Biografia · 4 min czytania
Ostatni dzień życia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ostatni dzień życia. Mam 48 lat. Jutro będzie ostatni dzień mojego życia, czego jeszcze nie wiem. Nawet o tym nie myślę. Nie choruję, mojej trzustki nie toczy ukryty rak a w moim mózgu nie ma tętniaka. W mojej rodzinie ludzie umierają sprawnie i bezboleśnie pomiędzy 90-tym a 100-nym rokiem życia. Starość u nas także jest raczej mało uciążliwa. Po prostu stajemy się trochę bardziej upierdliwi, ale w każdym pokoleniu zawsze znajdzie się ofiara, która męczenniczo, w zamian za mieszkanie nienawidząc wszystkiego okrutnie troszczy się o nas. Umieramy otoczeni miłością z kartek pocztowych, dawno pogrzebawszy przyjaciół z młodości. Tak więc z lekką śmiercią celuję w dekadę 2050-2060. Nie myślę że to jutro. Nikt tak nie myśli. Ale jutro będzie futro, dziś to dziś. Dzisiaj wstałem rano. Zawsze wstaję rano, przed wszystkimi. Godzina czytania lub pisania opowiastek. Kiedyś używałem kindle'a teraz wolę papier. Czytam dużo, moja głowa cierpliwie to przyjmuje. W sumie są to całe tony niepotrzebnych historii okruchami których przynudzam znajomych. Sam prowadzę życie nudne, pełne drobiazgów które niczemu nie służą. Po lekturze robię poranną kawę dla dwojga. Mamy takie fikuśne kubki, pamiątkę z jednej z nielicznych podróży. Żyję na jednym miejscu. Bez spektakularnych zmian, zdjęć z podróży. Idę do sklepu. Kupuję to czego zapomniałem kupić wczoraj. Wykonuję mój niewielki przydział prac domowych. Zawożę dzieci do szkoły. Nie lubię tego miejsca, jest śmierdzące, ciasne i nienaturalne. Chodzą tutaj w dużej mierze dzieci bogatych ludzi. Celem tworzenia takich miejsc jest to żeby nie miały wątpliwości. Wiedzą jak działa świat widziany z okien dobrych samochodów których okna są wyżej niż okna śmierdzących wnętrz tramwajów. Wracam do mojej małej pracy. Z założenia pięknej.…