Komedia · 5 min czytania
Opowieści Henia - Szlachcica za 3 grosze
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Henio, jako młody młodzieniec w epoce oświecenia chodził ubrany jak skończony kretyn. Nosił obcisłe getry i kalesony, czerwony żakiet i czapkę z jagnięcej skóry. Miał siwe włosy o długości nieco za ucho oraz przy pasie nosił szpadę. Pewnego słonecznego dnia w roku 1823 padał deszcz i grzmiało. Mały Henio zdecydował że nie będzie się ociągał i zrobi kupę. Jednak głos w jego zrytym sumieniu mówił mu: -Wysraj się koło kibla… Henio wystraszony złapał się za serce i dostał zawału. Za 16 minut pod jego łazienką stała karetka pogotowia konnego o kolorach tęczy takich jak biały, czerwony i niebieski. Wyskoczył z niej lekarz, padł na pysk, rozbił sobie nos oraz kopnął w kalendarz łamiąc sobie nogę. Henio zdychał z zatkanym sercem a doktor zdychał z bólu. Potem z karetki wyskoczyło stado dzikich bestii i rozszarpało lekarza na drobny mak, a następnie zniknęły w otchłani kibla Henia. Po pewnym czasie zawał Henia ustał, i wreszcie mógł oddać stolec obok sedesu. Opuścił spodnie, kucnął i zaczął przeć. Tak się naprężył że pękła mu żyłka na czole, ale po chwili stolec znalazł się nie tam gdzie trzeba, a mianowicie w jego majtkach ponieważ ich nie zdjął. Szybkim ruchem złapał gówno w rękę i trzasnął nim o ścianę, z gniewem wykrzykując: - Gdzie?! Gówno nie zdążyło odpowiedzieć, a Henio dobrze widział, że już otwierały mu się usteczka. Nie pozwolił biednemu stolcowi dojść do słowa. Henryk wytarł dupę o bluzę i wyszedł na dwór. Kilka metrów od deptaka zauważył pijanego króla państwa leżącego i grzebiącego sobie w majtkach. Z gniewem rzekł do niego: - Nie?! A królowi z penisa wyszła mała wiewiórka i zabrała mu orzeszki do dziupli jaką była jego dupa. Król z zakłopotaniem próbował wyjąć jaja z własnej dupy ale szło mu jak po grudzie. W pewnym momencie zrozumiał jego dupę i jaja na supeł. Zaczął panikować i wierzgać nogami, czego skutkiem były gwałtowne ulewne deszcze. Nagle z nad horyzontu wyskoczyło siedemnastu wojowników Judo z długimi rękami i wzajemnie zaczęli okładać się bambusami po dupach. Henio nie zrozumiał o co chodzi, chwycił jednego z krążących po okolicy ptaków wędrownych i wyruszył w stronę kibielni. Kibielnia do wielka mocarna strzelnica dzierżąca nie jedną pokrzywę w swoich włościach. Henio ominął ją szerokim łukiem i wskoczył do dyliżansu i rozkazał: - Zawieź mnie