, debilu! Zdezorientowany chłopak stał obok grupki dziewczyn jeszcze przez chwile po czym wszedł do budynku szkoły. Tam szedł do Sali, ale po drodze nie słyszał już wkurzających go pytań. To była prawdziwa ulga. Odkrył że jest chyba najpopularniejszym chłopakiem w szkole bo każdy mówił mu “Cześć, co tam?” lub “Hej, przystojniaku”. Cudowne uczucie. - Heja, Dominik – Tą dziewczyne pozna wszędzie. Ania nic sie nie zmieniła. Te same brązowe włosy, ten sam uśmiech I kumplowski gest jaki wykonywała jeszcze wczoraj. – Fajna czapka- powiedziała do niego. -Chcesz ponosić? – zapytał zdejmując nakrycie głowy. - Jesteś super – Uśmiechnęła sie zadowolona z pożyczki. -Hej, możemy pogadać? – Dominik poszedł z nią w rejony budynku gdzie uczęszcza mało osób. - Wiesz, mam ostatnio jakieś zaniki pamięci. Jak długo sie przyjaźnimy? – Zapytał Anie stojąc I patrząc na miasto w oddali. - Od dziecka. Nasi rodzice sie znają. – Chyba zmartwiła sie dziwnym pytaniem kolegi. -Bo wiesz… - W tym momencie chciał jej powiedzieć że nie jest Dominikiem, ale jakoś nie mógł. Czuł sie wspaniale I pewnie kiedy by jej to wyjawił pomyślałaby że jest szalony. -Ja miałem dziewczyne? – zapytał w końcu. -Tak, chodzisz z Wiktorią… - Jeszcze bardziej sie zaniepokoiła. - To ta blondyna co rzuciła mnie pod szkołą? – Oświecił przyjaciółke. - Nie była ciebie warta. Puszczalska zepsuta jędza. Liczyła na twoją popularność I kase twoich rodziców. - Ty taka nie jesteś – Uśmiechnął sie I spojrzał głęboko w oczy Ani. - Weź, uspokój sie – Uznała to za żart I śmiejąc sie odeszła. Dominik poszedł na lekcje I tam znowu czekały go radosne powitania I zalotne spojrzenia najpiękniejszych dziewczyn w klasie. Fajnie być popularnym – tak pomyślał po tym wszystkim. Na następnej przerwie spotkał Anię. - A co robisz dzisiaj po lekcjach? – zapytał zatrzymując ją. - Jeszcze nie wiem,a co? - A co powiesz na wyjście do parku? Wiesz, połazić, pogadać. Pobyć ze sobą. - Jesteś wrażliwy. Zgoda, zaczekaj po lekcjach – Widać że była zadowolona z tego pomysłu. Tutaj poznajemy Marka I Kamila, znajomych Dominika. Praktycznie jego najlepszych kumpli. -Ej, gadasz z tą Anką? – zaczepił Dominika Kamil. - Tak, a co? – zapytał poprawiając czapkę którą zabrał Ani. - Stać cie na kogoś lepszego. Na dziewczyne z wyższej półki. Zobacz np. Magde – Marek wzkazał dziwczyne w mini stojącą w oddali – Najpopularniejsza w szkole – zachwalał ją. - Albo Joaśka. Ta to ma… - Dominik szturchnął go w ramie. - Wypad z butami z mojego życia. Sam wybiore sobie dziewczyne. – Odszedł, nie świadom tego co powiedział. - Dziewczyne? – kumple byli zdziwieni że chłopak takiego poziomu zadaje sie z szarą myszką I planuje z nią przyszłośc. Dominik skończył zajęcia I wyszedł przed szkołe gdzie czekała na niego uśmiechnięta jak zawsze Ania. - Hej, długo czekasz? – Jak zwykle uśmiechnął sie do niej. Ona odpowiedziała: - Kilka minut. Naprawde fajną masz tą czapke – Zdjęła mu ją z głowy I włożyła na swoją. - Weź ją sobie, mam dużo czapek – Powiedział nie patrząc na nią. Szli po nierównym chodniku więc uważał pod nogi I skupiał sie na drodze. -Naprawde? – Była zdziwiona I szczęśliwa. -Tak - Obdarował ją znanym jej na pamięć Dominikowym uśmiechem. Dziewczyna tak sie ucieszyła że potknęła sie o wystający kawałek chodnika. Dominik na szczęście zdążył ją złapać. - Uważaj – powiedział trzymając ja w ramionach. - Dzięki. Idziemy? – Poszli w stronę parku. Szli uliczkami porośniętymi trawą po bokach aż znaleźli ławke na której usiedli jedząc gofry. - Dobre tu mają – Dominik pochwalił posiłek. - Byłam tu z Jarkiem. -Jarkiem? – zainteresował sie. - Mój były. Był popularny jak ty, ale znacznie głupszy. Byl egoistą. Ty jesteś dobrym chłopakiem. - Uwierz mi, jestem jedyny w swoim rodzaju – Znowu miał ochote wyjawić jej prawde, ale tak dobrze sie z nią czuł że nie mógł tego zrobić ani sobie ani tej dziewczynie która co chwile sie do niego uśmiecha. Po drugie, być może jutro będzie już Dominiką. Po co robić sobie nadzieje, skoro szczęście może trwać tylko chwile? To o całą wieczność za mało. - Naprawde jesteś wyjątkowy – Teraz ona spojrzała w oczy chłopaka, który mógł być tym jedynym. Lekko sie do niej przytulił. Ona odwzajemniła to uśmiechem. - Masz ochotę pójść w miejsce gdzie nie był jeszcze nikt? - zaproponował po chwili. - Co masz na myśli? - Teraz musze iść do domu, ale bądź tutaj koło 21. Jutro sobota więc pozwól że to będzie najpiękniejsza noc w twoim życiu. - Nie wiem co brałeś, ale nawet nie chce sie dowiedzić. Pierwszy raz widzę takiego Domninika I prosze – Dotknęła lekko jego policzka – Nie pozwól mu odejść. - Cześć – pomachała mu wychodząc z parku. Ze szpanerskim uśmieszkiem i planem na udaną randkę na której powie Ani ile dla niego znaczy, Dominik poszedł do domu. Do 21 zostało 5 godzin. O umówionej porze Dominik zjawił sie w parku. Czekał 20 minut. -Damn – zaklął cicho I wyciągnął telefon żeby zadzwonić do Ani.
- Hej, sorki ale coś mi wypadło – powiedziała gdy odebrała telefon. Była jakaś inna. - Wypada zadzwonić – Troche oburzony Dominik stał w świetle latarnii. - Wiesz, to chyba nie jest najlepszy pomysł. Jesteś fajnym kumplem, ale pogódźmy sie z tym że do siebie nie pasujemy. Było fajnie Dominik ale… przepraszam – Szybko sie rozłączyła. - Że jak nie pasujemy…Halo, Ania? – Włożył telefon do kieszeni I przewracając 2 śmietniki po drodze wrócił do domu. Ukrywał swoją wściekłość, ale w nocy polały sie łzy. Dominik był wrażliwym chłopakiem I nie lubił przegrywać a zwłaszcza przyjaciół. Tej nocy w dwóch sercach padał deszcz.