Kultura · 9 min czytania
Ostatni Nawrócony
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
OSTATNI NAWRÓCONY
„Cholera”- pomyślał, gdy podmuch wiatru po raz wtóry zgasił płomień zapalniczki. Jednak w miejscu, w którym się znajdował obecnie nie było to niezwykłe; znajdował się, bowiem na własnym balkonie na siedemnastym piętrze budynku, zwanego popularnie „kukurydzą”. Jakub Binkowski dla kolegów Kub odłożył zrezygnowany papierosa z powrotem do paczki i zaczął przewracać w palcach zapalniczkę obserwując przelewający się gaz. Po chwili spuścił wzrok i spojrzał na nadruk na swej koszulce; widniał tam napis „Nirvana” oraz zdjęcie niemowlaka pływającego w basenie i próbującego złapać banknot dziesięciodolarowy umieszczony niczym przynęta na haczyku wędki. -O kurwa- szepnął sam do siebie. Pokręcił głową, rzucił paczkę papierosów na posadzkę i wszedł do domu. Od razu poczuł pewną duchotę nie do wyczucia na zewnątrz. Swe kroki skierował do łazienki, tam zwrócił do wanny wszystko, co zjadł, wypił lub wciągnął przez nos w ciągu ostatnich paru godzin. Wymioty miały obrzydliwy kolor, ale nic na to ani nie mógł ani nie chciał poradzić. Kolejne dziesięć minut upłynęło na cyklicznie powracających wymiotach. W końcu, gdy skończył podniósł twarz, obrócił się o 45° i spojrzał w lustro nad umywalką. Zobaczył twarz wycieńczonego życiem nastolatka uciekającego od swoich problemów w alkohol, prochy i metal. W okolicach ust znajdowały się jeszcze resztki żygowin, odkręcił więc wodę i obmył najpierw usta z własnych produktów żołądka, a potem chlusnął wodą na całą twarz przywracając tym samym trzeźwe myślenie na swoje żałosne oblicze. Następnie obmył wannę prysznicem myśląc o własnej matce, teraz była na wywiadówce w jego szkole. Po powrocie znowu wydrze się na niego za oceny, za zachowanie, za żywota… On nie mógł nic na to poradzić, ale zasłużył sobie na to. Przynajmniej nigdy matki w tych sprawach nie okłamał; nie obiecywał poprawy, wiedząc, że to ani tak nie wypali. Olewał system. Po prostu. Opuścił łazienkę, znów wyszedł na balkon. Podniósł paczkę niebieskich L&M-ów, spojrzenie do środka: dziesięć papierosów, po czym wyrzucił fajki jednym zdecydowanym ruchem. Obserwował jak spadały, leciały obracając się kilkakrotnie wokół własnej osi, wiatr zwiewał je na lewo, siła grawitacji wyrównywała poziom. Ledwie je widział gdy już upadły. Mimo to bania, jaką miał syn Radosława Hallera powoli mijała. Tak, podjął już decyzję: od dzisiaj koniec z ćpaniem, piciem i paleniem. Pozbędzie się złego towarzystwa, złych nawyków. Ale metalu nie rzuci. Muzyka nie była winna tego, co się teraz dzieje z jego życiem, przynajmniej tak sądził. Tak, więc metal zostanie, ale tylko on. Wszedł do swojego pokoju, pokoju, który mógłby pretendować do najbardziej zagraconego, ale i najbardziej stylowego pokoju metala w tym budynku. Pokój miał wymiary 3x2,5, na poszarzałych ścianach pierwotnie koloru białego wisiały plakaty rodem z krainy ciemności: czarny poster „Metallica” z białą czaszką ze skrzyżowanymi piszczelami oraz oblepioną przez parę odrażających owadów. Czaszka miała dodatkowo zaostrzone kły. Plakaty podobnej treści były też na reszcie ścian. Meble stanowiły kupione w salonie „Agata” regały i szafy z serii „Vox”. Niezasłane łóżko, z rozrzuconą po nim pościelą, skrywało pod materacem parę numerów „Wampa”. Obok biurka stał stylowy, dobrany do wnętrza kufer zawierający na pozór stare i nieużywane koce i prześcieradła, lecz pod tymi szmatami spoczywał niezbędnik każdego szanującego się lamera zamieszkującego tausen i nie tylko. Jednak niezależnie od tego czy Kub za lamera się uważał czy nie, to na spodzie skrzyni leżały cztery piwa(okocim mocne), dwie paczki niebieskich L&M-ów, dwa pudełka czarnej tabaki, stary numer playboy’a z Carmen Elektrą na rozkładówce, płyta pt.: „Metallica: Master Of Pupetts” oraz ostatecznie kolejna płyta z największym hardcore’m porno, jakie oglądały kiedykolwiek oczy większości kumpli Kuby. Na wcześniej wspomnianym biurku stał oczywiście komputer, na szafce na przeciwległej ścianie stała wieża hi-fi z rozstawionymi głośnikami, obok dwa stojaki na płyty