Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 18 min czytania

Opowieść z Góry Hium

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pan Zdzisław – rolnik z Himalajów – właśnie jadł śniadanie. Nagle zmutowany płatek kukurydziany przemówił do niego ludzkim głosem: - Jesteś wybrańcem, który ocali świat! Podążaj za białym królikiem! - Cholerny towar z importu! - mruknął z niesmakiem Zdzisław, po czym wylał zupę mleczną do ubikacji.

***

Po nieudanym posiłku nasz bohater poszedł na pole. Nagle stanął w zamyśleniu i powiedział: - Bycie rolnikiem w Himalajach to nie najlepszy pomysł... Nie dość, że nie mam pola, to jeszcze muszę płacić podatek od niego... Chyba zostanę strażakiem. Zdzisław wrócił więc do domu, gdzie uciął sobie drzemkę. Obudził się w kiepskim nastroju, okazało się bowiem, że jego lodówka jest pusta i musi iść po zakupy. Po kilkudziesięciu minutach dotarł do sklepu. Kupił, co miał kupić i wyruszył w drogę powrotną. Po krótkiej wędrówce zobaczył porzuconą butelkę. Podniósł ją i obejrzał dokładnie. W środku był list. Wyjął więc go ostrożnie i przeczytał. - Ratunku, jestem uwięziony na Mount Everest, przyjdź po mnie, z pozdrowieniami, Akhonar, pan drugiego świata i kiszonych ogórków. – Zdzisław skończył czytać. – Zapowiada się wspaniała przygoda! - wykrzyknął i wyruszył na najwyższy szczyt świata.

***

Podróż trwała bardzo długo i obfitowała w niecodzienne zdarzenia. Nie zniechęcało to jednak Zdzisława, który dzielnie kroczył przez zaspy śniegu. Właściwie, nie wiadomo jak dotarł na szczyt. Gdy wreszcie tam się znalazł, zobaczył człowieka wyglądającego na jakieś 70 lat, ubranego w czarne szaty. Nic jednak nie wskazywało na to, że był więziony. - Witaj przybyszu! - wykrzyknęła postać. - Akhonar? Mówiłeś, że jesteś w niewoli! - odpowiedział wyraźnie zawiedziony rolnik. - To była ściema. Zlekceważyłeś mojego posłańca, zmutowanego płatka kukurydzianego, listowi jednak nie mogłeś się oprzeć. Jesteś wybrańcem, Zdzisławie! Jeśli chcesz mogę opowiedzieć ci ciekawą historię o innym świecie. – powiedział mrocznym głosem Akhonar. - Dobra, tylko się streszczaj. - No więc od początku. Przede wszystkim, Ziemia jest płaska. Naukowcy i głowy największych religii świata wmówili wam, że jest okrągła, ale to kłamstwo. W rzeczywistości nikt nawet nie poleciał w kosmos. Dla kosmonautów stworzone są specjalne symulatory. Dawno temu astronom Galileusz założył tajne Bractwo Naleśnika. Odkrył bowiem, że niebo to atrapa, po której ktoś przesuwa Słońce i Księżyc. Tym kimś było plemię Zirików mieszkające na szczycie nieba, czyli drugim świecie. Robią to do dziś, a ja jestem ich władcą. - A w kupie siła… - Taka jest prawda. Wielu znanych ludzi należało do Bractwa. Mikołaj Kopernik, Leonardo da Vinci, Krzysztof Kolumb, Marco Polo, Ferdynand Magellan, a także wszyscy papieże i dalajlamowie. - Dlaczego nie mówicie o tym ludziom? - Gdybyśmy im powiedzieli wszyscy chcieliby tam się dostać, a szczyt nieba, zwany przez nas Zirików, Górą Hium, ma niewielką powierzchnię. Mniej więcej taką, jak Holandia. - A ludzie, którzy opłynęli Ziemię? - Wszyscy należeli do Bractwa. Najdziwniejsze jest to, że jeśli ktoś wypłynie z USA na zachód, niewyjaśniona siła, przenosi go na drugi kraniec Naleśnika, lub jak to nazywacie, Ziemi, po czym dopływa do Rosji. Naszym naukowcom z instytutu żywności i żywienia nie udało się tego wyjaśnić, ale po prostu nie ma czegoś takiego jak koniec świata. - A do czego ja jestem wam potrzebny? - Nie mamy czwartego do brydża. - Serio? - Nie. Tak naprawdę ktoś podburza nasz lud. Chcą mnie obalić, a następnie podbić Ziemię. Musisz dowiedzieć się, kim jest tajemniczy opozycjonista, a następnie pokonać go w walce. - Co mam teraz robić? - Udasz się do Brdinu. - Co to? - Raczej kto. Brdinu to nasz największy mędrzec. To on wypowiedział twoje imię w przepowiedni. Jesteś wybrańcem. - A jak to się dzieje, że jesteśmy na najwyższej górze świata i rozmawiamy sobie, ot tak? - Trochę magii, a osiągniesz wszystko... No, prawie wszystko. - A jak mam dostać się na Górę Hium? - Tajemna winda ukryta jest właśnie tu, na Mount Everest. Brdinu powiedział, że mam cię zostawić. Jest to twoja pierwsza próba. Powodzenia! - powiedział Akhonar i zniknął. - No to klops. - powiedział Zdzisław i zaczął szukać windy.

***

Po długich poszukiwaniach, Zdzisław nie posunął się, ani o krok do przodu. - Hmm... - myślał. - Gdzie to może być? Góra ma niewielką średnicę, a przesypałem już cały śnieg na niej. Może winda jest niewidzialna? Nic jednak nie było czuć. Zrezygnowany Zdzisław wyjął przygotowaną wcześniej kanapkę. Dokładnie ją opukał, aby upewnić się czy nie jest to przypadkiem kolejny posłaniec, po czym zaczął konsumpcję. Przed kolejną próbą przetrząśnięcia śniegu odezwał się niespodziewanie jakiś głos: - Użyj Mocy, Zdzisławie!!! Użyj Mocy!!! Podbudowany energią z zaświatów Zdzisław skupił się maksymalnie, po czym poczuł dziwny pęd powietrza. Otworzył oczy. Był w windzie. - Ciekawe jaką wyciąga prędkość... - pomyślał i nacisnął przycisk "Góra Hium".

***

Po kilkunastu minutach jazdy znalazł się na miejscu. Drzwi się otworzyły i Zdzisław wyszedł. Od razu obskoczyła go ochrona i zaprowadziła do Akhonara. - Udało ci się! - wykrzyknął ten na powitanie. - Jak to się stało? - spytał oszołomiony Zdzisław. - Brdinu połączył się z tobą telepatycznie. To na tym polegała próba. - A czemu nie zrobił tego od razu? - Widocznie miałeś za mało białka. Z czym była ta kanapka? - Z szynką. - To wszystko wyjaśnia. Mogłeś mnie ostrzec, powiedziałbym ci. - Nie jadłem śniadania przez tego zmutowanego płatka... No, ale dobrze, zaprowadź mnie do Brdinu. - Wedle życzenia. - odpowiedział Akhonar, po czym ruszył do drzwi.

***

Po piętnastu minutach wędrówki zobaczyli piękne miasto. Jego mieszkańcy, choć wyglądali, jak ludzie, ludźmi z pewnością nie byli. Zdzisław nie wiedział, co świadczyło o tym fakcie, po prostu byli... inni. Roślinność nie przypominała ziemskiej, a niebo miało seledynowy kolor. Z wiadomych powodów nie było jednak na nim Słońca. "Ludzie" jeździli czymś, na kształt, kolejek. Nie było tam innych środków lokomocji. Tamtejsza architektura natomiast, była chyba ósmym cudem świata. Budynki były bardzo praktycznie usadowione i świetnie uzupełniały się z florą. - Gdzie mieszka ten Brdinu? - spytał po chwili Zdzisław. - Kawałek za miastem, już dochodzimy do jego posiadłości. - odpowiedział Akhonar. - A jak on wygląda? Ile ma lat? - Sympatyczny facet. Może trochę za poważny, ale to chyba normalne u mędrców. A wiek? Hmm, dociąga do trzeciej setki. - Jakim cudem żyje tak długo?! - wykrzyknął niemal Zdzisław. - Jakieś tam eliksiry, czy olejki. Spytaj go, może ci powie. - Ma brodę? - Nie, a czemu pytasz? - Akhonar uśmiechnął się. - We wszystkich książkach fantasy wielcy mędrcy mają brody. - Widocznie ta jest inna... No, ale oto przed tobą posiadłość wielkiego mędrca. Budynek Brdinu nie wyglądał szczególnie. Ot, zwyczajny, przytulny dom. Dokoła było pełno roślin, a cała posesja była otoczona żywopłotem. Akhonar nacisnął przycisk domofonu. - Patelnia jest gorąca. - rozległ się głos z słuchawki. - A pchły się jej boją. - odpowiedział władca Góry Hium. Przeszli przez otwartą bramę. - Co to było? - spytał zaskoczony Zdzisław. - Hasło i odzew. - uśmiechnął się Akhonar. - Gdybyśmy tak po prostu przeszli przez bramę, prawdopodobnie byłaby to ostatnia rzecz, jaką zrobiliśmy. Tymczasem drzwi otworzyły się i stanął w nich stary, pomarszczony człowiek. Wprawdzie nie miał brody, ale jego wąsy sięgały mu do kolan. - Witajcie. - powiedział na powitanie mędrzec. - Witaj, Brdinu. - odrzekł Akhonar. - Przed tobą wybraniec, Zdzisław Kowalski. - Dawałeś mu pigułki? - spytał rzeczowo Brdinu. - Eeeee... Zapomniałem chyba... - Trudno. W każdym bądź razie, wybierz czerwoną, a pokażę ci, o co tu biega. Wybierz niebieską, a obudzisz się w swoim łóżku... lub gdzie tam śpisz... i pomyślisz, co chcesz. Którą wybierasz? - Niebieską. - odpowiedział bez wahania Zdzisław. Mędrzec zaczerwienił się. - Niebieska się zgubiła. Musisz wziąć czerwoną. - Serio? - No... - Dobra. Tylko daj mi ją czymś popić.

***

Zdzisław wziął pigułkę do ust i popił ją jakimś dziwnym napojem. - Co to? - spytał. - Lemoniada. Z Ziemi. - Całkiem niezła. - No ba. Ale przejdźmy do rzeczy. Chcesz uratować świat, tak? Po pierwsze, musisz przejść trzy próby. Po drugie, trzeba ci skombinować jakieś wdzianko i gadżety. Tym zajmie się Akhonar i jego naukowcy. Tymczasem przejdźmy do prób. Jedną masz z głowy. Pozostały dwie. Druga próba jest dość trudna, jednak nie dla wybrańca. Mianowicie musisz pokonać na ringu trzygłową bestię. - Mogę wiedzieć jak? - Akhonar ci powie. Z twoimi gadżetami to nic trudnego. - Mam nadzieję.

***

- Witaj, Zdzisławie. – powiedział następnego dnia Akhonar.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Opowieść z Góry Hium — czytnik · opowiadania