Psychologia · 5 min czytania
OPOWIEM CI PEWNĄ HISTORIĘ
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na dworze mróz i słońce. Lipowa zasypana jest puszystym śniegiem. Z powodu dużych opadów zamknięto ją dla ruchu kołowego. Umyłam okno, żeby bardziej docierała do mnie biel śniegu. Otworzyłam okno, żeby poczuć mróz, żeby dostał się aż do żołądka. Na ulicy same dziewczynki z zapałkami, Kopciuszki i Sierotki Marysie. Gdzieniegdzie widać krasnoludki. Ja jestem chyba Królową Śniegu, jeszcze nie wiem. Wiem za to, że chciałabym wszystko zamrozić, żeby trwało wiecznie. Nie, nie chcę nikogo uśmiercać. Martwi na nic się zdadzą. Robię kilka bezsensownych ujęć. Jakiś Pinokio gapi się w moją stronę, może na mnie? Dupek. Nie ma powodu, żeby się nad nim zastanawiać. Zrobię lepiej kanapki. Czy Królowa Śniegu jadła kanapki? Może żywiła się wyłącznie śniegiem i soplami lodu? Nieważne. Ja zjem kilka kanapek. Dobra, dobra, popiję lodową, żeby nie było oszukaństwa. Jestem przecież Królową Śniegu, muszę popić lodową. Mogę jeszcze użyć królewskiego. Gdybym była Anną Kareniną popiła bym Eristoffem, Smirnofem i Gorbaczowem. Mógłby być też Jelcyn. Zawsze się znajdzie pretekst. Ale dziś jestem śnieżną damą i wchodzi w grę tylko lodowa. Wychodzę. Na klatce krasnal w żółtej czapce ciągnie psa, który jeździł koleją. Burek mówi mi, że jeszcze chce pochodzić po śniegu. Nic na to nie mogę poradzić, ale dziwi mnie, że rozumiem mowę zwierząt. To jakaś nowa moc, ciekawe od kogo ją dostałam. W piwnicy Bob Budowniczy narzeka na brak forsy. To zarób. Ulica z perspektywy spacerowicza wygląda jeszcze lepiej. Muszę więcej chodzić. Mogę zostać bezdomną Królową Śniegu, wtedy będę musiała ciągle chodzić. Ale gdzie będę jadła kanapki? Nie, to głupi pomysł. Pójdę gdzieś daleko, żeby mróz dostał się aż do serca. Żeby już nic nie czuć, żeby skończyło się to cholerne kłucie i żeby w końcu zamrozić myśli, które biegają po wnętrznościach jak hemoglobina. Krążą i krążą i ciągle wracają w to samo miejsce, do mózgu. Dobrze byłoby kogoś spotkać, kogoś znajomego. Nie! Dobrze byłoby kogoś spotkać, kogoś nieznajomego. Nie! Źle! Dobrze byłoby kogoś spotkać, kogoś nieznajomego, kto wydawałby się znajomy od lat. Nie, to nie ma sensu, wracam do domu.
O, ktoś puka. Jakoś tak cicho, dziwnie. Otwierać? Nie otwierać? Raz kozie śmierć! - Przepraszam, że przeszkadzam, ale pani jest zdaje się Królową Śniegu, a mi potrzebny jest lód... no, wie pani taki w kostkach...No dobrze powiem wprost: potrzebny mi lód do wódki. Czy mogła by pani? O Boże przenajświętszy! Skąd on wie?! Skąd…