Medycyna · 2 min czytania
Opowieści dziwnej treści
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przyszedł prawnik do lekarza i od wejścia się obnaża skóra zwiędła, tors kudłaty jakieś guzy, jakieś łaty palce suche, wykręcone całe tuszem poplamione i garbaty i kulawy a na zębach osad z kawy
Jezu chryste! - doktor krzyknął wyjął flaszkę, gżdyla łyknął dla pewności się przeżegnał wszystkie baby zewnątrz przegnał okna zamknął na trzy spusty, drzwi to nawet i na szósty do pacjenta wraz podbiega pyta - co panu dolega?
Słaby jestem panie lekarz mierz pan tętno! na co czekasz!? Ledwiem wrócił z kancelarii już się czuję jak w malarii poty zimne rano miałem nocy wcale nie przespałem! A nad ranem moja miła nogą z łóżka mnie zrzuciła
Lekarz przełknął głośno ślinę pokerową przybrał minę pacjent, toż to sprawa wstrętna! autentycznie nie miał tętna igłą dźgnięty był bez gracji na impulsy brak reakcji Toż to wampir a nie człowiek! nawet nie drgnie żadna z powiek