Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Opowieści absurdalne: Ślimak

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pewnego dnia wybrałam się do parku na spacer. Wiem, jakie to banalnie, ale po prostu czasami lubię popatrzeć na drzewa i pospacerować w samotności. Spacerowałam sobie alejką, jedną z wielu, nie ma to większego znaczenia. I… w pewnym momencie, spotkałam na drodze ślimaka. Tak, tak, ślimaka najzwyczajniejszego w świecie winniczka. Wiem jak to brzmi, wydarzenie roku, ślimak na drodze, ale tak było. Nie wiem skąd się tam wziął? Stanął przede mną, na środku drogi, tak nagle, że z wrażenia nie wiedziałam co zrobić iść dalej? Stać i obserwować? Postanowiłam sobie popatrzeć na niego. A on spojrzał się na mnie tymi swoimi, małymi, wyłupiastymi oczkami, umiejscowionymi na końcach długich czułków. Widziałam to i czułam, że się na mnie patrzy i było to nawet zabawne. Zastanawiałam się, czego chce? Co sobie myśli w tym momencie? Czy się mnie boi? Czy sam się zastanawia, czym jestem, co się porusza tak dużego? Czy w ogóle myśli, ale skoro stanął i patrzy, to chyba ma w tym jakiś cel. Zaczęłam go obserwować uważniej. Nie wiem nawet dlaczego, takich ślimaków mijałam w swoim życiu setki, jak każdy, jak to na drodze, ale ten w jakimś stopniu był intrygujący. Nie, nie z wyglądu, tak naprawdę, sama nie wiem dlaczego? Staliśmy tak wpatrzeni w siebie, bardziej chyba ja w niego niż on we mnie. Nie wiem ile czasu to wszystko trwało, ale na pewno niewiele. - No nic trzeba iść dalej, nie ma co się zastanawiać – pomyślałam sobie wtedy. Postanowiłam go ominąć, jak gdyby nigdy nic, nie miałam zamiaru mu zrobić żadnej krzywdy. Przecież to tylko ślimak. W momencie omijania, ślimak zbliżył się do mnie bardzo powoli, jak to ślimak… i ugryzł mnie! -Ugryzł?! Wyżarł mi kawał mięsa z łydki! Tak, tak, po prostu mnie ugryzł! Niewiarygodne! Jeden szybki ruch i jego malutka ślimacza mordka zmieniłam się w wielką paszczę. Trwało to wszystko sekundy, jeden szybki ruch i dziura w nodze. Byłam w szoku. Nie spodziewałam się, że coś tak małego może mnie ugryźć, przecież to niemożliwe, a jednak! Stałam dłuższą chwilę, nie wiedziałam co zrobić. Nie, przecież to naprawdę niemożliwe, jakaś paranoja, ślimaki nie gryzą! Po ugryzieniu została mi wielka rana, jak po ugryzieniu wielkiego psa, mniej więcej wielkości pieści. Skąd w takim ślimaku tyle siły? Nie mam pojęcia. Byłam tak zaskoczona, że nawet nie czułam bólu, a dziura jednak jest, oderwał mi kawał mięsa. Jak on to zrobił? Czy to możliwe? Przecież to tylko ślimak. Taki mały ślimak, z taką wielką paszczą? Tysiące myśli galopowały mi przez głowę, ale stałam tam jak posąg i nic, po prostu nic. Zamurowało mnie. W którą stronę ten świat zmierza, skoro z takich małych ślimaków, wyrastają potwory? Nie wiem, jaki z tego wniosek. Po co w ogóle wyciągać wnioski! Uważać trzeba na każdego. Postanowiłam uciekać, rozsądne skojarzenie w takiej sytuacji. Odwróciłam się i chciałam biec, ale nie mogłam, noga była strasznie zdrętwiała. Nie czułam bólu i nie czułam również własnej nogi, jakbym dostała końską dawkę znieczulenia. Zmusiłam się do powolnego chodu ciągnąc moją i jakby nie moją nogę. Szłam dalej z raną, z której ciurkiem sączyła się krew, mimo to w dalszym ciągu nie czułam bólu, nie czułam nic. Byłam w szoku, to pewnie przez to. Szłam rozmyślając, cały czas o ślimaku, jak to się stało jak to jest możliwe, dlaczego tego nie przewidziałam, dlaczego się nie spodziewałam, że ślimak może mnie zaatakować? Czy w ogóle jeste

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Opowieści absurdalne: Ślimak — czytnik · opowiadania