Komedia · 6 min czytania
Opowieści o dziwnej treści III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
CZĘŚĆ TRZECIA: DISCO W REMIZIE
Był piękny majowy wieczór. Skrzatu, Jurek, Piaskownica i Żarówa wybierali się właśnie na wycieczkę... - Znów leje... Co za wnerwiający klimat... – jęknął Jurek. - A mnie to nie obchodzi... - rzekł Piaskownica rozkładając swój skórzany parasol. - Oszust! – warknął Żarówa. - Hehe. Nie oszust tylko wynalazca – odparł Jurek. - Nie ważne. Co teraz robimy? Pragnę przypomnieć, że Dziobata gdzieś biega, a Szuflada Senior najprawdopodobniej na razie się nie pokaże, bo dostał kopa. A więc? - Skrzatu był jak zwykle smutny. - Myślę, że tak wstrętny wieczór można by rozpocząć czymś ciekawym... - wystękał nieśmiało Jurek. - No, myślę, że jest to dobry pomysł. Chodźmy na „Mont Kaczkę”. Mieszkający tam Pan T.P. ma na pewno jakieś pożądane i ciekawe przedmioty zwalczające nudę. - rzekł Skrzatu. Nagle otoczyła ich dziwna brygada. - Czego? - zapytał Żarówa. - Jesteśmy Łowcy Pajaców. A w tym miejscu powinien stać nasz przywódca Zbych o ksywie Wiertara. Niestety nie ma go wśród nas. - rzekł donośnie jeden z nich. - A gdzie jest? – zapytał Jurek. - Ma małe problemy, ale wkrótce mu przejdzie. A... Macie jakiegoś pajaca do złowienia? - zapytał drugi z nich. - Taa. Jednego. Nazywa się Drewniak. Wyjątkowy pajac a do tego straszny tłuk.- Jurek nie krył swojej niechęci do Drewniaka. - Głupi pajac! - wykrzyknęli łowcy. - Noo, i w dodatku nienawidzi łowców pajaców. - rzekł Skrzatu. - Złapać pajaca... Bierzemy go. To największy pajac jakiego dotąd widzieliśmy. Gdzie go znajdziemy? - zapytał trzeci z nich. - Mieszka ze stryjkiem w domku z metalowym płotkiem na skraju lasu - wskazał drogę Skrzatu. - Dzięki. Takich dwóch jak nas trzech to niema ani jednego. - rzekł czwarty z nich po czym obydwaj udali się w kierunku domku Drewniaka. - No to jednego pajaca mniej, a wieczór dopiero się zaczyna... - rzekł z uśmiechem na ustach Piaskownica. Nasi bohaterowie ruszyli w stronę „Mont Kaczki”. Już po chwili byli na jej szczycie. Wtem przebiegł koło nich tuńczyk. - Widzieliście to? - zapytał zdziwiony Jurek. - Nie wiem... Czy to chyba sen... – zanucił Skrzatu. - To była ryba!!- Piaskownica nie krył zdziwienia. Po chwili cała czwórka była na szczycie przed chatką Pana T.P.. - Hej Ciełop! –zakrzyknął Żarówa. - Nie jestem żadnym Ciełopem. Mam na imię Pan Ludwig August Sebastian Tadeusz Pluton! – rzekł Pan T.P.. - A możemy cię w skrócie nazywać... pajac? - zapytał niepewnie Prosiaczek. - Nie! Dlaczego wszyscy chcą mnie w skrócie nazywać pajac? Co jest ze mną nie tak? Może źle wyglądam... Tak słabo się odżywiam... - Chcemy coś ciekawego za 3 złote. - Nie mam. To sklep dla prawdziwych…