Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kariera · 42 min czytania

Order of the Satan Knights

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Order of the Satan Knights

By Marcin Hoszycki

Prolog

Czytając tę książkę zapewne czytałeś(aś) już moje pierwsze dzieło a mianowicie Cradle of Vampires, a jeżeli nie to bardzo zapraszam do jego przeczytania. Ale teraz kilka słów wprowadzenia do mego kolejnego dzieła, czyli Order of th Satan Knights („Zakon Rycerzy Szatana”). Jak sama nazwa mówi opowieść jest o tajnym zakonie wysławiającym kult Czarnego Pana. Historia zaczyna się, kiedy to Martinus, sługa Pana Mroku postanawia stworzyć własną ideologię satanizmu. A kończy w sposobach nadzwyczaj bardzo dziwnych, ale nie chcę tu przytaczać kolejnych wątków, bo czytanie tej powieści będzie nudne jak wszystkie najważniejsze informacje zostaną zawarte już w prologu. Zdradzę jednak, że będę tu przytaczał dokładne opisy rytuałów, postaci i otoczenia. I jeszcze na początku pragnę powiedzieć, że wszystkie zdarzenia zawarte w tej powieści są fikcyjne a bohaterowie przypadkowi.

Marcin Hoszycki

Dla Michasi B. Mojej przyjaciółki na dobre i złe.

Rozdział I Początek W którym to poznajemy Martinusa i jego niecne plany dotyczące stworzenia własnego stowarzyszania satanistycznego.

Był piękny majowy wieczór Martinus siedział przed swoim komputerem, jak co dzień zresztą i słuchał muzyki, kiedy to w głowie zrodził mu się pomysł stworzenia nowego kościoła Szatana. Był to chłopak około lat szesnastu, nosił długie czarne włosy, które sięgały mu do łokci. Najczęściej miał je rozpuszczone, lecz czasami spinał je w tzw. koński ogon. Był zakochany po uszy w Młodej, i tylko ona miała na niego jakikolwiek wpływ. Martinus poszedł jednak spać niedługo po tym jak mu się w głowie zrodził pomysł. W nocy obmyślał główne ideologie swojego stowarzyszenia i wymyślił też jego nazwę. Następnego dnia była sobota, więc Martinus nie musiał iść do szkoły i mógł zacząć tworzyć swój pomysł, i tak się też stało. Na początku stworzył stronę internetową swojego stowarzyszenia nazwał go Order of the Satan Knights, nazwa ta nie była dla Martinusa przypadkowa gdyż znalazł ją w starożytnych księgach Biblioteki Aleksandryjskiej, którą to znalazł w Internecie. Chłopak zafascynowany tajemnicami 19 Kluczy Henochańskiskich, postanowił wziąć je za jedną z ideologii swojego mrocznego stowarzyszenia, a jako oficjalny znak zakonu wybrał Behemot. Martinus zafascynowany swoim osiągnięciem postanowił ogłosić się najwyższym kapłanem, a wszystkich członków stowarzyszenia nazwał larwami. Po umieszczeniu na stronie internetowej swojej szatańskiej organizacji adresu poczty elektronicznej chłopak czekał na nowych członków a między czasie postanowił szukać miejsca, w którym będzie mógł odprawiać swoje mroczne rytuały. Szukał kilkanaście dni aż znalazł małą polankę w lesie niedaleko szybu wentylacyjnego kopalni była to polanka mniej więcej o wymiarach 50x50 w całości otoczona lasem, korony drzew były tak wysokie, że światło słoneczne prawie wcale nie dochodziło. Martinus zafascynowany tą polanką zaczął przychodzić na nią codziennie, aby zbudować tam swoją świątynię. Pod największym dębem na tej polance chłopak umieścił ołtarz główny, był to stół z desek długi na trzy metry a po lewej stronie tegoż stołu znajdowała się ambona do głoszenia nauk. Nad ołtarzem umieścił zaś krzyż odwrócony ramionami ku ziemi a nad amboną znak Behemota. Po tak zakończonych przygotowaniach miejsca modłów Martinus odebrał skrzynkę pocztową organizacji i ku jego zdziwieniu było dziesięciu chętnych do zapisania się do Order of the Satan Knights, wszyscy mieszkali w tej samej miejscowości, co Martinus, więc nie było problemu z zorganizowaniem pierwszej Czarnej Mszy, nazwanej przez twórcę Msza Zapoznawcza. Wszyscy członkowie zaakceptowali datę ustaloną przez Martinusa, czyli 15.06.1997 roku (w dzień, w którym księżyc miał być w pełni) O godzinie 20:30 czasu warszawskiego.

Rozdział II The Satanus W którym to poznamy dziewczynę Martinusa i członków zespołu The Satanus. Wydarzenia zawarte w tym i następnym rozdziale mają miejsce pół roku przed stworzeniem Zakonu.

The Satanus był zespołem założonym przez Martinusa w 1995 roku, zespół grał w obecnym składzie od 1996 a skład tworzyli: Martinus – gitara wokal Młoda – wokal Templer – druga gitara Łysy – perkusja Gladiator – bas Imothep – keyboard Zespół nagrał w tym składzie dwie płyty demo pt. „The Satamus I” i „The Satanus II”. Martinus jako wokal, gitarzysta i manager, zespołu nie był jednak zadowolony z kariery zespołu ciągle było mu mało sławy i sukcesów. Jego dziewczynie nie podobało się te ciągłe narzekanie Martinusa, i zagroziła, że jak się nie opamięta to odejdzie z zespołu. Młoda (tak miała na imię dziewczyna Martinusa) była piękna czarnowłosą dziewczyną, włosy sięgały jej do ramion, bardzo kochała Martinusa, jednak nie lubiła jego stylu ubierania, nie lubiła, gdy jej chłopak cały czas chodził ubrany na czarno, twierdziła, że w czerni mu nie do twarzy. Martinusowi podobała się najbardziej, kiedy włosy miała spięte w dwa kucyki, a oczy pomalowane na czarno lub srebrno. Młoda była od swojego chłopaka o rok młodsza, ale jednak miała na niego ogromny wpływ. Lubiła, gdy Martinus recytował jej wiersze, które specjalnie dla niej pisał. Nie lubiła klimatów muzycznych swojego narzeczonego gdyż od Gothic Metalu wolała Techno. i Hip – Hop, ale jednak mimo to zgodziła się być wokalistką w The Satanus, Młoda miała bardzo piękny wokal. A najlepszy przyjaciel Martinusa Templer twierdził, że Młoda nie powinna się wtrącać w sprawy zespołu i słuchać tego swojego zasranego ułomnego Techno. Templer był przyjacielem Martinusa a jednocześnie jego wiernym sługą miał krótki czarne włosy w przeciwistwie do Młodej lubił muzykę swojego kumpla, ale nie odpowiadały mu w niej gotyckie klimaty. Templer twierdził, że jego przyjaciel powinien poszukać sobie dziewczyny słuchającej tej samej muzyki, lecz wiedział, że Martinus i tak go nie posłucha, bo za bardzo kochał Młodą. Templer miał tyle samo lat, co Martinus i był drugim gitarzystą w The Satanus.

*** W sobotnie popołudnie Martinus miał się spotkać ze swoją narzeczona i zaprosić ja na romantyczny spacer przy świetle księżyca a na koniec mieli iść do pizzeri na pizzę. I też się tak stało. Spotkali się oboje w miejscu, w którym się umówili, był to rynek miasta, w którym obydwoje mieszkali słońce miało się już ku zachodowi, co Martinus zresztą bardzo lubił (Martinus uwielbiał chodzić ze swoja narzeczoną przy świetle księżyca). Spacerowali sobie nie spiesząc się nigdy gdyż oboje chcieli żeby ta chwila trwała jak najdłużej. Przechodzili właśnie przez bramę cmentarza (Martinus chciał odwiedzić grób swoich pradziadków i kuzynki), gdy zrodził się między nim piękny dialog. - Martinusie wyrecytuj mi jakiś piękny wiersz. - Kochana nie mam teraz jakoś natchnienia. - A ja Cię tak bardzo proszę. - Ok. Młoda ty wiesz jak na mnie wpłynąć, w takim tempie jak wiersze dla ciebie nie powstają nawet teksty do naszego zespołu. Martinus zaczął recytować wiersz, który właśnie wymyślił dla swojej ukochanej. - Piękność spała a anioły płakały Nad Twą nieśmiertelną duszą I w tym śnie, całe zło zapragnęło Zagarnąć cię tylko dla siebie. - Mów dalej mój aniele – powiedziała Młoda. - Jak ta burza wypełnia Me serce, choć nieuleczone Niebiańskimi nożami z hebanu I szumiącymi dzikimi lasami Daleko ponad nie jaśniejszy, Twój blask, budzi mnie z uśpienia. Przez zmierzch, ciemność i światło księżyca Popłyną me szkarłatne łzy, Niczym skradziona krew i wyszeptana miłość Niespełnionych fantazji. - Martinusie jak w tak krótkim czasie wymyślasz tak piękne wiersze. – spytała się Młoda - Me wiersze powstają dzięki tobie, tyś moim natchnieniem, moją muzą, mym aniołem i tylko tobie serce me oddaję na wieczność. - Jak to wszystko pięknie brzmi, czemu ja cię kiedyś nie doceniałam. - Nie wiem ukochana ma, lecz jednak twierdzić mniemam, że teraz zemną dobrze Ci? - O tak mój ukochany, ja jednak i tak Cię zawsze kochałam, choć mówiłam ci, że mam chłopaka, i ty wiesz o tym. - Tak wiem o tym o ma pani najpiękniejsza, twa uroda piękniejsza nawet niż księżyca pełnia. - Martinusie czemuż to przyszliśmy na cmentarz i to jeszcze podczas pełni księżyca. Zapytała się Młoda - Bo przy pełni księżyca cmentarz najpiękniejszym jest. - Młoda chodź idziemy na pizzę. powiedział Martinus - Nie mam kasy, kochany mój. - A po co ci kasa mój ty aniele ja opłacam wieczór ten romantyczny, który oby jak najdłużej trwał. - Martinus nie lubię, kiedy za mnie płacisz. powiedziała Młoda - To, co kochana ma nie idziemy na romantyczną kolację do naszej ulubionej pizzerii? zapytał się Martinus - Ależ idziemy przecież wiesz, że uwielbiam jeść z tobą pizzę. - No to idziemy kochana ma. Martinus i Młoda oboje zakochani w sobie poszli do Pizzerii Paradiso, (robiono tam najlepsze pizzę w całym mieście i była na rynku, a cmentarz, na którym się znajdowali był jakieś 300 metrów od tej pizzerii). Wnętrze pizzerii było wzorowane na stylu gotyckich piwnic i znajdowało się w podziemiach jednej z kamieniczek otaczających cały rynek. Atmosfera była tam przepiękna z magnetofonu zawsze, był puszczana średniowieczna muzyka, a zamiast normalnego oświetlenia używano świec. Po zjedzonej kolacji Młoda i Martinus wyszli z pizzerii na rynek, który teraz był pięknie oświetlony przez księżyc, usiedli na jednej z ławek i zaczęli się całować. Kiedy już skończyli Młoda spojrzała na zegarek. - Martinusie wiesz, która jest już godzina? - Tak wiem 23:02 - Skąd wiesz przecież się całowaliśmy nie mogłeś spojrzeć na zegarek? powiedziała Młoda. - Nie spojrzałem na zegarek, ale słyszałem jak na wieży kościelnej zegar godzinę wybijał. powiedział Martinus. - Kochana czy widzisz jak szybko czas płynie, jakbym tak moc jego zatrzymania miał to chwile, które spędzamy razem końca by nie miały. - Też bym tak chciała mój najdroższy. powiedziała Młoda i zaczęła szukać w swojej komórce numeru do domu. - Kochanie gdzie dzwonisz? zapytał się Martinus - Dzwonie do mojego ojca żeby po nas przyjechał i nas odwiózł. Ojciec Młodej przyjechał na miejsce, w którym umówiła się z nim jego córka, w pierwszej kolejności do domu odwiózł Martinusa, gdy chłopak wyszedł z samochodu Młoda też z niego wyszła mówiąc do ojca - Tato zaczekaj chwilkę pożegnam się tylko z Martinusem. - Dobra niema sprawy córeczko tylko szybko. odpowiedział jej ojciec. - Martinus kochany, czemu nasze spotkanie zawsze tak krótko trwają? - Też się nad tym zastanawiam mój aniele. odpowiedział Martinus Niezwracając uwagi na czekającego w samochodzie ojca Młodej zaczęli się całować, całowali się tak z dobre pięć minut, całowanie to przerwał im jednak dźwięk klaksonu. - Żegnaj ukochana z utęsknieniem będę oczekiwał naszego następnego spotkania. powiedział Martinus - Ja też kochany żegnaj. Pocałowali się jeszcze na pożegnanie, Młoda wsiadła do samochodu i odjechała, a Martinus przyszedł do domu (mieszkał w bloku na pierwszym piętrze) wziął prysznic i położył się spać. W poniedziałek na próbie zespół grał swoje standardowe kawałki (przygotowywali się na Castle Party), Martinus zaczął grać pod natchnieniem większym niż zwykle. - Martinus, co ci się stało. zapytała się Młoda - Wymyśliłem nowy kawałek zagramy go na Castle Party. odpowiedział jej Martinus. - A jak nazwiesz nasz nowy utwór? zapytał się Templer - Order of the Satan Knights, co o tym myslicie? - Mi się podoba. odpwiedziała Młoda - Mi też. powiedział Templer - A jak myśli reszta zespołu. zapytał się Martinus - Jesteśmy za. - Ok. Na dzisiaj koniec próby chłopaki, możecie iść do domu, Młoda to zostań musimy jeszcze pogadać. - Martinus, kochanie wiesz, że dla ciebie zrobię wszystko, co się stało? - Kochana poradziłabyś sobie z tekstem napisanym po szwedzku lub fińsku? - Czemu pytasz? - Nowy utwór chcę napisać w którymś z tych języków, oczywiście napiszę go w tym języku, który to wybierzesz najdroższa. - Myślę, że po szwedzku będę w stanie zaśpiewać, ale ty mi musisz pomóc go opanować. - No to od dzisiaj spotykamy się codziennie u mnie i będziemy się uczyć razem szwedzkiego, co o tym myślisz Młoda. - Może być, ale czy zdążysz mnie nauczyć szwedzkiego w ciągu miesiąca, kochany mój. - Młoda nie martw się, bo nie masz, czym zdążę cię nauczyć szwedzkiego w ciągu miesiąca, i na Castle Party zaprezentujesz zespół znakomicie, masz przecież taki piękny głos, już sobie wyobrażam jak ten nowy utwór będzie brzmiał po szwedzku. - Mam nadzieję, że zdarzysz mnie nauczyć szwedzkiego, Martinusie mam nadzieję. - Kochana czy ty wątpisz w moje umiejętności? - Nie, nigdy nie wątpiłam przecież wiesz. - Wiem, Młoda wiem i właśnie, dlatego Cię kocham. Martinus i Młoda zaczęli się całować, całowali się z dobre dziesięć minut, gdy usłuszli głośne otsząkniecie, i zobaczyli Templera stojącego obok nich. - Co ty tu jeszcze robisz, nie widzisz, że się…!! zapytał się Martinus. - Tak widzę, że się całowaliście, ale to nie mogło czekać. odpowiedział Templer. - Co nie mogło czekać, co jest Templer według ciebie ważniejsze niż całowanie się z moją dziewczyną. - Zaproszenie na Przystanek Woodstock. - Owsiak przyjął moje zgłoszenie na tegoroczny przystanek, pokaż mi to. - Masz i podziwiaj to jest nasze pięć minut, najpierw zaproszenie do Bolkowa a teraz jeszcze do Żar. powiedział Templer. - Młoda wierzysz w to, bo ja nie uszczypnijcie mnie ktoś, bo ja chyba śnię. powiedział Martinus - Templer pokaz to zaproszenie mi. powiedziała Młoda. - Nie śnisz kochanie, naprawdę zostaliśmy zaproszeni przez Owsiaka do Żar. powiedziała Młoda do Martinusa. - No to dzięki za wszystkie informacje Templer, miłego wieczoru ci życzę i pozwól mi się jeszcze cieszyć pocałunkiem mojej narzeczonej. Templer wyszedł z pomieszczenia, w którym zespół miał próby (pomieszczenie wynajęte przez szkołę), a Młoda i Martinus zostali tam jeszcze i się całowali.

Rozdział III Castle Party, Bolków ‘96 W którym to poznamy historię występu zespołu na festiwalu muzyki gotyckiej Castle Party w Bolkowie, i Przystanku Woodstock w Żarach.

Młoda zdążyła opanować szwedzki na tyle dobrze, że piosenkę „Order of the Satan Knights” umiała zaśpiewać bez żadnych problemów (zająknięcia, pomylenia słów, czy złej wymowy) na ostatniej próbie przed wyjazdem do Bolkówa, Martinus ogłosił. - Jak wiecie w sobotę gramy, na Castle Party, dzisiaj dostałem maila od organizatorów, w którym był zespół, któremu zagramy jako suport zagadniecie jak się nazywa. - Therion. powiedział Łysy - Nie. odpowiedział mu Martinus - Slipknot. powiedział Templer - Nie. - Widzę, że nikt nie zgadnie, Młoda powiedz im. powiedział Martinus - Zagramy jako suport fińskiemu zespołowi Nightwish. powiedziała Młoda - I co dlatego nasz nowy utwór jest śpiewany po szwedzku? zapytał się Templer - Nie, Templer przecież wiesz, że Martinus uwielbia kulturę skandynawską. odpowiedziała mu Młoda - No tak zapomniałem, że nasz lider kocha wszystko, co związane jest ze Skandynawią i wikingami. powiedział Templer - Templer nie zapominaj się, bo cię zaraz chyba uszkodzę jak dalej będziesz wygadywał takie głupstwa przecież, wiesz moją jedyna miłością jest Młoda a nie żadna kultura skandynawska. odpowiedział mu Martinus - Dobra chłopaki skończcie te kłótnie, bo jeszcze ktoś z zespołu wyleci a jutro jedziemy przecież do Blokowa. powiedziała Młoda - Racja, skończmy naszą kłótnię Martinusie. dodał Templer - Jutro o 10:00 zbiórka pod szkołą nasz kierowca już będzie czekał, załadujemy sprzęt i jedziemy na Castle Party. powiedział Martinus do całego zespołu. - Czemu już tak szybko tam jedziemy gramy przecież w sobotę wieczorem. zapytał się Łysy. - Bo Bolków jest trochę daleko, a Martinus chce być na całym festiwalu. odpowiedziała mu Młoda. Następnego dnia cały zespół przybył na plac szkolny o umówionej godzinie, jako ostatnia przyjechała jak zawsze Młoda. Jej ociec powiedział do Martinusa. - Martinus opiekuj się moją małą księżniczką. - Dobrze. - I nie pozwól by stała się jej jakaś krzywda, na tym tam festiwalu - Dobrze proszę pana, niema się pan, co bać Młodej nic się nie stanie już ja się o to postaram. - Liczę na to Martinusie. Ojciec Młodej odjechał, Martinus i Młoda zaczęli się całować a reszta zespołu pakowała sprzęt do samochodu. W końcu Templer się wkurzył i powiedział. - Martinusie może ci tak gitarę i wzmacniacz do auta wsadzić, co? - Nie musisz, bo właśnie skończyliśmy się całować ja już pakuję swój sprzęt do samochodu, a ty Młoda zajmij dla nas miejsce z tyłu tam gdzie zawsze. - Ok. odpowiedziała Młoda Martinusowi. Bolków godzina 13:30 - No to jesteśmy w Bolkowie. powiedział Martinus - Chłopaki wyładujcie sprzęt, a ja z Młodą pójdę załatwić pokoje w hotelu. Martinus załatwił dwa pokuje jeden czteroosobowy a drugi dwuosobowy (oczywiście z wynajem pokoi dla zespołów płacił organizator Castle Party). Wieczorem cały zespół poszedł na wzgórze zamkowe, aby uczestniczyć w pierwszym dniu festiwalu. Pierwszy dzień minął szybko, drugiego dnia Martinus wstał o 11:00 rozejrzał się po pokoju i nigdzie nie widział swojej dziewczyny. Poszedł do łazienki, gdyż chciał wziąć zimny prysznic na przebudzenie się, próbuje otworzyć drzwi do łazienki, ale jednak mu to nie wyszło, nie widząc w pokoju swojej dziewczyny zapytał się. - Młoda jesteś w środku? - Tak, właśnie brałam prysznic, czemu się pytasz. - Bo tez chcę skorzystać z łazienki. - To poczekaj chwilkę kochany ja zaraz wychodzę, tylko się pomaluję. - A można wiedzieć, na jaki kolor najdroższa oczęta swe malujesz? - Na czarno tak jak lubisz. Reszta popołudnia przebiegła normalnie bez żadnych problemów, o godz. 21:00 cały The Satanus wyszedł z hotelu Bolków i udał się ze sprzętem w kierunku wzgórza zamkowego. Gdy przyszli zobaczyli, że Nightwish już przyjechał, Martinus powiedział do reszty zespołu. - Przećwiczcie sobie coś ja idę pogadać z Tarją. - Z kim? zapytała się Młoda - Z wokalistką z Nightwish. odpowiedział jej Templer Martinus podszedł do Tarji i reszty je zespołu, po przywitaniu się z nimi zapytał się Tarji. - To ask on word mighty Tarja? (Tarja można prość na słówko) - So obviously. (Tak oczywiście) odpwedziała Tarja - You are surely Martinus, member The Satanus. (Ty zapewne jesteś Martinus, członek The Satanus) zapytała się Tarja. - Yes. odpwiedział jej Martinus. - Tarja has to you small question or you would agree to sing with my vocalist work of my team? (Tarja mam do ciebie małe pytanie, czy zgodziłabyś się zaśpiewać z moją wokalistką utwór mojego zespołu?) - Good, mute matter. (Dobra, niema sprawy) - Thanks Tarja. (Dzięki Tarja) - You it have not, me for what to thank. This song in what language be sung? (Nie masz mi, za co dziękować. W jakim języku jest śpiewana ta piosenka?) - In Swedish , and what you ask? (Po szwedzku, a czemu pytasz?) - So oneself I ask only, deliver me text, I think that it in draught one and a halfs hours to your performance will master him. (Tak się tylko pytam, dostarcz mi tekst, myślę, że w ciągu półtorej godziny do waszego występu opanuje go.) - Just I hopes such also. You have text here as you will be finished this visit come to us, it will not it cause problem obviously if thingamabob. (No ja też mam taką nadzieję. Tu masz tekst, jak będziesz gotowa to przyjdź do nas, oczywiście, jeśli Ci to nie sprawi problemu.) - This no problem it will not it cause me. I with pleasure will get to know the rest of members of team, The Satanus. ( To dla mnie żaden problem z przyjemnością poznam resztę członków zespołu, The Satanus.) - I am Tarja really very grateful. (Tarja jestem Ci naprawdę bardzo wdzięczny.) - You will thank me then, I will come to you in hour. (Podziękujesz mi potem, przyjdę do was za godzinę.) - We will wait OK. (OK. będziemy czekać) Po rozmowie z Tarją, Martinus wrócił do reszty składu. - Martinus, co tak długo z nią gadałeś. zapytała się Młoda - Pytałem się jej czy zaśpiewa z tobą w duecie, a pyzatym to straszna z niej gaduła. - I co zgodziła się kochany ty mój. - Tak przyjdzie do nas za godzinę, chce poznać resztę zespołu. Po upływie godziny przyszła Tarja. - Hi, I my name is Tarja Turunen. (Cześć, nazywam się Tarja Turunen.) - About how to see again pleasantly, permit that I will introduce composition The Satanus. (O jak miło Cię znowu widzieć, pozwól, że przedstawię skład The Satanus) powiedział Martinus. - I at the beginning will begin from only woman in our composition maybe. (Może na początek zacznę od jedynej kobiety w naszym składzie) kontynuował dalej Martinus. - Our vocalist Młoda. (Nasza wokalistka Młoda.) - Second guitarist Templer (Drugi gitarzysta Templer) - It on drums plays Łysy (Na perkusji gra Łysy) - On organs Imothep (Na organach Imothep) - It on bass guitar bends Gladiator (Na gitarze basowej nagina Gladiator) - So it to the end stays I, leading guitar is my speciality and sometimes vocal. (No i na końcu pozostaje ja, moją specjalnością jest gitara prowadząca i czasami wokal.) - Just I got to know this your team, I would can with you przeciwczyć this song? (No to poznałam wasz zespół, mogłabym przeciwczyć z wami tę piosenkę?) zapytała się Tarja. - But obviously. (Ależ oczywiście) odpowiedział jej Martinus. Pół godziny później do Templera podszedł techniczny. - Kto jest liderem zespołu? - Martinus, to ten z

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Order of the Satan Knights — czytnik · opowiadania