Komedia · 7 min czytania
Opowieści o dziwnej treści VI
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
CZĘŚĆ SZÓSTA : Z PRZYJĘCIA NA PRZYJĘCIE
Wstawał wspaniały sierpniowy poranek kiedy Skrzatu podnosił się z podłogi. Miał bardzo mroczny nastrój. Być może dla tego że przed chwilą poślizgnął się na kurtce Żarówy i uderzył się o parapet. Mieszkanie Skrzata wyglądało jak po bitwie. Stół wywrócony do góry nogami. Jurek w kącie, Piaskownica przytwierdzony do zwisającego z sufitu wentylatora. Żarówa przed domem spał spokojnie w jakiś liściach, a Dziobata była ubrana w skórzany strój i z leżała związana w kuchence mikrofalowej. - Co tu się stało? - zajęczał Skrzatu - Pamiętam tylko że Żarówa zakupił 2 butelki „Ostrzału”. a Jurek przyniósł 5 butelek „F16”... hmm... źle się dzieje. Skrzatu wyłącznikiem zatrzymał obracający się wentylator. Piaskownica obudził się, rozejrzał, po czym paroma szybkimi ruchami zleciał z wentylatora i uderzył w ziemię. Na swoje szczęście dokładnie pod nim spoczywały w pokoju materace, więc uderzenie nie było bolesne, lecz spowodowało rozrzucenie piór z materacu po całym mieszkaniu. Jeden z odłamków trafił w głowę Jurka, który otworzył oczy, wstał, rozejrzał się, wykonał dziwną ewolucję przypominającą taniec i uderzył w ścianę, co sprowadziło go z powrotem do pozycji leżącej. - "A mówili mi przyjaciele... nie mieszaj ogórków z dżemem..." - westchnął. W tym momencie drzwi się otworzyły i do domku wszedł Drewniak. - Ojej - zawołał - A co tu się stało? - No więc ja i moja małpa... w dodatku wysoko... czy mógłbyś... - Skrzatu zaczął niezrozumiale bełkotać. - Znowu przyjęcie? - zapytał z przerażeniem Drewniak. - A właśnie, że nieee... - odparł z dumą Piaskownica, po czym nogi mu się rozjechały i z powrotem osunął się na ziemię. - No ładnie... zaraz pójdę na policję i powiem jakie tu przyjęcia się odbywają... - nie dokończył jednak gdyż w tym momencie z szafy wytoczyli się łowcy pajaców z okrzykami "PAJAC! PAJAC!", po czym jeden potknął się o Jurka i cała brygada z hukiem wyłożyła się na ziemię. - Zatańcz dla nas. - wysapał szef łowców z trudem wkładając Drewniakowi do kieszeni banknot 3 złotowy własnej produkcji. Drewniak płaczem wybiegł z domku. - A ten czego tu znowu chciał? - zapytał wtaczając się przez drzwi Żarówa. Wyglądał jak radiostacja. - Mam wielką ochotę na jajecznicę. - powiedział Jurek przecierając oczy - Ugotuję i wam. To mówiąc podszedł do kuchenki i wcisnął pod Dziobatą pudełko z 12 jajkami. Po chwili ogromna eksplozja rozdarła ciszę, a Dziobata po przeleceniu paru metrów rozbiła się o ścianę. - Byłam... nie...błam... u-ukarzcie mnie... - wystękała. - Daruj... - jęknął Piaskownica. - Znasz jakiegoś dobrego lekarza? - zaciekawiła się Dziobata. - Aaa! – krzyknął Skrzatu. - Zamiast gadać głupoty pomóżcie mi tu posprzątać... Rozejrzyjcie się! Bajzel jak u Drewniaka po kąpieli! - To ostatnie to chyba nie tak... - zauważył niepewnie Jurek. - Cicho. Nie widzisz że wymyśla? - Żarówa spoglądał na Skrzata ze zrozumieniem. Wszyscy ochoczo choć nie bez problemów zabrali się do sprzątania. Szło im tak dobrze, że nim się spostrzegli to posprzątali nie tylko bród ale i także meble, sprzęt RTV i AGD, a Jurkowi udało się nawet zerwać parkiet. - Mam prośbę: niech ktoś zdejmie mi bluzę. - powiedział Piaskownica. - Ja! Ja! - wyskoczył Żarówa. Rozpędził się, podskoczył, wykonał parę obrotów w powietrzu, złapał za koszulę, pociągnął i sufit runął z hukiem na naszych bohaterów. - Nie... pokiwał głową z niedowierzaniem Skrzatu. - Słuchaj stary... to był wypadek... ja nie chciałem... z resztą