Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 16 min czytania

opowieści cz 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Grzegorz Pietrzak

Opowieści z krainy odmętu

Księga pierwsza: Ciemność mroku

Rozdział I Diabli urząd

Miasteczko w środku lata nie kipiało od turystów. Większość mieszkańców albo się stąd wyniosła, albo pracuje zatrudniona w budownictwie. Miejscowy urząd skarg i wniosków. Taka wywieszka wisiała przy urzędzie do którego wchodził pan Twardawy w drzwiach minął się z nieźle narąbanym gościem. Ciężkim krokiem wszedł do urzędu. Otworzył pierwsze z brzegu drzwi i wszedł. Nie było na nich żadnej tabliczki. Zobaczył pewnego gościa grzebiącego w papierach. Gościu ubrany był w stary postrzępiony garnitur oraz białą muszkę. Włosy miał niedbale zaczesane do tyłu. Postanowił zwrócić mu uwagę. -Hrrrrmmm.-chrząknął. Mężczyzna obrócił się w kierunku petenta. Popatrzał się na niego krzywo ,odsunął krzesło a następnie siadł po czym przybliżył stołek do biurka. Założył nogę na nogę. -Co się kurw…. dzieje.-obraźliwym tonem zwrócił się do petenta. -Szukam pokoju gdzie mogę załatwić nurtujące mnie problemy. -Ja tu tylko sprzątam pedale.-drwił. -Nie gadaj bo widzę gościu ze jesteś tu kierownikiem placówki. -Cholera, denerwujesz mnie kuźwa. Wy-pierd….. bo zaraz mam konsultacje ze studentka,pisze ważną prace licencjacka. Kierownik pokazał mu środkowego palucha. Klient pospiesznie wyszedł. Znalazł się na korytarzu. -Przepraszam pani. Przez korytarz szła starsza pani z zaparzoną herbata. Mogę się dowiedzieć gdzie tu w budynku jest pośrednictwo skarg i petycji. -Pokój numer 6 I piętro- odpowiedziała grubiańsko acz zdecydowanie kobieta. Wszedł po starych dziwnie wyglądających schodach. W poczekalni spotkał czekającego klienta,który co chwila kręcił się na krześle i ciężko oddycha. -Mogę się przysiąść. -A siadaj pan-rozgoryczony klient o nazwisku Patałach podał mu stołek. -Długo pan czeka. Czy można już wejść. -Wejść,wejść,wejść…-zwerbalizował swoje myśli Patałach. Urząd ten w okolicy miał złą reputację. Ale tylko tu dało się załatwić to co niemożliwe. Puk, puk. Puk, puk. -Pokój nr 18 w miejscowym urzędzie był rzadko odwiedzany przez ludność. Na drzwiach były wywieszki . Pierwsza dużych rozmiarów przedstawiała następującą wiadomość: Urząd potrzebuje nowego pracownika do pomocy dla urzędnika!praca od zaraz!!!- tak brzmiało ogłoszenie zachęcające do podjęcia pracy przez zainteresowane osoby. Druga kartka ledwo trzymająca się drzwi opadła na ziemię .Nie patrzał już na nią i wszedł. -Cofamy się - krzyknął Forkarus.-Jeszcze dwie minuty do otwarcia. Proszę czekać. Nie umiesz czytać. Na zewnątrz jest wywieszka !!- Wrzeszczał i kwikał wywijając cyrografem i jakąś kociubą. -Jaka wywieszka…chyba świstek walającego się po podłodze papieru? -To jest tablica ogłoszeń i przetargów mojej skromnej osoby- szydził i drwił z samego siebie- Pokuć cię widłami. - Rozzłościł się nie na żarty. -Ty jesteś diaabełeem? - zaczął dygotać klient. Czort wyjmował coś z zanadrza. Na głowie miał beret i ubrany był w kolorowy frak a pod spodem miał rozpietą koszulę ukazujacą obfite owłosienie.Wyglad miał raczej nieprzyjemny. -Wynocha dziad.- Klient wywrócił się o stertę kartek i staroci rozwalonych po podłodze. -Pójdziesz do diabła zafajdany petenci – diabeł gadał jak najęty. -A zrobisz mi krzywdę nadęty śmierdzielu? -odważył się klient -Bo cię dźgnę paździorem.. W trakcie gdy rozmawiali wchodził drugi petent.. lekko, cicho na paluszkach. -Co u licha? -Chciałbym załatwić podanie o cyrograf…- Odpowiedział. -Musisz zepchnąć tego wypierdka inaczej ni hu, hu z tego co chcesz załatwić. A proszę bardzo, zjeżdżaj zafajdańcu.-krzknął drugi petent na pierwszego. Chwycił konsumenta za nogi i wyciągnął na zewnątrz. Klientus się opierał i wydzierał. Po namyśle chwycił go za kołnierz i wepchał do kibla dla personelu, a następnie zamknął drzwi ,które zabarykadował starą szafą. Zbliżył się do drzwi od pokoju urzędnika i zaczął nimi szarpać. Były zamknięte. Na jego palcach pojawił się tylko czarny osad. Otrzepał ręce i krzyknął... -Co u diabła. Zamknięte? spróbuję jeszcze raz. No nic zobaczymy co będzie jutro.- Gdy odchodził od drzwi w zamku do pokoju urzędnika słychać było zgrzyt. Nagle coś wyszło z drzwi. -A panus gdzie? Proszę proszę wejść, jeszcze otwarte. -Przecież… -Zatkaj się i wchodź… Czort podrapał się po brodzie i spytał: -Więc chce petent podanie . Zaraz poszukamy - Zaczął szperać w stercie zgrzybiałych dokumentów porozwalanych na licznych szafkach. -Ale u pana jest porządek… -No staram się jak mogę.. -Pomóc Panu? -Przestańmy z tymi panami, panusami i petentami, jestem Forkarus.. Piekielny wysłannik. -Kto u diabła? -Diabeł,może być Ale przejdźmy do rzeczy mam podanie o cyrograf ja daje duszyczkę ty zdolności przenoszenia się w czasie i przestrzeni -Ale ty do czego chciał to, bo mam podanie do notariusza, jakiś testament oraz zaświadczenie o niekaralności. -zaczął opowiadać swoją gadkę diabeł. Pokój zaczął się tlić, na głowie urzędnika wyrastały różki, rogi stawały się coraz większe… -Ja chciał cyrograf z Notariuszem. -To cza przynieś zaświadczenie o poczytalności. -Oj… nie będę miał. -Oooo… to niedobrze, ale mam inny. Chcesz podpisać. Ty jak ci tam miernoto czy inna chabeto. -Muszę się zastanowić, a będę mógł później podpisać ten mój. -Jak jeden to nie drugi. Podpisujesz ostańcu skalny? -Dobrze…. -Tak więc masz tu to o to papierzysko i podpisujesz… -No nie wiem….mmm.. - Podrapał się po głowie. -Kim ty w ogóle jesteś?-ze strachem w oczach rozglądając się po gabinecie zapytał Jarusz ,zwany przez piekielnego urzędnika ostańcem. Tymczasem czort począł się zbliżać do biurka i począł śpiewać chrapliwym acz wesołym głosem -Czort mi na imię, Forkarus się nazywam. Przepraszam i dziękuje ja tych nazw nie używam. Po chwili zręcznym manewrem wydostał z szafki widełki choć były niewielkie ale za to bardzo ostre. Jestem diabłem z piekła rodem.-śpiewał dalej zbliżając się do Jarmusza. -Popatrz żeż moje widły. Jestem super urzędnikiem.....Dobra będziesz podpisywał bo cię dźgnę. -Mógłbym wyjść do ubikacji? -A po co? -Załatwić potrzebę. -Ja cię zaraz załatwię…- zaczerwienił się piekielny odźwierny i począł piszczeć. Pod klientusem zaczęły się uginać nogi,ręce odmówiły mu posłuszeństwa,nie mógł wydobyć głosu z gardła. Tymczasem z kibla jakimś cudem wydostał się poturbowany klient. -Ja się z nimi rozprawię, zrobię zadymę. Przecież nie na wyrost nazywam się Twardawy. -dobitnie krzyknął klient wepchnięty do kibla. Nagle z wrzaskiem huknęły drzwi.. Po chwili ,,ostaniec'' uczepił się płaszcza Twardawego. -Ratuj błagam cię, ratuj mnie przed nim.- głos Jarmusza zmienił się nie do poznania, olbrzymim wysiłkiem wypowiedział te słowa. Tymczasem belzebub podbiegł do Twardawego. -Trzeba było tu przyłazić. Zaczął go dźgać widłami tak jakby trenował fechtunek, przy tym wrzeszcząc: a masz!, a masz! Dało się również słyszeć piski ostańca. Po chwili Twardawy osunął się na kolana Ostańca. Jarmusz zbladł Teraz na ciebie pora - krzyknął diabeł. -Ja chciałbym jednak podpisać. -To podpisuj cudoku i przygotuj się do dźgania. -Ty masz ogon jak u kozy!!! -Jesteś dowcipny. Może chciałbyś zobaczyć konsystencje włosia -A mógłbym? -Nie krępuj się. Po chwili ogon siedział na łapie Ostańca. Nagle ogon zaczął się owijać wokół jego łapy zatykając dopływ krwi. Po czym w mgnieniu oka zaczął opatulać ciało klienta coraz mocniej, aż wreszcie chłopina się zaczął dusić. Wtórował mu przy tym głośnym śmiechem Forkarus. Te chwile przyjemności zakłóciło pukanie do drzwi. -Kto tam znowu.- Diabeł wnerwił się nie na żarty. Drzwi się otworzyły i stanęła w nim nędzna i żałosna kreatura. Był to książę z bajki o wzroście karzełka z jedną nogą dłuższą od drugiej oraz szkaradnej twarzy, W ręce dzierżył berło z papieru a na głowie czapkę zimową. Ubrany był w biały fartuch,który przy jego wzroście wyglądał jak płaszcz królewski. -W pizdu- krzyknął urzędas-jazda mi stąd nie widać że jestem zajęty. Księciuniu nie zważając na to zaczął mówić swoje. - Ja w sprawie ogłoszenia o pracę. -Siadaj na dupie !!!-darł się diabeł - I nie denerwuj mnie -Mogę na krześle-skromnie zapytał…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
opowieści cz 1 — czytnik · opowiadania