Komedia · 7 min czytania
Opowieści o dziwnej treści IX
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
CZĘŚĆ DZIEWIĄTA: WESOŁYCH ŚWIĄT
Był piękny grudniowy dzień, słonko prześwitywało przez chmurki z których prószyły się małe płatki śniegu. Na falach radia Bambo Lud City będącego teraz własnością spółki E-Bambus Internacional słychać było: Ścieżka wrogości wobec tegoż radia będzie surowo karana. Szczęśliwy ten, co w imię radia i dobrej darmowej kolacji namawia innych na sojusz. Bo on jest stróżem radia tegoż i dostanie za to gotówkę. I srogiej pomsty w zapalczywym gniewie na tych, którzy chcą zniszczyć to radio... Dziobata, Piaskownica, Jurek i Skrzatu będąc w stanie z lekka wczorajszym obmyślali plan wytężając przy tym resztki szarych komórek, które pozostały im po wczorajszej imprezie. - Panowie – entuzjastycznie zabrał głos Piaskownica – Są święta, a my nie mamy nawet drzewka. - Zgadzam się z tobą. - odrzekła Dziobata. - Co my teraz zrobimy?! Jeśli nie będziemy mieli choinki ten gość w czerwonym nie przyniesie nam prezentów! - ze zdenerwowaniem na ustach powiedział Skrzatu zjadając całą paczkę podejrzanych herbatników. - Chłopaki, te herbatniki są chyba nieświeże! - ponownie zabrał głos Skrzatu, po czym wszedł na dach i skoczył energicznie machając rękoma, a następnie z hukiem spadł na ziemię. - Nie herbatniki są nieświeże tylko Skrzatu, który wczoraj stracił łączność z Ziemią. - zasugerował Jurek. - Teraz chyba ją odzyskał. - odparła Dziobata, po czym wszyscy wybuchnęli śmiechem. Nagle z hukiem otworzyły się drzwi do pomieszczenia i Żarówa wpadł do domku z dwoma paczkami spirytusu. - Co za denna pogoda! Czy my mieszkamy na jakimś biegunie?! Jest taki ziąb, że normalnie koniec. Piaskownica szybko chwycił za jedną z butelek. - Co jest?! Spirytus nawet nie zlodowaciał! Przecież to nie jest „Freestyle”, ani żaden „Karambol”! - Jasne, że nie! Ten spirytus jest jeszcze tańszy! - odparł z dumą Żarówa. - Gdzie to kupiłeś? - zapytał z ciekawością Jurek. - W tej nowej rozlewni. Tu za lasem. Jak ona się nazywa? A, już wiem: H2SO4. Skrzatu już od dłuższego czasu siedział w kącie i rozgrzewał butelkę. - Ty pajacu! Chciałeś wszystko wypić! - wrzasnęła Dziobata i zaczęła wyrywać butelkę spod Skrzata. - Nie! Nie tak miało być, wszystkie butelki zostają na jutro. - powiedział Żarówa. - Pajac ma rację – poparł go Piaskownica – A teraz musimy skombinować sobie jakieś drzewko. - Niedaleko jest tartak! To nasz cel! - oznajmił Jurek. - Ok. Ja i Jurek zajmiemy się iglakiem, a wy skombinujcie jakieś smakołyki. - powiedział Piaskownica dumny z roli przywódcy. Po niedługim czasie dwóch śmiałków znalazło się pod bramą tartaku. - Osłaniaj mnie. - szepnął do Piaskownicy Jurek przecinając ogrodzenie. - OK-YES-MASTER-MAX – rzekł Piaskownica widząc zbliżającego się strażnika. - Łap pajacu! - krzyknął Jurek wyłaniając się zza drzewa z kijem w rękach, którym przymierzył tak celnie, że gość znalazł się na dachu oddalonego o sto metrów budynku. Rozległ się alarm. - Wiejemy! - wrzasnął Piaskownica. - Poczekaj, a drzewko? - Dobra, idziemy do magazynu. Znaleźli tam TIRa wypełnionego choinkami, do którego natychmiast wsiedli. - Trzymaj się! - powiedział spokojnie Jurek. - Gaz! Jedziemy na pajaców aaaa.... Jesteśmy mistrzami... We wszystkim! - krzyknął Piaskownica. Po chwili strażnicy walali się już po całym terenie. - Dobra zrywamy się stąd - powiedział niewzruszony Piaskownica. Tymczasem rozpoczęła się właśnie akcja kradzieży bombek z tutejszej fabryki. O dziwo brygada…