Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Opowiadanie o niczym

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dom. Kuchnia. Kiwam się na krześle. Nic nie widzę. Chyba za dużo alkoholu.

***

Powiedziała wczoraj, że przyjdzie. Zrobi jakieś zakupy, pomyje okna, ugotuje coś. Czekałem. Kiedy się obudziłem, na zewnątrz było już ciemno. Znowu mnie zawiodła. Kiedyś było inaczej. Dużo się uśmiechała. Dzwoniła często, tylko po to, żeby powiedzieć „cześć” i spytać, co u mnie. A u mnie zawsze było tak samo. Codziennie rano wstawałem do pracy, potem szedłem na obiad do pobliskiej stołówki, wracałem do domu, czytałem gazetę, słuchałem trochę radia. Telewizor już dawno się popsuł, a na nowy nie było mnie stać. Wtedy nie było to takie dotkliwe, jak teraz. Czasami nie mogę znieść tej ciszy, i tylko zegar tykaniem odlicza kolejne sekundy… Ile to już lat? Miałem żonę. Poznaliśmy się, gdy wyszedłem z wojska. Miała wtedy 20 lat, decyzja o ślubie zapadła szybko, bo w drodze było nasze pierwsze dziecko. Nawet ono mnie opuściło, chociaż to akurat nie była jego wina. Zmarł przy porodzie. Siostra nawet nie zdążyła go ochrzcić, a już nie oddychał. Aśka wpadła w depresję. Bezsilnie patrzyłem, jak zmienia psychiatrów, bo ja nie mogłem jej pomóc. Brała kolejne tabletki antydepresyjne, aż w końcu któregoś dnia wzięła wszystkie naraz. Miałem wtedy nocną zmianę w stróżówce, gdyby nie to, to może zdążyłbym ją uratować. Teraz myślę, że tak po prostu miało być. Skróciła męki mnie i sobie. Na cmentarz nie chodzę nigdy. Nawet na Wszystkich Świętych. Nie dlatego, że nie jestem w stanie stanąć nad grobami mojej żony i synka. Ja po prostu nie lubię tam chodzić. Atmosfera tego miejsca sprawia, że ciarki przechodzą mi po plecach... Miał mieć na imię Aleksander.

***

Zawsze chciałem mieć psa. Wołałbym na niego „Ares”. Pamiętam z dzieciństwa, że sąsiedzi mieli owczarka niemieckiego, który dawał mi się czasem

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%