Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

Opowieść o stworzeniu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedział i patrzył na wymyśloną przez siebie istotę. Im intensywniej się w nią wpatrywał, tym była ona wyraźniejsza. Przemiana postępowała, drażniąc zmysły stworzyciela, który niepewien dzieła, w każdej chwili mógł je porzucić. Jednak niewidzialna więź zależności zawiązała się i nie było już odwrotu. Podszedł do mężczyzny i tchnął w niego życie, a ten spojrzał z niemym zdziwieniem. Dusza zagnieździła się w niedoskonałości, a ciało przejęło wszelkie myśli i odczucia. To właśnie materialna cząstka zapanowała nad nowym. Wszechmocny poczuł ból zawodu, jakby w jego serce zatopiono nóż.

– Stało się! – rozpaczliwie krzyknął, gdyż nie mógł zachować się inaczej. – To znowu się dzieje! – Słowa wyrywały się z ust, a w oczach pojawiły się łzy.

Rozpacz, a może i nieuchwytna nadzieja rozproszyła się po Edenie. Niechciana samotność dobiegła kresu, otwierając ograniczone możliwości inteligencji. Chciał i pragnął, by świat był czymś więcej niż pędem do wiecznego przekazywania życia kolejnym pokoleniom nierozumnych istot. Miał istotę, którą mógł w dowolny sposób kształtować, jednak czuł, umykającą szansę na upragnioną prawdziwość. Chciał doskonałości, a miał coraz mądrzejszego mężczyznę, który nie był i nie mógł być równorzędnym partnerem. Prowadzone spory były jałowe, a wokół brakowało barw.

Nieróżniące się od siebie dnie umykały, pozostawiając za sobą utraconą szansę. A on coraz bardziej pragnął życia, ale takiego prawdziwego, burzy, huraganu myśli i odczuć, porywających do nieustannego tańca. Po czasie zrozumiał, że brakowało cząstki, która mogła stanowić zapalnik, nieodkrytego szaleństwa. Powoli zbliżył rękę do piersi Adama, zanurzył ją w jego ciele i wyciągnął jedno z żeber, zalążek inności, której nie potrafił wcześniej znaleźć. Pierwszy i ostatni ból stworzenia targnął Adamem, by z biegiem lat stać się jedynie niewyraźnym wspomnieniem. Cierpieniem, jakiego nie miał już zaznać żaden mężczyzna.

A ona już była, oferując idealne kształty i niezapomniane wrażenia. Nagi ideał spojrzał na Adama, całkowicie ignorując stwórcę. Ewa chwyciła mężczyznę za rękę i pewnym siebie głosem powiedziała.

– Chodźmy.

Każdy zakamarek raju uchwycił pierwsze słowa kobiety, zatapiające się w zapomnianej historii ludzkości. Jazgot okolicznego ptactwa, odgłosy zwierząt rozniosły się po raju, witając kobietę, późniejszą przyczynę łez i szczęścia, szaleństwa i rozsądku. Pionki na szachownicy zostały ułożone i od tego dnia zaczęła się prawdziwa historia wypływających zewsząd emocji. Ewa, kwintesencja piękna, stała się obiektem pożądania, nie dającego się spełnić całkowicie. Od dnia jej stworzenia, zapłonęła iskra inności, pociągająca do pokonywania jawnych bądź skrytych barier.

– Idź i zerwij owoc z drzewa zakazanego. – Usłyszała ni to głos, ni to syk i zamarła, a wraz z nią wszelkie żywe stworzenia. – Weź ze sobą Adama.

I ona poczuła, że musi to zrobić.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Opowieść o stworzeniu — czytnik · opowiadania