Inne · 9 min czytania
ostatni list
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
5 maj, 2004 rok.
Najdroższy...
Przyszła wiosna. Powietrze przepełnione zapachem odżywających roślin. Wszyscy budzą się z zimowego snu. Jest wieczór. Siedzę na bujanym fotelu, obok śpisz Ty. Miarowo i spokojnie oddychasz. Masz na twarz zadowolenie... Śnisz o czymś przyjemnym?
Piotruś i Marysia też zasnęli... Śpią w swoich łóżeczkach, przytulając ulubione misie. Dzisiaj skończyłam 26 lat. Piotruś ma lat 6, Marysia 3, a Ty 30. Co wynika z tej arytmetyki?? Nie wiem... Wszyscy jesteśmy młodzi, pełni życia. Tyle, że we mnie życie gaśnie! Mnie już niedługo nie będzie. Tomuś! Ja odchodzę...
Czy boję się śmierci? Na pewno mam do niej żal, że zabiera mnie w najlepszych latach mojego życia, że muszę opuścić Ciebie i dzieci, że to moja ostatnia wiosna... Boję się pustki i bólu. Tak Tomeczku, jak każdy śmiertelnik- boję się tego, co nieznane
W tym moim liście chciałabym przypomnieć Ci historię naszej miłości. Chcę również zakończyć godnie życie. I zostawić po sobie jakiś ślad. Kilka słów, których czas nie zmyje tak prędko... Nie chcę, żeby treść tego listu pozostała bez echa. Nie chcę mieć poczucia, że żyłam na próżno!
Wiesz... Chciałabym, żebyś po mojej śmierci nie płakał. Bądź silny! Ja będę uśmiechać się do Ciebie z góry, więc i Ty się śmiej, ale nie przez łzy...
Po pierwsze chcę Ci powiedzieć, że bardzo Cię kocham. I że kocham Piotrunia i Marysię tak mocno, jak Ciebie! Ale jak wyrazić tę moją miłość? A więc kocham was tak, jak według Pisma Świętego kocha człowieka Jezus. Oddał za nas życie... Kocham was tak, jak matka kocha swoje dzieci, jak gleba wodę, jak... Gdybym chciała tą miłością ogrzać cały świat, udałoby mi się! Kocham was! KOCHAM. I nie potrafię opisać tego uczucia słowami.
Część 22 / 2
Po drugie chciałabym, żebyś pokazał ten list dzieciom, gdy dorosną. Marysi, gdy będzie 15-latką a Piotrkowi, gdy przekroczy próg dorosłości, w jego 18 urodziny. Nie pozbywaj się moich rzeczy. Pamiętników, sukienek, wierszy. Gdy Maryśka dorośnie będzie szukała czegoś, co skojarzy ze mną. Dzięki moim rzeczom lepiej pozna swoją matkę...
W nocnej szafce zostawiłam skończoną powieść i tomik poezji. Wyślij je proszę do mojego wydawcy. To moje ostatnie dzieła... Nic więcej nie napiszę. Chciałabym, by ujrzały światło dzienne.
Nie zapomnij o mnie. I pielęgnuj to wspomnienie w naszych dzieciach. Będę z wami, czy tego chcecie, czy nie. Wierzę w to. Będę zawsze, gdy będzie wam potrzebna moja obecność. Odwiedzaj proszę mój grób, jak najczęściej. A ja będę się modlić o Twoją duszę. I dusze dzieciaków...
To koniec "testamentu". Nie byłam ani biedna, ani bogata. A wszystko, co miałam, to moje wnętrze i miłość. To tak niewiele i ogromnie dużo jednocześnie.
Wiesz... To niesprawiedliwe! Mam 26 lat, udanego męża i dzieci, a moje własne ciało odmawia mi posłuszeństwa! Boli! Ze łzami w oczach przyznaję, że nie chcę Cię opuszczać, Tomeczku. Nie zobaczę więcej Twoich oczu. Nie poczuję zapachu włosów. Nie weźmiesz mnie w ramiona i nie pocałujesz. Czy zrobiłam coś złego? Czy zasłużyłam sobie na taką śmierć? Nie... Więc dlaczego JA? Moglibyśmy przeżyć jeszcze wiele lat razem. Wiele miesięcy, dni, godzin... Tymczasem moje dni są policzone. Wiesz, że przeżyłam ich tylko 9360? Choć nie żałuję ani jednego dnia spędzonego z Tobą, to żałuję, że umieram! Ty byłeś i jesteś sensem życia. Łatwiej odejść ze świadomością, że kochałam i byłam kochana... Że poznałam smak miłości.
Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? Zabrałeś mnie do nietypowego miejsca, nieopodal zamku Książ. Czysta, rwąca rzeka, ciepłe lipcowe popołudnie i Twoja obecność sprawiły, że szczęście przepełniało od stóp do głów. Kilka miesięcy potem pierwszy pocałunek. Słodycz warg i ciepło dużych, męskich dłoni. Zachodziło słońce, a ja uśmiechałam się półprzytomna. Słowik tak pięknie śpiewał, kiedy mówiłeś, że mnie kochasz. Ja też Cię kocham, Tomeczku...
Miałam 18 lat i mleko matki na ustach. Byłam wciąż dzieckiem. A na kruchym ciele wisiała biała suknia. Na włosach welon. Bez zastanowienia powtarzałam słowa księdza: „I nie opuszczę Cię aż do śmierci”. W dniu naszego ślubu, 20.05.1998 roku dotknęłam nieba! Przyjęłam wdzięcznie brzmiące nazwisko, które…