Kariera · 4 min czytania
OSTATNI KONCERT TOKIO HOTEL
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dochodziła północ. Bill Kaulitz siedział samotnie w swoim apartamencie, czytając przydługawe listy od fanek, których treść prześlizgiwała się przez jego głowę, nie pozostawiając w niej żadnego śladu, głównie dlatego, że biedak nie miał mózgu. W dzieciństwie przyłożył sobie odkurzacz do ucha. Możecie się domyślić, jaki był tego skutek. Teraz czaszkę Billa wypełniała próżnia, czyli - jednym słowem - nic. Pewnie się zastanawiacie, jak nasz bohater czytał, nie posiadając tak ważnej części organizmu, jaką jest mózg. Nie zawracajcie sobie tym głowy. Różne dziwne rzeczy się zdarzają, zwłaszcza w kiepskich książkach, takich jak ta. Właśnie skończył czytać list od jednej z fanek, w którym Agnieszka K. podawała najbardziej idiotyczne powody, dla których chciałaby zobaczyć Tokio Hotel na żywo. Szczerze mówiąc, Billa utrzymywał przy życiu tylko ten fakt, iż był liderem tego zespołu. Spojrzał niepewnie na palce, które trzymały kartkę, aby sprawdzić, czy wszystkie są w idealnym stanie. Po chwili odrzucił list, jakby nosił na sobie jakiegoś groźnego wirusa. Z przerażeniem stwierdził, że warstwa lakieru na jego najwspanialszym paznokciu obniżyła się o jeden centymetr do poziomu krytycznego. Pospiesznie wyjął z kieszeni czarny lakier, z którym się nie rozstawał i zaczął malować. Nie było to jego ulubione zajęcie, ale w każdym razie na pewno lepsze od czytania tych żałosnych liścików. Nagle ktoś zapukał do drzwi. - Eee... no... OTWARTE! - wydusił z siebie Bill. Po pięciu minutach drzwi otwarły się i stanęła w nich osoba o nieokreślonej płci. Najprawdopodobniej był to brat-bliźniak Billa, Tom. - Eee... tego... CZEŚĆ! Co ja to chciałem... Zacznij się pakować, za godzinę