duchy · 5 min czytania
Opowieści starego magnata 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Opowieści starego magnata 1
Starszego pana bolał dziś krzyż. Ubrany w surdut i wyświechtane spodnie, w na wpół zdartych kapciach, uwijał się w swoim mieszkaniu. A lokal zagracony miał niezwykle. Na zakurzonych meblach, które powstanie styczniowe z 1863 roku pamiętały, walały się sterty gazet, spinaczy i wielokolorowych kłębków nici. Dawno już cerował starszy pan swoje skarpety, ale posprzątać i schować motki zapomniał. Na ścianach, co to nie malowane były ze trzydzieści lat, wisiały rzędami, krzywo pozawieszane stare obrazy. Niektóre były nawet cenne, lecz i tak ich nikt nie oglądał, oprócz starego dziwaka. -Gdzie ja to mam !- wykrzyknął nagle starszy pan - gdzie ja to mam ? Poszukiwał usilnie, starej zeszłorocznej gazety, z pewnym artykułem o godle Polski. - Paw, kura, a może mucha ! - śmiał się starzec sam do siebie - co za niedorzeczności piszą ci młodzi redaktorzy. - Gdzie to jest, cholera gdzie to jest? -denerwował się i chodził w kółko. Aż wreszcie dostrzegł coś w starym bucie, pożółkłego i zniszczonego. Zerwał się mimo bólu w kręgosłupie i zakrzyknął - mam! Artykuł był upiornie infantylny i beznadziejnie jednostronny. Nic do końca nie tłumaczył i nie wyjaśniał. Pokazywał niby denary Chrobrego i niejednoznacznego ptaka na pierwszej polskiej monecie. Opisywał też starą legendę o tym jak Lech, protoplasta Polaków, znalazł orle gniazdo i stąd godło naszego kraju. - Cholery nie znają historii, ja bym ich kijami lał i na konia po grzbiecie wchodził !-zakrzyknął starzec i ubawiony ostatnią myślą podszedł do szafy gdańskiej. -Koziorożec, lew, lew, koza, rycerz - szeptał powoli starzec i dotykał rzeźbionych rogów szafy. Obejrzał się, czy brudne firany i story dobrze zaciągnął, jedne trochę poprawił, że prawie ciemno w pokoju się zrobiło, i znów zaczął rzeźbione reliefy dotykać. -Koziorożec, lew, lew, koza, rycerz - powtórzył staruszek. Coś zgrzytnęło, coś jakby mechanizm zaskomlało i szafa powolutku odsunęła się. Spojrzał w ciemną otchłań i przypomniał sobie, jak jego ojciec, wiele lat temu pokazał mu tą skrytkę. Przeszły go ciarki na wspomnienie tamtych chwil. Westchnął przypominając sobie rodzica, który od z góry trzydziestu lat spoczywał w mogile. Dotknął głowy lwa na szafie i przekręcił w lewo. Zrobiło się jasno. Ujrzał wiele stopni w dół, szesnaście dokładnie, potem nagły skręt, pięćdziesiąt kroków prosto i znów schody, chyba ze trzydzieści. Piwnica zbudowana z megalitycznych skał, robiła przytłaczające wrażenie. Idealnie przycięte…