Komedia · 7 min czytania
Opowieści o dziwnej treści VIII
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
CZĘŚĆ ÓSMA: ZWYKŁY ZIMOWY DZIEŃ
Nastał kolejny mroźny zimowy dzień. Bambo Lud City niczego nie nadawało, bo zostało wykupione przez E-Bambus Economy. Skrzatu otworzył oko i bezskutecznie próbował się podnieść. - Ja nie mogę – zajęczała Dziobata – Ale musiała być zadyma, nic nie pamiętam. - Nawet tego jak pomyliłaś gniazdko z szufladą i cała ręka ci się iskrzyła? - nie mógł się nadziwić Żarówa. - Faktycznie, osmolona jakaś. - stwierdziła Dziobata – Zresztą nieważne... - Oj, ale tu syf, znowu będzie trzeba wywalić dywan na dwór. Jak spadnie deszcz, to sam się wypierze. - stwierdził Piaskownica. - Brygada, idziemy do sklepu, bo nie ma co robić. - rzucił hasło Skrzatu. - A skąd pajacu weźmiesz na to pieniądze? - sprowadziła go na ziemię Dziobata – Przecież już wszystko wydaliśmy. - Oj Huston! Mam problem! - palnął Żarówa. - Dobra, dajcie mi co macie, a ja coś wykombinuję. - postanowił Skrzatu. - Masz, ale jak zabierzesz kasę i sam wszystko zmarnujesz to dostaniesz takie manto, że będziesz błagał, aby cię dobić. - ostrzegł Piaskownica. Skrzatu wyruszył z pieniędzmi w drogę. Nim brygada zaczęła się niecierpliwić był z powrotem. - Kompletnie zwariowałeś?! Do końca cię walnęło?! Masz trociny w głowie?! Coś ty kupił?! - Panowie, spokojnie. Jurek daj lód. - uspokajał Skrzatu. - Ty pajacu! Tobie nawet lód nie pomoże, zresztą on i tak jest bez smaku. - rzucił Piaskownica. - Dawaj i nie gadaj! Wiem co robię, wzmacniana oranżada nie jest wcale taka zła. Tylko trzeba to odpowiednio przyrządzić – stwierdził Skrzatu. - Patrzcie, do wzmocnionej już wersji dodajemy trochę lodu, to strąca barwnik, a na dnie powstaje osad. Teraz delikatnie przerabiamy, by osad pozostał w środku. Bierzemy ścierkę i przelewamy. Dodajemy kwasek cytrynowy żeby nie śmierdziało i gotowe! - Dobra pajac, pij pierwszy! - rozkazał Żarówa. Skrzatu wprawnym ruchem wychylił butelkę wyprodukowanego napoju. - No i jak? Dobrze się czujesz? - brygada dokładnie przyglądała się Skrzatowi. - Bardzo dobrze! - powiedział z dumą Skrzatu – To chcecie pajace, czy sam mam resztę wypić? - No co ty?? Kolegom byś nie dał? - wszyscy ochoczo próbowali wynalazku. Po chwili gratulowali wynalazcy. - Dobre to, a cóż nam szkodzi... - zanuciła Dziobata. - Dobra, dobra! Ty się tu nie rozczulaj. - zgasił ją Piaskownica – Butelka na tyle osób to trochę mało. - Wszystko co dobre szybko się kończy. - stwierdził filozoficznie Jurek. - Wien! Wien co zrobimy! - wydarł się Żarówa – Pójdziemy po Drewniaka! Ten pajac zawsze ma jakąś kasę! Po chwili brygada raźno brnęła przez zaśnieżony las. - Straszne! Co za okropny klimat! Albo leje, albo jest gorąco, albo taki mróz, że koniec. - biadolił Jurek oglądając z troską krajobraz. - Co chcesz, nikt nie obiecywał, że będziesz żyć w normalnym kraju. - zauważyła Dziobata. - He, he! Pajace, trzeba było myśleć zawczasu i umieć się zabezpieczyć. - cieszył się Skrzatu, który ubrał swój unikalny zimowy kombinezon. - O widzę pajaca! Tam jest! - Żarówa, który zauważył idącego z naprzeciwka Drewniaka. - Cześć pajac, masz spirytus? - zaczepił Drewniaka Piaskownica. - Nie mam. - powiedział przestraszony Drewniak. - To się dorzuć. Daj…