Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 7 min czytania

Opowieści o dziwnej treści X

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

CZĘŚĆ DZIESIĄTA: DZIEŃ GRANATÓW

Pewnego piękniutkiego, zimowego, styczniowego ranka Skrzatu szukał resztek jakiegoś strawnego pożywienia w swojej chatce. Niestety nic nie znalazł. - Ja nie mogę, znowu muszę gnać do sklepu po te niezbędne jedzenie, a na niezbędnym dworze niezbędna naturalnie okrutna pogada. Co za kupa! - stwierdził. No i Skrzatu powędrował do sklepu "Wszystko Po 3 Złote" po słoik śledzi, ale zapomniał wziąć kasy. Nie chciało mu się wracać, więc wpadł na znakomity plan. - Ej! Koleś dawaj no śledzie - zaczął dresiarsko Skrzatu. - Nie mam. Idź precz! - odparł jakiś z lekka wczorajszy sprzedawca słuchający właśnie wypowiedzi sławnego profesora na temat skutecznego używania maszyny do strzyżenia trawy w miejscach publicznych. - Jak nie dostanę tych śledzi to będzie tu źle! Kapujesz czy nie? - zagroził Skrzatu. - No dobra. Masz, należy się 3 zł. - odparł sklepikarz. - Może być zamiast 3 złotych tradycyjny kop w twarz?! - groził Skrzatu najgroźniej jak potrafił. - Dobra, dobra! - sklepikarz musiał być naprawdę wczorajszy, bo się wystraszył – Macie ten słoik jako gratis! Po udanym rozboju w "Wszystko Po 3 Złote" Skrzatu udał się do Jurka. - Siema Jurek, stary pajacu! - Siema! Przyszedł pajac wreszcie. - Mam słoik śledzi. Chcesz skosztować? - No pewnie. Nie ma to jak porządne śledzie domowej roboty. I tak Skrzatu razem z Jurkiem wszamali cały 5-kilogramowy słoik śledzi. - Te Skrzatu, jakieś dziwne te twoje śledzie! - zdziwił się Jurek. - Bo to są te w wersji 3.0. Doprawiane klasycznym, porządnym spirytusem. Prawdziwy rarytas. Ciesz się, że miałeś zaszczyt skosztować. - wytłumaczył niejasności Skrzatu. - A wiesz co? Mam straszną chęć dorwać tego pajaca Drewniaka. Co ty na to? - rzucił pomysł Jurek. - Dobry plan! Idziemy po Żarówę? - zapytał Skrzatu. - Nie, bo Żarówa poszedł do jakieś nowej fabryki na łowy. Może znajdzie coś ciekawego i się podzieli. - odrzekł Jurek. - A Piaskownica? - ponownie zapytał Skrzatu. - Niestety. Chyba jeszcze się nie ocknął po ostatniej bitwie. - wyjaśnił Jurek. - A Dziobata? - Słyszałem, że sprzedała chatę za skrzynkę spirytusu. - Wiedziałem, że kiedyś dokona męskiej decyzji. - Cóż. No to sami idziemy do chaty tego pajaca. - Taki fart, że mam parę granatów pod łóżkiem. - powiedział Jurek z uśmiechem na twarzy. I tak Jurek i Skrzatu powędrowali do chaty Drewniaka, żeby poczęstować go paroma granatami. - Hej Drewniak! Mamy coś dla ciebie! - krzyknął Skrzatu. - No właśnie. Wyłaź pajacu jeden. Chcemy cię dorwać. - mruknął cicho Jurek. - Halo, halo? Koledzy co tam dla mnie macie? - zapytał Drewniak wychodząc z domku. - A masz pajacu! - krzyknął Jurek i wepchnął Drewniakowi granat w kieszeń - Masz 3 sekundy bałwanie - miłej zabawy! - O w mordę! - krzyknął Skrzatu i razem z Jurkiem zwiali do domku. Zrobili to w dwie sekundy jakimś cudem. Gdy zatrzasnęli za sobą drzek.wi Skrzatu zatekścił: - Zara buchnie! Boooooooom!!! - Ale trzasło! - zachwycił się Jurek. - Choć looknąć jak to wygląda na zewnątrz.. I ku swojemu zdziwieniu ujrzeli przed chatą dość dużą i ciekawie głęboką dziurę, na dnie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%