Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 5 min czytania

Opowieści z...(czII)przychodni

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Opowieści z przychodni, czyli coś o sympatycznych doktorkach i pigułach, oraz upierdliwych pacjentach. Nie od dziś wiadomo, że żeby się leczyć trzeba mieć końskie zdrowie. Ta zasada dotyczy każdego rozwijającego się i rozwiniętego państwa. Pewnego dnia postanowiłem przejść się do lekarza. Od dwóch miesięcy bolały mnie nadgarstki, do tego stopnia, że nie mogłem dźwigać większego ciężaru niż pięć kilo. Poszedłem z tym problemem do przychodni. Jak już znalazłem się w budynku placówki NFZu podszedłem do recepcji. Bardzo miła pani zapytała mnie co ja tu w ogóle robię, przecież tryskam zdrowiem. Nie skomentowałem tego, powiedziałem, że chce się zobaczyć z lekarzem pierwszego kontaktu. Ta bardzo dociekliwa recepcjonistka zapytała, co mi jest. Przedstawiłem swój problem, ów kobieta wysłuchała mnie bardzo dokładnie. Jak już skończyłem, zapytała do jakiego lekarza chciałbym się udać. Do chirurga, a może do reumatologa, miałem do wyboru wszystkie specjalizacje. Zamurowało mnie. Wedle tej pani funkcja lekarza pierwszego kontaktu jest zbyteczna, wystarczy powiedzieć co mi jest i kto ma mnie leczyć, a dla niej załatwić to drobnostka. Po długiej rozmowie trafiłem do lekarza pierwszego kontaktu, hurra. Dostałem skierowanie do RTG i na morfologie, OB i takie tam. Następnego dnia ruszyłem ochoczo na rentgen. Wszedłem do przychodni, pierwsze co zobaczyłem to stado ludzi, którzy czekali w kolejce do rejestracji RTG. Patrząc na to co się dzieję, postanowiłem przejść się do łazienki. Wyszedłem z WC i spotkała mnie miła niespodzianka, liczba oczekujących do rejestracji zmalała do dwóch osób. Cud, pomyślałem. Przede mną był starszy pan, kiedy była jego kolej wparował szybkim krokiem do gabinetu. Nagle usłyszałem krzyki,. ten pan nie miał skierowania. Jednak bardzo chciał prześwietlić płuca, bo go głowa bolała. Przynajmniej tak usłyszałem. Po kilku minutach zaciekłego boju, staruszek został pokonany, ze złości wszedł do łazienki i po kilku chwilach wyszedł z niej zadowolony. Zapisałem się na RTG i zachciało mi się siusiu, więc znów poszedłem do WC. Otworzyłem drzwi i co zobaczyłem zatkało mnie. Zbulwersowany pacjent zasikał całą łazienkę. Jego mocz był wszędzie, o zgrozo, jakie to było obrzydliwe. Teraz rozumiem dlaczego wyszedł taki zadowolony.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Opowieści z...(czII)przychodni — czytnik · opowiadania