Komedia · 7 min czytania
Opowieści o dziwnej treści VII
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
CZĘŚĆ SIÓDMA: JOGURT
Nastała jesień. Warunki pogodowe wymusiły zakończenie balang w systemie łąkowo-leśnym. Nasi bohaterowie urządzali więc przyjęcia w nowym domku Dziobatej, który otrzymała w akcji „Buduj z Gazetą Remontową”. Tego dnia pierwszy obudził się Żarówa. - Oj... - zajęczał i obudził Jurka. - Co jest pajacu? W gębę chcesz? - uprzejmie przywitał się Jurek. - Taaa... - jęknął Żarówa. - Ciszej panowie. - jęknął Skrzatu – Kto tak hałasuje? Wykwintną konwersację przerwał im warkot silnika i dźwięk klaksonu. - Kogo niesie? - zabełkotała Dziobata. Zaciekawiona brygada wybiegła przed domek. Akurat zobaczyli wysiadającego z czarnej limuzyny gościa w niebieskiej koszuli. - Przepraszam, czy to Las Małomówny? - zapytał prezes. - Nie, Trzystu-siedemdziesię-ciopięcio-milowy. - odpowiedział Jurek. - Bo ja właśnie jadę na obchody i się tego... zgubiłem i nie możemy znaleźć teraz drogi... - gadał bez związku prezes – Macie coś do picia? - Z pajacami nie pijemy. - prosto z mostu rzekł Piaskownica. - Panowie grzeczniej. - zdenerwował się prezes – Jak moi chłopcy z Biura Ochrony wam przydzwonią to inaczej będziecie gadać! I nawet jakiś młotek wam nie pomoże! Więc macie coś do picia? - Tylko tani spirytus marki „Odrzut”, bo lepsze się w sklepiku skończyły. - powiedział Żarówa. - Dobra, ujdzie... - ucieszył się prezes – Chodźmy do środka. Po paru minutach prezes wyciągnął z kieszeni własną butelkę z etykietką „Jasny Ciemny Bardzo Mocny”. - Jeszcze ze starych dobrych czasów... - rozmarzył się. - Stary przestań. - nie wytrzymał Jurek – Lepiej poślij służących po coś dobrego, bo wszystko się kończy. Po chwili przed uszczęśliwioną brygadą stała skrzynka wspaniałości, a atmosfera zaczęła się ocieplać. - Mam dla ciebie super projekt, jak wygrać przyszłe wybory. - odezwał się Skrzatu – Hasło „Nic za darmo”, a do każdej ulotki dodaj butelkę spirytusu, jak cały kraj zostanie obdarowany to bez trudu zwyciężysz... - Kochany, biorę cię na szefa mojej kancelarii – stwierdził prezes. W tym momencie otrzeźwił go mocny cios wałkiem w głowę. - Cześć! - przywitał się prezes. - Co ty sobie wyobrażasz?! - przywitała go żona – Szukają cie wszystkie służby, a ty gadasz z jakimiś pajacami! - Nie z pajacami! - stanął w obronie Żarówa. - A ty się pajacu nie wcinaj, bo my wam dokopiemy! My jeszcze mamy swoje kontakty! - wydarła się żona. - Tak być nie będzie! - zdenerwował się Piaskownica – Won stąd oboje! To jest las! Rezerwat przyrody! Tu ma być CISZA!!! Echo jego krzyku goniło limuzynę uciekającą w popłochu. Najrozsądniej do sprawy podszedł Skrzatu: - Panowie, strasznie mam ochotę potańczyć. - stwierdził. - W sumie ja też. - ożywił się Żarówa. - I ja! I ja! - strasznie cieszył się Jurek. Ponieważ reszta brygada też chciała przystąpiono do obmyślania planu, przy okazji dalej zużywając zawartość skrzynki. - W sumie zawsze pod ręką mamy miasto, tylko, że tam nie warto. - rozpoczęła Dziobata. - Miasto to nuda, można potańczyć u Budowniczego. - stwierdził z uśmiechem Piaskownica – Co prawda, to kawał pajaca, ale... - … może będzie miał coś ciekawego... - rozmarzył się Jurek. - Ale będzie balet! - ucieszył się Skrzatu. - Witajcie! - drzwi się otworzyły i stanął w nich Drewniak – Mimo wszystko przyszedłem was zaprosić na kolację. - Pajace precz! - rzucił się na niego Żarówa – Zresztą mamy inne plany. Idziemy potańczyć tam gdzie nas nie chcą. - Tak nie można! - zbulwersował się Drewniak. - Nie martw