Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

przyjazn · 25 min czytania

Opowiadanie - Przyjaciel

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Była tu zawsze, od dzieciaka razem bawiliśmy się w piaskownicy, łaziliśmy po drzewach i graliśmy w piłkę. Przez całą szkołę nic, aż tu nagle w drugiej klasie liceum okazała się być kimś więcej niż tylko przyjaciółką z dzieciństwa. Rano jak zwykle wyszedłem z domu i idąc chodnikiem natknąłem się na małą kamienice na rogu ulicy. Z balkonu na 3 piętrze słychać było muzyke. Dochodziły też odgłosy krzątania się po pokoju. Poczekałem chwilę pod wejściem do budynku a za chwile w dżinsowej kurteczce i żółtej spódniczce pojawiła się Ona. Jasno-brązowe krótkie włosy, promienny uśmiech - najlepszy widok jaki mogłem ujrzeć na dobry początek dnia. - Hej, co tu robisz? - powiedziała uśmiechając się. - Hej Daria. Przechodziłem obok, usłyszałem muzyke i pomyślałem że poczekam. Jakie masz plany na dzisiaj? - A wiesz, nawet się nie zastanawiałam. A gdzie idziesz? - Miałem zamiar iść do Bartka ale… - Rozmowę przerwał dzwoniący telefon. - Cześć Sebastian. Nie, nie przeszkadzasz. Co tam? - Uznałem to za „ Oj, przepraszam. Nie mam czasu „ i poszedłem w swoją stronę. Sebastian to chłopak, który może mieć każdą. Lecą na niego wszystkie dziewczyny z liceum. Ale jakimś trafem oddałby je wszystkie za Darie. I kolejny wkurzający fakt - Jej się to podoba. Sposób w jaki zareagowała na jego telefon mógł oznaczać „ Sory Dom, nie dorastasz mu do pięt” Po 10 minutowym spacerku byłem pod blokiem Bartka, kolegi z klasy. W ten słoneczny dzień mieliśmy wziąć jeszcze kilku chłopaków i pójść pograć w siatkę na plaży, ale kiedy zobaczyłem Darię miałem ochotę spędzić ten dzień tylko z nią. Gdyby nie ten palant… - I co, znowu cie olała?! - krzyknął Bartek wychodząc z bloku. Ten w przeciwieństwie do mnie ma dobry humor. Jakimś cudem bez pytania potrafi odgadnąć mój humor i powód dla którego jestem wkurzony. - Daj spokój. Zamiast się nad sobą użalać i się denerwować powinieneś raz a dobrze pogadać z tym Sebą albo zaprosić Darie i pokazać jej że jesteś od niego lepszy. - No właśnie próbowałem, ale on do niej zadzwonił i dałem sobie spokój. Chłopaki czekają? - zapytałem poprawiając bandankę na głowie. -Tak, są już nad jeziorem - powiedział Bartek po czym obaj ruszyliśmy w drogę. Nad jeziorem było gorąco. Słońce odbijało się w wodzie, na plaży było dużo ludzi a boisko do siatkówki było puste. Zaczęliśmy grać. Ja byłem w słabej formie i przez zdarzenie sprzed godziny jakoś nie ekscytowała mnie ta rozgrywka. Za to Bartek i kilku znajomych dawali sobie świetnie radę. Moja drużyna przegrała różnicą dwóch punktów, ale mimo tego gdy kilka minut potem jedliśmy lody w knajpce wszyscy mieli dobre humory. Prawie wszyscy. Oni żartowali, opowiadali dowcipy i snuli plany na następny tydzień. Ja w pewnym momencie przysiadłem się do Bartka i zapytałem : - Dobra, co proponujesz, gdzie mam ją zabrać? - A chociażby na spacer na plaży. Weź jakieś napoje, lody i posiedź z nią. Pogadaj, i jakby była gotowa na to, to powiedz co myślisz o niej i o Sebastianie. - powiedział kończąc 2 już loda waniliowego. - A jak poznam że jest gotowa? A jeśli ona będzie z nim albo on zadzwoni i nawet nie pogadamy? - Chłopaku, coś ci powiedziałem rano. Nie gdybaj, bierz telefon… Ba, nawet teraz dzwoń i zapytaj co robi wieczorem - wyjął mi telefon z kieszeni. Kumpel nie odpuści, więc zadzwoniłem do Darii. Bartek bacznie przysłuchiwał się rozmowie gotowy pomóc przyjacielowi. - Hej, nie przeszkadzam? - zapytałem gdy odebrała. - A nie, Sebastian już poszedł. Byliśmy razem na spacerze - Ciągle o nim mówi. Gdyby nie Bartek wydarłbym się na nią, ale dobrze że on jest przy mnie - Wiesz - zacząłem rozmowę - Co robisz dzisiaj wieczorem? Masz może ochotę posiedzieć na plaży? O 19-ej będzie ładna pogoda, nie będzie gorąco, będziemy mogli pogadać, powspominać. Masz fajne wspomnienia związane ze mną? - uśmiechnąłem się. - Pewnie, jesteś dobrym kumplem. Zgoda, przyjdź po mnie i pójdziemy. Pa - Po głosie uznałem że spodobał się jej pomysł. - Widzisz, jakieś szanse masz - powiedział Bartek i ucieszył się bardziej ode mnie. - Powiedziała że jestem dobrym kumplem - zastanowiło mnie to. - Bo jeszcze nie wie że tego wieczoru będzie twoją dziewczyną - Entuzjazm Bartka mnie dobijał. - To się nie uda - pomyślałem. Do godziny 18 chodziliśmy z Bartkiem i chłopakami po Lublinie, a następnie kiedy byłem pod domem Darii zadzwoniłem do niej ponownie. Chciałem powiedzieć że już jestem i możemy iść. Była 18:30. - O, cześć- Dobrze, już schodzę - usłyszałem i po minucie czekania stałem już na dole z Darią. - Piękny wieczór, co? - powiedziałem gdy odeszliśmy kawałek od domu. - Tak, jest ciepło. Idziemy nad jezioro? - zapytała. Cieszyła się z tego spotkania najwyraźniej. Szliśmy blisko siebie, miałem okazję i chęć wziąć ją za rękę, ale jakoś się bałem że źle to odbierze. Poszliśmy na plaże, rozwinąłem na plaży kocyk, wyjąłem butelke soku i podałem Darii. - Pamiętasz, jak w trzeciej klasie podstawówki przyszliśmy tu? Ty chciałaś wejść do wody, ale była zimna. Wtedy też zamiast się kąpać siedzieliśmy tu i piliśmy sok - zacząłem rozmawiać i miałem nadzieje na ciekawy i mile spędzony wieczór. - O, tak! Dokładnie, było tak samo. Byliśmy takimi słodkimi dzieciakami. A teraz patrz co się ze mnie zrobiło - pokazała na swoją w jej mniemaniu grubą talię. Dla mnie Daria była perfekcyjna. - Daj spokój, nadal jesteś piękna - spojrzałem na nią. - Weź, nie jestem załamana, nie musisz mnie pocieszać - Ja cie nie pocieszam, naprawdę uważam cię za piękną kobietę - jeszcze głębiej spojrzałem jej w oczy. - Ty tak na serio? - teraz jej wzrok utkwił w moich oczach. Tak dawno nie widziałem jej oczy, zawsze byliśmy tylko przyjaciółmi, a teraz naprawdę… chyba się zakochałem. - Tak - powiedziałem spokojnie dalej patrząc w jej zielone oczy. Przy zachodzącym słońcu była piękniejsza niż w moich snach. I co najważniejsze, wyszła z nich. Naprawdę siedziałem z nią na plaży, już nie musiałem o tym śnić. Mogę na żywo powiedzieć jej co do niej czuje. I nikt mi w tym nie przeszkodzi. Ale… To był zły moment na wypowiadanie tego zdania. Za naszymi plecami usłyszałem warkot silnika. Na plaży wjechał mały Jeep wypakowany po brzegi ludźmi. Tak jak przypuszczałem, był to Sebastian i jego kumple. - Cześć, nie przeszkadzamy? - wysoki blondyn zawołał tak do Darii, kiedy cała ekipa wyładowała się z samochodu. Mieli ze sobą grilla, kilka głośników, boom boxa i duży zestaw jedzenia. Ja patrzyłem na tą sytuacje wkurzony. Miałem ochotę coś mu powiedzieć, ale był wysportowany i miał wsparcie. Ta naprawdę ja czułem się jak piąte koło u wozu kiedy zobaczyłem uradowaną Darię pędzącą w jego objęcia. - Nie, nie przeszkadzasz. Cześć - powiedziała do Seby i uznała mnie za powietrze. Tak jak wszyscy. Poszli w swoją stronę, a Daria albo o mnie zapomniała albo specjalnie zostawiła mnie tam samego bez słowa pożegnania. Nie czekałem aż zawróci, nie poszedłem ani nie wołałem za nią. To jej sprawa którego z nas woli. Tylko że to ja pragnę yć jej księciem. To nic żę mam mało do zaoferowania, że ona ma więcej pieniędzy i jest lepszy ode mnie. Ważne co do niej czuje i jak okazuje jej że jest dla mnie kimś ważnym. Poszedłem do domu. Koło 22 zadzwonił Bartek - Hej. Widziałem Sebe i jego ludzi niedaleko plaży koło 19-ej. Mam nadzieje, że wszystko poszło gładko? - Tak, bardzo gładko zwinęła się z nimi. Wjechali na tą cholerną plaże i pobiegła za nim. Ani „ Cześć” ani „Spadaj”, tak mnie pożegnała. - prawie krzyczałem. - Ej no, luz. Przecież będziesz miał jeszcze okazje. Coś wymyślimy. - próbował z całych sił ale ani troche mnie nie pocieszył. - Dwa razy tego samego dnia odwróciła się ode mnie. Bez słowa, zostawiła jak śmiecia. Przecież ona woli jego. To nic że patrzyliśmy sobie w oczy, że powiedziałem że jest piękna. Ona woli jego samochód i mieśnie wielkości dyni. - Z tą dynią to wypaliłeś - Bartek zaczął się śmiać. -Po chwili dodał: -Jutro o 10 pod jej domem. Mam pomysł. - Pewnie znowu zadzwoni Seba i Daria nas oleje - Nie byłem przekonany co do tej idei. Ale dobra, zaufałem mu. Nazajutrz punkt 10 zjawiliśmy się koło kamienicy w której mieszka Daria. - Masz, i zrób z tego użytek - powiedział Bartek i dał mi 2 napoje o smaku kiwi. - Ale ja nie lubie kiwi - powiedziałem i zdziwiony popatrzyłem na niego. - Ale ona za nim szaleje. Tak jak za Sebą, ale to zły przykład. To wabik na Darie, tylko musisz wyciągnąć ją z domu. - zadowolony z siebie Bartek wysłał z mojego telefonu sms do Darii ” Czekam na dole. Zejdź jak możesz” Jak zwykle piękna, wesoła zeszła do nas. -O, cześć, Co tu robicie? - zapytała. Uśmiechnięta, taką lubię ją najbardziej. Chciałbym być tym który wywołuje ten uśmiech na jej twarzy. - Idziemy na spacer. Chcesz pić? - podałem jej picie. - Pewnie - ucieszyła się i miałem nadzieje że pójdzie z nami. - Na serio, znasz mnie najlepiej ze wszystkich. - Wiem, idziesz z nami? Pójdziemy za miasto, do tego lasku. - Lubie to miejsce, chodźmy. - zgodziła się. Po drodze mijaliśmy sklepik. Bartek poszedł kupić coś do picia, a ja tymczasem podjąłem kolejną próbę przekonania do siebie najpiękniejszej dziewczyny na świecie. - Mamy przed sobą długi dzień. Lubisz chodzić do tego lasku, nie? Zawsze jak byliśmy mali mieliśmy tam nasze miejsce spotkań. A jak pomogłem ci wejść na drzewo… - Od zawsze mnie lubiłeś. Zawsze byłeś takim fajnym kolegą. I wiesz, cieszę się że zawsze mogę na ciebie liczyć. - Wczoraj na plaży troche głupio się poczułem i poszedłem do domu. - Wiesz, Sebastian jest taki słodki i ma fajne pomysły. Powinniście się kiedyś poznać - Na tym zdaniu zrzedła mi Nie mam zamiaru się z nim poznawać. Pogadaliśmy chwile, ale dlaczego on zjawia się zawsze kiedy coś mi wychodzi? - Cześć Daria. Jedziemy właśnie z kolegami na wycieczkę rowerową? Masz ochote? - Sebastian i jego koledzy zjawili się na rowerach. - Fajny pomysł. Tylko pojedźmy do mnie po mój rower. Dom, jedziesz z nami? - próbowała mnie zachęcić. Ale nie zamierzam spędzać czasu z Sebastianem. - Nie wiesz, zaczekam na Bartka i pójdziemy sami do lasu. - Ok. To na razie - pożegnała mnie uśmiechem . Sebastian wziął ją na ramę w rowerze i odjechali. Gotowało się we mnie, ale w tym momencie zjawił się Bartek. - A gdzie Daria? - zapytał taszcząc kilka paczek chipsów, ciastek i kilka soków kiwi. - A jak myślisz? - zapytałem zdziwiony i wkurzony. -Aha. Dobra, ukój nerwy sokiem. - Nienawidze kiwi - myślałem ale z grzeczności wypiłem sok wracając do domu. Bartek poszedł do siebie, ja do siebie, ale koło godziny 19 odebrałem od niego telefon. - Idź do Darii. Jest sama i wróciła do domu. - powiedział. - Skąd wiesz? - Bo stoje pod jej domem. A, i jest jakaś smutna. Lepiej tu przyjedź. Jak ją pocieszysz, wybierze ciebie, a o nim zapomni. - Dobra, zaczekaj tam - zerwałem się i pobiegłem pod jej dom. Za kilka minut byłem pod jej kamienicą. Nie było słychać muzyki. Jak jest w domu i jest wesoła, zawsze słychać muzykę. Coś było nie tak. - A jak mnie nie wpuści? - zapytałem stojąc w korytarzu - Daj spokój, Idź już - powiedział przyjaciel i popchnął mnie w klatkę schodową. -Zaczekaj - powiedziałem wchodząc na górę. Zapukałem do drzwi. Musiałem chwile zaczekać. Albo nie słyszała, albo nie miała ochoty rozmawiać. Kiedy krzyknąłem: - Daria, tu Dominik. Otwórz! - usłyszałem kroki i smutna dziewczyna otworzyła drzwi. - O, witaj. Co tu robisz? Nie mam ochoty nigdzie iść, przepraszam. - powiedziała. Uśmiechnęła się, lecz to nie był ten uśmiech który uwielbiam oglądać. Włożyła maskę, by ukryć jakiś smutny fakt. - Co się stało? - zapytałem wchodząc do mieszkania. - Nic, tak… wspominam. Tak, wspominam. Lubisz to, nie? Wspomnienia z czasów naszego dzieciństwa. - Kłam, Pinokio. - pomyślałem. Było widać że coś nie było w porządku. Usiadła na sofie, ja dosiadłem się do niej i lekko ją objąłem. - Dlaczego płaczesz? - spostrzegłem kilka łez spływających po jej policzkach. Lekko wytarłem je dłonią. - Mówiłam ci, że wspominam. Co jeszcze mam ci powiedzieć? - powiedziała. Zaczynała się denerwować i chciała uniknąć tematu : - Jak tam, co robiłes z Bartkiem? Ja zignorowałem pytanie i mimowolnie coś przykuło mój wzrok. Spojrzałem na jej twarz. Przyglądając się dokładniej, pod włosami na policzku spostrzegłem siniak. Rano go nie miała. Odgarnąłem jej włosy. Ona starała się na mnie nie patrzeć. - Kto ci to zrobił? - spytałem najczulej jak umiałem. - Walnęłam w latarnie, wywróciłam się na rowerze. - Widziałem milion razy jak jeździsz. Nigdy nie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Opowiadanie - Przyjaciel — czytnik · opowiadania