Fantasy · 3 min czytania
Opowieść wigilijna fragment
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Mielaniu – zagaił ork siedzący pod niewielką sosną do swego towarzysza – siedzimy tu jak dwa osły z ciężkimi pakunkami i nic, już swego tyłu nie czuje, a gluty w mym nosie zamarły i licho wie, co dalej, chcesz abyśmy w słupy lodu się poprzemieniali. - Zamknij swego tępego ryja zasrany ćwoku z przydługim jęzorem – odparł w gniewie drugi ork – tyś durniu sam jesteś osłem, bo pradawnej mądrości nie ufasz, Bogar powiedział i trza się go słuchać, Bogar jest od ciebie starszy i silniejszy Glajdu, my będziemy dzięki niemu bogaci. - Ale Mielaniu – wtórował swemu towarzyszowi Slajdu – Bogar powiedział, że ten magus potężny pojawi się wraz z pierwszą gwiazdką, licho już przeszło tuzin gwiazd na niebie i nadal nic! - Ty pusty garncu bez ucha, ty szelągu nadgryziony – wypluł z siebie Mieleń wraz śliną – Pomysł zanim coś powiesz, Bogar przecie mówił, że on, gdy pierwsza gwiazda zaświeci siodła swe rogate ogary do wozu i okrąża świat, nie pomyślałeś, że jest w drodze durniu i zamknij swyj parszywy ryj, bo go wypłoszymy i będzie po łupach. Zakłopotany Slajdu odsunął się od Bogara i pomaszerował koślawym krokiem w stronę wcześniej nadgryzionej przez orki martwej krowy. - Gdzie leziesz durniu jeszcze cię z góry wypatrzy i z planu nici - krzyknął Mieleń. - Ale, ja ale… - nie zdążył dokończyć Slajdu, gdy…