Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Sport · 2 min czytania

Orły

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ach, cóż to była za drużyna!

Witek "Wolej" Kozaczyk potrafił kopnąć piłkę z połowy boiska tak mocno, że odbijała się od słupka bramki przeciwnika, następnie od poprzeczki własnej bramki, znowu od słupka po drugiej stronie boiska i tak kilkanaście razy, by w końcu ugrzęznąć w siatce. Czyjej drużyny? No cóż, z tym różnie bywało.

Kajetan Ogórek, fantastyczny obrońca. Gdy kogoś pokrył, nie było takiego, który by na kolanach nie błagał, aby Kajtek pokrył go ponownie.

Jan "Bambaryła" Zagórski. Legenda polskiej bramki. Był tak gruby, że właściwie w ogóle się nie ruszał, a i tak przeciwnik nie miał szans na umieszczenie piłki w siatce. Większość bramek, a było ich przecież niewiele, przepuścił podczas kryzysu.

"Labrador", czyli Stefan Kołodziej, jeden z tych pomocników, o których zwykło się mówić "Labrador". Pamiętam, jak kiedyś Stefek kiwnął stopera, zakręcił kilkoma chłopakami, a później wypuścił się w uliczkę. Potrafił to również powtórzyć na boisku.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Orły — czytnik · opowiadania